• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
1 2 3 4 Dalej »
[27.10.1972] Dzwon do kowenu ludzi zwoływa, a sam w kowenie nigdy nie bywa

[27.10.1972] Dzwon do kowenu ludzi zwoływa, a sam w kowenie nigdy nie bywa
twój stary
I am not the man you knew
I know that you've been waiting
wiek
50
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
auror
181 cm, ciemne oczy i włosy z siwizną, wąsy

Julián Bletchley
#2
27.09.2026, 21:13  ✶  
Jako mugolak nigdy nie miał szczególnego powodu, aby uważać czarodziejskie obrzędy za coś oczywistego. Były święta, były modlitwy, byli święci, których imiona powtarzało się przy odpowiednich okazjach, choć z biegiem lat coraz trudniej było powiedzieć, czy człowiek modli się jeszcze z wiary, czy już tylko dlatego, że tak czynili jego ojciec i dziad. Magia… przyszła później.

Mugole od wieków robili przecież to samo! Gdy bali się suszy, modlili się o deszcz. Gdy bali się choroby, szukali świętego, ziela albo znachora. Gdy nadchodziła zima, gromadzili się przy ogniu. Z kolei czarodzieje mieli różdżki, zaklęcia oraz całe księgi pełne mądrości, lecz pod tym względem niewiele różnili się od chłopa, który stawiał świecę przed figurą świętego, prawda?

W związku z tym, nigdy nie potrafił pojąć pogardy, z jaką niektórzy czarodzieje spoglądali na mugolskie wierzenia. Co więcej, nie zamierzał pozwolić, aby czyjaś wiara stała się wymówką dla chaosu. Sabat mógł być dla jednych świętem, dla innych tradycją, a dla jeszcze innych okazją do spotkania przy jedzeniu i alkoholu. Dla niego pozostawał przede wszystkim miejscem, w którym kilkuset ludzi znajdzie się jednocześnie na niewielkim obszarze, a to było już wystarczającym powodem, żeby przygotować się na najgorsze.

Moody zachowywał się tak, jakby ktoś go porwał do innego wymiaru na te kilka dni i podmienił mózg. Gdyby nie znał Aarona od lat…

Niestety, prywatne śledztwo musiało poczekać. Julian sięgnął po jedną z kanapek. Jeśli miała go zabić, trudno. Przynajmniej nie umrze głodny. Odgryzł kawałek, zaczął żuć powoli. Anomalie odczytywał podobnie, choć wciąż brakowało mu opcji awaryjnej na wypadek pełnego lockdownu. Połknął kęs i wskazał palcem północny wlot na plac.
— Jeśli chodzi o sektory… Spójrz. Budynki mieszkalne, stare kamienice. Ciasno. Dmucham na zimne, Aaron. Boję się pułapek z góry — zawahał się na moment, przesuwając wzrokiem po zabudowie. — Można by podzielić to na trzy pierścienie. Zewnętrzny patroluje ulice dojazdowe i blokuje możliwość aportacji dla postronnych, jeśli rzeczywiście chcesz tych swoich brygadzistów. Środkowy obstawiamy my — dynamiczna ekipa mobilna, gotowa do skoku w dowolny punkt w obrębie placu. Trzeci pierścień… Stała obserwacja dachów i okien otaczających plac — zrobił krótką pauzę, oblizując kciuk z okruszków. — Proponuję mikro-patrole na miotłach, trzy metry nad tłumem. Niewidoczne. Dwóch czarodziejów na stronę powinno wystarczyć, żeby zamknąć linię strzału z balkonów. Chyba że wolisz postawić na blokadę magiczną budynków od środka.


you've taken your rightful place
at the table of kings
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Aaron Andrew Moody (448), Julián Bletchley (380)




Wiadomości w tym wątku
[27.10.1972] Dzwon do kowenu ludzi zwoływa, a sam w kowenie nigdy nie bywa - przez Aaron Andrew Moody - 19.09.2026, 23:53
RE: [27.10.1972] Dzwon do kowenu ludzi zwoływa, a sam w kowenie nigdy nie bywa - przez Julián Bletchley - 27.09.2026, 21:13

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa