26.09.2026, 16:54 ✶
Pytanie Jonathana wyrwało Anthony'ego z zamyślenia, gdy siedząc na fotelu w eleganckiej poczekalni dla Bardzo Ważny Osób, patrzył w dal i analizował dane. Jego relacja z Lovegoodem była raczej mizerna, a pokaźność skrytki Jonathana raczej nie mniejsza niż jego własna. Badacze zdawali się być ważni z jakiś względów, choć Anthony nie był do końca pewien z jakich. Oczywiście, podczas krótkiej pogawędki z nimi był zwyczajowo grzeczny, odkrywając, że - w przeciwieństwie do niego - para w otwarty sposób badała zwyczaje, życie i technologię mugoli. Byli specjalistami w swojej dziedzinie i mówili o tym w bardzo bezpośredni sposób. Zbyt bezpośredni, gdyby ktoś zapytał Anthony'ego o zdanie. Ich przypadłość podczas tych kilku chwil ujawniła się, a liczby posypały się z ich ust, wzbudzając w nim współczucie, które mimo wszystko nie przesłoniło najważniejszego pytania.
Dlaczego?
Słysząc ciepły głos ukochanego odwrócił się do niego powoli, rozciągając spojrzenie nostalgicznych stalowych oczu do granic możliwości.
– 何とも言えません。日本には一度しか行ったことがなく、縛り以外の美的感覚について深く掘り下げる時間もあまりありませんでした。* – odpowiedział mu leniwie, pozwalając magii odkształcić aparat mowy pod język, którego kulturę mieliby eksplorować. – Amari… pięć liter, ale to chyba nie to – dodał już po angielsku, wychwytując zlepek głosek pasujących do pytania Jonathana. Właściwie mógłby go zapytać dlaczego tu jest. Z drugiej strony, racjonalizował tę sytuację, w ten sposób, że Selwyn chciał mu okazać swoje zaufanie, teraz, gdy Anthony był już w jego organizacji. Było w tym coś logicznego i bardzo dla niego samego przyjemnego. Czemu miałby rozwiewać to uczucie twardą rzeczywistością, gdyby powód był inny. – Twoi znajomi wydawali się bardzo przejęci całą sytuacją. To przykre, że spotkało ich coś tak dziwnego. Przypominało trochę stan Bertiego Botta, który wygłaszał provoldemorckie hasła jakiś czas temu. Chociaż z dwojga złego wolałbym jednak podawać ciąg liczbowy. Myślisz, że to jakiś kod? – byłoby to dziwne, ale czyż mało dziwnych rzeczy działo się na świecie od czasu jego powrotu z pogrzebu Thomasa?
Dlaczego?
Słysząc ciepły głos ukochanego odwrócił się do niego powoli, rozciągając spojrzenie nostalgicznych stalowych oczu do granic możliwości.
– 何とも言えません。日本には一度しか行ったことがなく、縛り以外の美的感覚について深く掘り下げる時間もあまりありませんでした。* – odpowiedział mu leniwie, pozwalając magii odkształcić aparat mowy pod język, którego kulturę mieliby eksplorować. – Amari… pięć liter, ale to chyba nie to – dodał już po angielsku, wychwytując zlepek głosek pasujących do pytania Jonathana. Właściwie mógłby go zapytać dlaczego tu jest. Z drugiej strony, racjonalizował tę sytuację, w ten sposób, że Selwyn chciał mu okazać swoje zaufanie, teraz, gdy Anthony był już w jego organizacji. Było w tym coś logicznego i bardzo dla niego samego przyjemnego. Czemu miałby rozwiewać to uczucie twardą rzeczywistością, gdyby powód był inny. – Twoi znajomi wydawali się bardzo przejęci całą sytuacją. To przykre, że spotkało ich coś tak dziwnego. Przypominało trochę stan Bertiego Botta, który wygłaszał provoldemorckie hasła jakiś czas temu. Chociaż z dwojga złego wolałbym jednak podawać ciąg liczbowy. Myślisz, że to jakiś kod? – byłoby to dziwne, ale czyż mało dziwnych rzeczy działo się na świecie od czasu jego powrotu z pogrzebu Thomasa?
* Nantomo iemasen. Nihon ni wa ichido shika okonatta koto ga naku, shibari igai no biteki kankaku ni tsuite fukaku horisageru jikan mo amari arimasendeshita.