• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[23-25.10.1972] Żelazne Gwoździe - Cisza przed Burzą II

[23-25.10.1972] Żelazne Gwoździe - Cisza przed Burzą II
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
Mierzy 183cm wzrostu. Posiada brązowe oczy. Tego samego koloru ma krótke włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki w losowych miejscach. Często widnieje u niego zarost. Ten zarost bywał u niego cechą pozwalającą wielu osobom rozróżnić bliźniaków Mulciber. Po śmierci brata, Richard zaczął częściej golić się, kiedy gdzieś wychodził z wizytą. Zaś jego garderoba przybrała żałobną czerń.

Richard Mulciber
#1
Dzisiaj, 00:36  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: Dzisiaj, 01:02 przez Richard Mulciber.)  
23 października 1972r.
Ulica Śmiertelnego Nocturnu / Bar

Dzisiejszego dnia Richard postanowił sprawdzić, jak wygląda sytuacja w jego sklepie Olibanum na podziemnych ścieżkach. Czy wciąż tam stoi, czy przełamali zaklęcia ochronne i rozkradli towar. Lokalizacja była w tym samym miejscu, więc bez problemu powinien się do jego wnętrze teleportować. Jednakże nim tam się udał, pozostał na ulicy Śmiertelnego Nocturnu i zajrzał do jednego znanego sobie baru. Planował też po drodze odwiedzić bratanka, jeżeli wciąż prowadził Głębinę.

W poszukiwaniu informacji zajrzał do jednego z barów, zamawiając sobie piwo. Usiadł gdzieś przy stoliku, obserwując otoczenie, zapalając papierosa. Nie wdawał się w rozmowy. Po prostu siedział i nasłuchiwał. Niektórzy potrafili być bardziej w takich miejscach wygadani.

Wtem usłyszał od sąsiedniego stolika za sobą.

- Gwoździe? Mam cały dom zbity dechami i jakoś to nie pomogło. Jakaś opętana klątwa się pojawiła i nawet egzorcysta nie wie co zaradzić.
Rzekł jeden.
- To nie są zwykłe gwoździe. To żelazne, wykute przez maga kowala. Słyszałem to od kogoś, kto ma znajomego jasnowidza. On to przewidział, przepowiedział.
Odparł drugi, świętoszek wierzący w każde słowo przepowiedni.
- Bzdury gadasz.
Odpowiedział pierwszy, niezbyt przekonany mężczyzna. Niedowiarek, niewierzący.
- Spróbuj. A jak mówię prawdę?
Próbował kolegę przekonać ten drugi.
Richard zaciągnął się papierosem i odwrócił po chwili w ich kierunku,
- Panowie. Przepraszam, że wam przeszkodzę. Usłyszałem coś o gwoździach i klątwie. O co z tym chodzi?
Zapytał ich uprzejmie.
- Brednie.
Rzekł ten nieprzekonany.
Jego kolega prychnął na kumpla, ale zaraz rozpromieniony spojrzał na Richarda, jak na nowego słuchacza.
- Panie. Powiada się, że na klątwy, które nie można zdjąć mogą pomóc żelazne gwoździe. W czasie Samhain, mieć przy sobie. W nocy przybić do drzwi domu. Może Pan zapytać. Mam znajomego jasnowidza. Znaczy się, to znajomy znajomego. Wierzę mu na słowo. Tyle rzeczy mi już przepowiedział, że szoook.
Było widząc, że mężczyzna był aż podekscytowany, co najpewniej miał szczęście do wróżb, albo uwierzył we wszystko co mu się powiedziało.

Jasnowidz. Aż w myślach miał kuzyna Alexandra, co chyba dla szpanu mówi o sobie jako jasnowidzu.

- Rozumiem. Dziękuję za wyjaśnienie.
Podziękował Richard, posyłając lekki uprzejmy uśmiech, odwracając się od nich. Miał teraz czas się zastanowić, namyślić nad tymi gwoździami. Potrzebował zatem kontaktu do kowala, rzemieślnika. Kogoś, kto by mu je zrobił. Nie wiedział jeszcze, że babka próbowała iść w tym samym kierunku i mu pomóc.

25 października 1972r.
Kamienica Mulciberów / Niemagiczny Londyn

Richard kojarzył, że gdzieś w rodzinie mieli krewnego od którejś strony, co zajmował się rzemieślnictwem. Wykuwaniem przedmiotów w metalu. Szperając w kontaktach, w końcu odnalazł. Krewny Grace. Zmarłej szwagierki. Caius Burke.
Od razu Richard napisał do niego list  z prośbą  o przygotowanie żelaznych gwoździ.

- To jakieś chore szaleństwo…
Rzekł do siebie, jakby sam nie wierzył w to co robi. Nie ufał jasnowidzom. Szczególnie po tym, jak bardzo odczuwał zawód ze strony Alexandra. A mimo to, postanowił spróbować, czy to faktycznie brednie czy nie.

List ostatecznie wysłał.

Wieczorem dostał zwrot. Co więcej, z paczuszką. Otwierając ją, Richard znalazł w niej żelazne gwoździe, wykonane starannie. Przeczytał także list od niego, kiwnąwszy głową jakby do siebie.

- Tak… Oby pomogły. Bo jak nie, to komuś je wbije.
Stwierdził z przekonaniem i zarazem obietnicą złożoną komuś, że krzywdę zrobić jak to nie pomoże. Być może ucierpi ten gagatek, co mu to powiedział.

Pudełko schował w bezpieczne miejsce. Wyglądało na to, że będzie musiał tutaj zostać do samego Samhain. W takim wypadku, napisał list do synów, że pobyt w Anglii przedłuży mu się, wyjaśniając powód związany z klątwą w kamienicy.
Kolejne dni przeznaczył na realizację zleceń i analizowanie dokumentacji sklepowej, jaką miał kiedyś rozplanowaną z Robertem.



_________________________
Przewaga: Znajomość Półświatka I
Zawada: Uzależnienie I (papierosy)


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Richard Mulciber (605)




Wiadomości w tym wątku
[23-25.10.1972] Żelazne Gwoździe - Cisza przed Burzą II - przez Richard Mulciber - Dzisiaj, 00:36

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa