• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja Horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[19.10.1972] The Water Obeyed the Gravity | Rodolphus, Astoria

[19.10.1972] The Water Obeyed the Gravity | Rodolphus, Astoria
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#6
26.09.2026, 01:25  ✶  
Astoria nawet nie zauważyła chwili, w której łzy zaczęły spływać jej po policzkach. Początkowo były pojedyncze, prawie nieobecne, jakby oczy same zdradziły to, czego rozum wciąż nie chciał dopuścić do głosu. Potem jednak pojawiło się ich więcej, a wraz z nimi drżenie ramion, którego nie potrafiła już powstrzymać. Kiedy Rodolphus usiadł obok, poczuła jedynie lekkie ugięcie kanapy. Nie podniosła głowy. Nie miała już siły sprawdzać, co robi, ani tym bardziej dbać o to, jak wygląda w jego oczach. Pozwoliła sobie przez tę jedną krótką chwilę nie być Astorią Avery - dziedziczką nazwiska, właścicielką galerii, kobietą, która zawsze wiedziała, co powiedzieć i jak zachować twarz. Była po prostu zmęczona. Tak potwornie zmęczona.
Materiał chusteczki dotknął jej policzka i przez moment zesztywniała. Odruch nakazywał jej natychmiast się odsunąć, odzyskać dystans, przypomnieć mu i sobie, że nie potrzebuje, by ktoś wycierał jej łzy niczym przestraszonemu dziecku. Ale nie zrobiła tego. Pozwoliła mu. A kiedy objął ją ramieniem, coś w niej, napięte do granic wytrzymałości, zwyczajnie ustąpiło. Nie odpowiedziała na ten gest, nie odwzajemniła go nawet świadomie. Po prostu osunęła się nieco w jego stronę, pozwalając ciężarowi własnego ciała oprzeć się na kimś drugim.
I właśnie to było chyba najbardziej upokarzające. A zarazem najbardziej kojące. Czuła chłód jego koszuli pod policzkiem i równy, spokojny rytm oddechu. Był czymś stałym pośród całego tego chaosu, prostym dowodem, że świat nie rozpadł się jeszcze zupełnie. Że ktoś obok siedzi, oddycha i nie wymaga od niej żadnych wyjaśnień. Czarownica zacisnęła powieki. Nie chciała myśleć o Julianie. Nie chciała widzieć Penelope. Nie chciała przypominać sobie twarzy ludzi, którzy zniknęli z jej życia, pozostawiając po sobie puste miejsca, których nikt nie potrafił już zająć. A przede wszystkim nie chciała myśleć o tym, że za zamkniętymi drzwiami znajdowała się kolejna osoba, której mogła już nie zobaczyć żywej. Jej oddech zadrżał. Przez chwilę pozwoliła łzom płynąć bez walki. Bez ocierania ich dłonią, bez poprawiania włosów; nie próbowała też przepraszać za własną słabość. Rodolphus nie powiedział, że wszystko będzie dobrze - i może właśnie dlatego jego obecność była łatwiejsza do zniesienia. Nie dawał jej fałszywej nadziei. Po prostu był.
Tori powoli podniosła dłoń i zacisnęła palce na materiale jego koszuli, jakby musiała czegoś się uchwycić. Dopiero po dłuższej chwili jej ramiona przestały drżeć tak gwałtownie. Wtedy dotarło do niej coś jeszcze. Nie była sama. I choć myśl ta powinna przynieść jej ulgę, przyjęła ją z dziwnym, niemal bolesnym oporem. Przez całe życie nauczyła się, że poleganie na innych ma swoją cenę. Że każda dłoń może pewnego dnia zniknąć, każde ramię może przestać być oparciem, a każde przywiązanie daje losowi jeszcze jeden punkt, w który może uderzyć. Dlatego nie pozwoliła sobie nazwać tego, co czuła. Siedziała więc w milczeniu, oparta o jego ramię, podczas gdy za oknem deszcz nieustannie spływał po szybach, a za drzwiami sypialni pani Alderley trwała noc, od której oboje nie mogli już odwrócić wzroku.
Nie wiedziała, jak długo tak siedzieli. Czas utracił swoje zwyczajne znaczenie, rozciągając się bezkształtnie pomiędzy jednym uderzeniem serca a drugim. Nie miała już siły, by sięgnąć po zegarek, ani nawet potrzeby, by wiedzieć, która jest godzina. Po raz pierwszy od bardzo dawna niczego nie musiała pilnować. Jej głowa coraz ciężej spoczywała na jego ramieniu. Powieki, dotąd unoszone jedynie siłą woli, opadały raz po raz, aż wreszcie przestała je podnosić. Czuła jeszcze ciepło jego ramion, spokojny rytm oddechu i tę osobliwą ciszę, która nie domagała się od niej żadnych słów. Zmęczenie wzięło górę - zasnęła w jego ramionach, otulona poczuciem bezpieczeństwa, które mogło być jedynie złudzeniem.


learn the rules
then
break some
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (2127), Rodolphus Lestrange (1996)




Wiadomości w tym wątku
[19.10.1972] The Water Obeyed the Gravity | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 11.09.2026, 10:51
RE: [19.10.1972] The Water Obeyed the Gravity | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 14.09.2026, 21:56
RE: [19.10.1972] The Water Obeyed the Gravity | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 15.09.2026, 08:10
RE: [19.10.1972] The Water Obeyed the Gravity | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 16.09.2026, 23:51
RE: [19.10.1972] The Water Obeyed the Gravity | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 17.09.2026, 07:56
RE: [19.10.1972] The Water Obeyed the Gravity | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 26.09.2026, 01:25
RE: [19.10.1972] The Water Obeyed the Gravity | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 28.09.2026, 17:28
RE: [19.10.1972] The Water Obeyed the Gravity | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 28.09.2026, 23:25

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa