Victoria miała więcej szczęścia, bo kobieta którą zaczepiła miała w sobie sporą predylekcję do plotkowania, ale też… słabość do mandragor. Sproszkowany korzeń w odpowiedniej dozie z innymi składnikami stanowił świetny afrodyzjak, o czym Victoria dowiedziała się w wielu, wielu słowach wylewanych przez niewiastę, polecającą różne odmiany dla różnych efektów, zaproponowała również, że może podzielić się własnymi badaniami nad właściwością afrykańskiego gatunku, tak różną od lokalnej. Dlaczego o tym mówiła? Nazwisko Urquarta ją z oczywistych powodów striggerowało - to on jako pupilek zarządzającej towarzystwem zawłaszczył dla siebie w całości badanie nad rośliną. Oczywiście plebs pracownicy fizyczni mieli do niej , ale to cytując "ta gnida" położyła łapę na wszystkich badaniach i zarządzała nimi do czasu Spalonej Nocy.
[21.09.1972, Hrabstwo Kent] Każdy kwiat kwitnie w swoim czasie | Atreus & Victoria
from ashes to ashes
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
With insufficiency my heart to sway?
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności:
Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów
Atreus Bulstrode (1515), Dearg Dur (839), Victoria Lestrange (1970)