Wczoraj, 09:52 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: Wczoraj, 10:01 przez Ceolsige Burke.
Powód edycji: Dodanie opisu efektu rzutu
)
Ćmiąc w ustach dębową fajkę przyglądała się ostatnim produktom. Ten dla matki wyglądał całkiem przyzwoicie. Zaskoczona była jak sprawnie jej praca nad nim poszła. Równe linie trawień i żłobień lśniły w pomarańczowym blasku ustawionych lamp. Przeniosła spojrzenie na notatki. Liczne przekreślenie i zamazania znaczyły wprowadzane zmiany w środkach jakie mogły zabezpieczyć pył wewnątrz pojemnika przed działaniem wilgoci. Wiele wskazywała, że jeden z nich mógł zabezpieczać także przed nawiedzeniami pojemnika ale nie było tego jak potwierdzić gdyż w niewyjaśnionych okolicznościach anihilował się wraz z wiekiem jednego z pojemników z nieudanych prób.
Krytycznie przebiegłą spojrzeniem po materiałach jakie jej pozostały. Całkiem liczne sprężyny, część zębatek, kolet części na gotowy zamek. Był w całym zestawie jeszcze jeden cylinder i jeszcze jedno wieko. Dodatkowo na półeczce leżała jeszcze jedna siatka jaką dostała od Mony. Właściwie czemu nie przebiegło jej przez myśl kiedy przekładała fajkę na drugą stronę ust. Prawą ręką sięgnęła po rysik i zaczęła nanosić niewielkie poprawki. Po chwili wyjęła dodatkową kartkę i naszkicowała na niej pozostały jej jeszcze cylinder i wieczko. Potem transponowała na nie wymiary z poprzednich projektów odnośnie bruzd, żłobień i wgłębień na mechanizmy. Kilka musiała poprawić w oparci o posiadane części. Pracowała pochylona nad stołem warsztatowy. Ostatecznie zadowolona przyczepiła szkic obok poprzednich notatek. Fajkę z której jeszcze unosił się dym zawiesiła na uchwycie tuż obok zapisków.
Cylinder a następnie wieko trafiły na stół traserski gdzie ostre rysiki i punktaki znaczyły linie odniesienia dla następnej pracy. Doświadczona poprzednimi próbami szybko uporała się z tym procesem. Nie zwlekając poprawiła włosy by żaden kosmyk nie wskoczył przypadkiem w wir pracy. Umieściła cylinder w przygotowanym uchwycie, gestem różdżki wprawiła mechanizm w wirowanie. Szybko rotujące ostrze zbliżyło się do połyskliwej powierzchni cylindra.
Rzucam na WOŚ ◉◉◉◉○ w celu wykonania pojemnika na prochy dla Ceolsige Burke (siebie samej). Korzystam z przewagi Tworzenie mechanizmów II.
Może to już ze zmęczenia. Możliwe, że tylko dla tego, że robiło to dla siebie i interesował ja głównie efekt. Ale może pogodziła się już z tym, że w przypadku pojemników efekt wydaje się być luźno powiązany z włożonym wysiłkiem. Niemniej praca szła dobrze. Nawet bardzo dobrze do momentu gdy wszystko było już na miejscu. Zaraz po zamknięciu wieku, gdy miedziane styki połączyły krystaliczną sieć hartowaną w smoczym ogniu ze srebrnym zbiorniczkiem rtęci wydarzyło się coś niespodziewanego. Proces był nagły a jednak równomierny i stabilny. Potężne ciepło uwolniło się wewnątrz zamkniętego zbiorniczka doprowadzając do nagrzania całego pojemnika i pokrywki. Materiał nie był przygotowany na taki szok termiczny i pękł w kilku miejscach a rozlewające się ciepło odbarwiło całą strukturę na popielato szary kolor. Osiowosymetryczny kształt skrzywił się i przypominał teraz bawarski kufel z pokrywką, który trafił pod koło powozu.
Prychając zniesmaczona Ceolsige poczekała aż magia się dokona. Ku jej uldze po wszystkim okazało się, że pojemnik mimo zniekształceń jest szczelny a wieko działa. Okazało się, że mimo uszkodzeń siatka równo wtopiła się w pojemnik i całość działa. Tylko ten dziwny pomruk jaki pojawia się podczas zamykania… Może na następnym spotkaniu klubu będzie to przyczynek dla dyskusji i rozważań dla innych eksperymentatorów.
Krytycznie przebiegłą spojrzeniem po materiałach jakie jej pozostały. Całkiem liczne sprężyny, część zębatek, kolet części na gotowy zamek. Był w całym zestawie jeszcze jeden cylinder i jeszcze jedno wieko. Dodatkowo na półeczce leżała jeszcze jedna siatka jaką dostała od Mony. Właściwie czemu nie przebiegło jej przez myśl kiedy przekładała fajkę na drugą stronę ust. Prawą ręką sięgnęła po rysik i zaczęła nanosić niewielkie poprawki. Po chwili wyjęła dodatkową kartkę i naszkicowała na niej pozostały jej jeszcze cylinder i wieczko. Potem transponowała na nie wymiary z poprzednich projektów odnośnie bruzd, żłobień i wgłębień na mechanizmy. Kilka musiała poprawić w oparci o posiadane części. Pracowała pochylona nad stołem warsztatowy. Ostatecznie zadowolona przyczepiła szkic obok poprzednich notatek. Fajkę z której jeszcze unosił się dym zawiesiła na uchwycie tuż obok zapisków.
Cylinder a następnie wieko trafiły na stół traserski gdzie ostre rysiki i punktaki znaczyły linie odniesienia dla następnej pracy. Doświadczona poprzednimi próbami szybko uporała się z tym procesem. Nie zwlekając poprawiła włosy by żaden kosmyk nie wskoczył przypadkiem w wir pracy. Umieściła cylinder w przygotowanym uchwycie, gestem różdżki wprawiła mechanizm w wirowanie. Szybko rotujące ostrze zbliżyło się do połyskliwej powierzchni cylindra.
Rzucam na WOŚ ◉◉◉◉○ w celu wykonania pojemnika na prochy dla Ceolsige Burke (siebie samej). Korzystam z przewagi Tworzenie mechanizmów II.
Rzut PO 1d100 - 35
Słaby sukces...
Słaby sukces...
Może to już ze zmęczenia. Możliwe, że tylko dla tego, że robiło to dla siebie i interesował ja głównie efekt. Ale może pogodziła się już z tym, że w przypadku pojemników efekt wydaje się być luźno powiązany z włożonym wysiłkiem. Niemniej praca szła dobrze. Nawet bardzo dobrze do momentu gdy wszystko było już na miejscu. Zaraz po zamknięciu wieku, gdy miedziane styki połączyły krystaliczną sieć hartowaną w smoczym ogniu ze srebrnym zbiorniczkiem rtęci wydarzyło się coś niespodziewanego. Proces był nagły a jednak równomierny i stabilny. Potężne ciepło uwolniło się wewnątrz zamkniętego zbiorniczka doprowadzając do nagrzania całego pojemnika i pokrywki. Materiał nie był przygotowany na taki szok termiczny i pękł w kilku miejscach a rozlewające się ciepło odbarwiło całą strukturę na popielato szary kolor. Osiowosymetryczny kształt skrzywił się i przypominał teraz bawarski kufel z pokrywką, który trafił pod koło powozu.
Prychając zniesmaczona Ceolsige poczekała aż magia się dokona. Ku jej uldze po wszystkim okazało się, że pojemnik mimo zniekształceń jest szczelny a wieko działa. Okazało się, że mimo uszkodzeń siatka równo wtopiła się w pojemnik i całość działa. Tylko ten dziwny pomruk jaki pojawia się podczas zamykania… Może na następnym spotkaniu klubu będzie to przyczynek dla dyskusji i rozważań dla innych eksperymentatorów.