25.09.2026, 12:34 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.09.2026, 12:37 przez Brenna Longbottom.)
Gdy Dora sprawdzała papiery, Brenna przez moment krążyła po pokoju w wilczej postaci. Dopiero kiedy upewniła się, że nie czuje żadnych zapachów, których nie powinno tutaj być, przemieniła się z powrotem, i zaczęła szukać jakichś osobistych rzeczy mężczyzn, których mogłaby użyć, aby zidentyfikować drugiego z nich.
– Hm… tylko dlaczego mieliby się bać schodzić do kopalni? To znaczy, rozumiem, że to nieprzyjemna i niebezpieczna praca, ale takich kopalni pewnie jest pełno wszędzie? – zastanowiła się Brenna na głos, przykucając już na środku pokoju i zabierając się za rozstawianie na podłodze świec. – Chociaż może nie powinnam pytać. W pobliżu jest Little Hangleton. Czy coś z Little Hangleton mogło wpełznąć do tych kopalni? Albo to jakaś klątwa? Czy coś takiego? – wyliczyła. Legendy mogły być tylko legendami, ale być może lepiej było wziąć pod uwagę i ten trop. Bo dlaczego dwóch czarodziejów tkwiło w tej okolicy i miało tu takie zapiski? Próbowali ją zbadać? Sprawdzić, ile w tym prawdy?
– Jonathan niedawno poprosił o pomoc jakąś archeolożkę. Przyznaję, trochę mnie to niepokoi, bo to ktoś, kto dopiero od niedawna jest w kraju i to pośpieszne… ale zamierzałam i tak z nią pogadać, dowiedzieć się o niej trochę więcej, mogę poprosić o konsultację – stwierdziła w zamyśleniu. Dora mogła oczywiście szukać informacji na własną rękę, ale Brenna miała pewne obawy, że teraz, przed Samhain z tymi przypadkami nawiedzeń, może po prostu zabraknąć czasu na więcej.
– W porządku, sprawdźmy to – mruknęła, odpalając świece. Wciąż reagowała pewną nerwowością, ale zaczynała już powoli się przyzwyczajać do stania w kręgu widmowidzenia i nie miała ochoty panicznie uciekać. Odetchnęła, obracając w dłoniach coś, co wyglądało jak pamiątkowy zegarek: może odpowie na pytanie, z kim mieli do czynienia?
widmowidzenie
Zdało się jej, że słyszy głosy: dwóch mężczyzn, rozmawiających w tym pokoju. Jeden mówił coś do drugiego, odnośnie kopalń właśnie.
To nie tylko legenda, Henry, jestem pewien…
Zgadzam się z tobą…
Głosy. Kolejne imię.
- Mam imię drugiego - stwierdziła, gdy głosy przebrzmiały i upewniła się, że nie wyciągnie z tego nic więcej. - To powinno pomóc go potem namierzyć. Rozmawiali o tej legendzie, więc może faktycznie jest istotna.
/lecę przewagą widmowidzenia, bo chcę spróbować dowiedzieć się, kim jest drugi z badaczy, mamy na razie 1 nazwisko/
– Hm… tylko dlaczego mieliby się bać schodzić do kopalni? To znaczy, rozumiem, że to nieprzyjemna i niebezpieczna praca, ale takich kopalni pewnie jest pełno wszędzie? – zastanowiła się Brenna na głos, przykucając już na środku pokoju i zabierając się za rozstawianie na podłodze świec. – Chociaż może nie powinnam pytać. W pobliżu jest Little Hangleton. Czy coś z Little Hangleton mogło wpełznąć do tych kopalni? Albo to jakaś klątwa? Czy coś takiego? – wyliczyła. Legendy mogły być tylko legendami, ale być może lepiej było wziąć pod uwagę i ten trop. Bo dlaczego dwóch czarodziejów tkwiło w tej okolicy i miało tu takie zapiski? Próbowali ją zbadać? Sprawdzić, ile w tym prawdy?
– Jonathan niedawno poprosił o pomoc jakąś archeolożkę. Przyznaję, trochę mnie to niepokoi, bo to ktoś, kto dopiero od niedawna jest w kraju i to pośpieszne… ale zamierzałam i tak z nią pogadać, dowiedzieć się o niej trochę więcej, mogę poprosić o konsultację – stwierdziła w zamyśleniu. Dora mogła oczywiście szukać informacji na własną rękę, ale Brenna miała pewne obawy, że teraz, przed Samhain z tymi przypadkami nawiedzeń, może po prostu zabraknąć czasu na więcej.
– W porządku, sprawdźmy to – mruknęła, odpalając świece. Wciąż reagowała pewną nerwowością, ale zaczynała już powoli się przyzwyczajać do stania w kręgu widmowidzenia i nie miała ochoty panicznie uciekać. Odetchnęła, obracając w dłoniach coś, co wyglądało jak pamiątkowy zegarek: może odpowie na pytanie, z kim mieli do czynienia?
widmowidzenie
Rzut PO 1d100 - 43
Sukces!
Sukces!
Zdało się jej, że słyszy głosy: dwóch mężczyzn, rozmawiających w tym pokoju. Jeden mówił coś do drugiego, odnośnie kopalń właśnie.
To nie tylko legenda, Henry, jestem pewien…
Zgadzam się z tobą…
Głosy. Kolejne imię.
- Mam imię drugiego - stwierdziła, gdy głosy przebrzmiały i upewniła się, że nie wyciągnie z tego nic więcej. - To powinno pomóc go potem namierzyć. Rozmawiali o tej legendzie, więc może faktycznie jest istotna.
/lecę przewagą widmowidzenia, bo chcę spróbować dowiedzieć się, kim jest drugi z badaczy, mamy na razie 1 nazwisko/
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.