20.03.2023, 20:14 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.03.2023, 22:43 przez Castiel Flint.)
Posłał Theseusowi rozżalone spojrzenie za pozostawienie go w roli jedynego rozmawiającego tu chłopaka. Nie był w tym absolutnie "dobry". Oscylował przy "Nędznym" a swój repertuar krasomówczy prezentował tylko wtedy kiedy ktoś nie tylko pozwalał mu się wygadać ale i nie dopuszczał szansy na popadnięcie w porażające milczenie. Odzywał się i popijał alkohol chcąc sprawdzić czy faktycznie potrafi "rozwiązywać język". Posłał siostrze pełen wdzięczności uśmiech za to głośne pochwalenie na oczach swoich koleżanek. Zbierał takie pochwały aby w siebie uwierzyć. Dopiero kiedy Victoria pochwaliła łamanie klątw i czarów zaprezentował na swojej twarzy pełnię zakłopotania i zaczerwienienia. Nic nie mogło go teraz zmusić do podniesienia na nią wzroku, a przecież nie spojrzała na niego ani razu.
- To trzeba umieć obchodzić się z mugolami żeby dbać o to, żeby nie wykryli naszego świata. - zszedł z tematu klątw i czarów bowiem nie obraziłby się za odzyskanie naturalnego koloru twarzy. Kolejny łyk alkoholu i chętnie wysunięcie kieliszka w stronę Brenny po dokładkę. Nigdy nie był pijany a jednak nie czuł nawet zawrotów głowy.
- W ogóle praca związana z mugolami to musi wymagać, żeby czasami chodzić do ich świata. Ja bym nie umiał nawet z takim porozmawiać a co dopiero naprawiać rzeczy i sytuacje tak żeby nie zwracać na siebie ich uwagi. - wzdrygnął się na samą myśl o jakimkolwiek mugolu w zasięgu wzroku. Ten obcy świat go stresował i o ile z Laylą lubił rozmawiać (jednak miała sporo wspólnego z magią) tak z niemagicznymi nie chciał mieć do czynienia bo nie wiedziałby jak się zachować. Zdecydowanie lubił obecne grono i wszystkich tych, którzy według jego standardów byli "normalni".
- Wiesz Bren, mój i Cynthii tata mówi, że prowadzenie pojazdów nie jest wskazane dla młodych dam i może twoja mama też tak uważa? Ja to nie chcę kierować niczym co ma kółka, marzy mi się w przyszłości własny jacht... - rozmarzył się i uśmiechnął, dzięki czemu przestał być już tak czerwony i zakłopotany obecnością onieśmielającej go Victorii.
- Gdy w przyszłości będę miał swój jacht to zapraszam was wszystkich na pierwsze świętowanie. - odważył się i wszystko wypowiedział na wdechu. Wierzył, że Brenna sprawi, że wspomniane świętowanie będzie niezapomniane bo Flint nie należał do zbyt dobrych organizatorów jakichkolwiek imprez.
- To trzeba umieć obchodzić się z mugolami żeby dbać o to, żeby nie wykryli naszego świata. - zszedł z tematu klątw i czarów bowiem nie obraziłby się za odzyskanie naturalnego koloru twarzy. Kolejny łyk alkoholu i chętnie wysunięcie kieliszka w stronę Brenny po dokładkę. Nigdy nie był pijany a jednak nie czuł nawet zawrotów głowy.
- W ogóle praca związana z mugolami to musi wymagać, żeby czasami chodzić do ich świata. Ja bym nie umiał nawet z takim porozmawiać a co dopiero naprawiać rzeczy i sytuacje tak żeby nie zwracać na siebie ich uwagi. - wzdrygnął się na samą myśl o jakimkolwiek mugolu w zasięgu wzroku. Ten obcy świat go stresował i o ile z Laylą lubił rozmawiać (jednak miała sporo wspólnego z magią) tak z niemagicznymi nie chciał mieć do czynienia bo nie wiedziałby jak się zachować. Zdecydowanie lubił obecne grono i wszystkich tych, którzy według jego standardów byli "normalni".
- Wiesz Bren, mój i Cynthii tata mówi, że prowadzenie pojazdów nie jest wskazane dla młodych dam i może twoja mama też tak uważa? Ja to nie chcę kierować niczym co ma kółka, marzy mi się w przyszłości własny jacht... - rozmarzył się i uśmiechnął, dzięki czemu przestał być już tak czerwony i zakłopotany obecnością onieśmielającej go Victorii.
- Gdy w przyszłości będę miał swój jacht to zapraszam was wszystkich na pierwsze świętowanie. - odważył się i wszystko wypowiedział na wdechu. Wierzył, że Brenna sprawi, że wspomniane świętowanie będzie niezapomniane bo Flint nie należał do zbyt dobrych organizatorów jakichkolwiek imprez.