Prudence miała pewne doświadczenie, wręcz spore doświadczenie zawodowe. Od razu wyczuła w jego zachowaniu coś niepokojącego, coś jej nie pasowało. Przez to też zaczęła już w swojej głowie wszystko, ale to wszystko bardzo dokładnie analizować. Powinien się tego spodziewać, to nie było żadnym zaskoczeniem. Oj nie. Zniknięcie na piętrze było naprawdę podejrzane, zwłaszcza, że z dołu nie słyszała żadnych dźwięków. Nic nie zostało przesuwane, jego kroków mogła nie słyszeć - bo przecież potrafił poruszać się niczym duch, jednak swojej aktywności związanej z przygotowaniami do sabatu raczej nie mógł ukryć. Tyle, że właśnie, ona jakby nie istniała przez ostatnie kilkadziesiąt minut. Czyżby postanowił dyskretnie wykręcić się od realizacji kolejnych zadań? Zamknął się w pokoju i odpoczywał, czy naprawdę mógł tak postąpić? Aktualnie była skłonna w to uwierzyć. Niedobrze, bardzo niedobrze, mogło to się bowiem równać marnowaniu wolnego czasu, a tego nie mieli przecież zbyt wiele. Sabat zbliżał się wielkimi krokami, a oni, oni nie byli jeszcze na niego idealnie przygotowani.
-Szlifowanie ostatnich detali to końcowy etap pracy nad jakimś projektem, dziełem lub zadaniem, polegający na eliminowaniu drobnych błędów i nadawaniu całości ostatecznego, perfekcyjnego kształtu. - Wyrecytowała jeszcze bardzo sucho z pamięci, musiała sięgnąć po jakiś słownikowy opis, który znajdował się w jej głowie, na moment się przy tym oczywiście zawiesiła, ale powiedziała, co wiedziała. Skoro on odpowiedział tak, nie, być może - to zamierzała mu nieco ułatwić znalezienie sensu, jego słowa bowiem nie były klarowne. To mogło mu nieco rozjaśnić sytuację.
Nie wydawało się jej, aby znaleźli się już na takim etapie. Mieli przed sobą jeszcze trochę zadań z listy, do szlifów było zdecydowanie daleko, a on teraz zaszył się tutaj i szlifował ostatnie detale, interesujące, naprawdę interesujące, już ona miała w swojej głowie wizję tego, czym naprawdę się tutaj zajmował.
- Sprawdzałeś? - Ponownie uniosła brwi. Sprawdzał, to brzmiało lepiej od polerowania, tylko, czy w tym przypadku nie było poniekąd tym samym. Na jej logikę to siedział tu przez ostatnie kilkadziesiąt minut i oglądał sztylet… czy naprawdę jeden nóż potrzebował, aż takiego zaangażowania? Niekoniecznie jej się tak wydawało, ale słuchała tego co do niej mówił, bardzo uważnie, musiała w końcu pozwolić na to, aby uargumentował swoje zachowanie.
- Nie mogłeś tego po prostu wrzucić do wody i umyć, byłoby szybciej? - Zapytała jeszcze. Skrobanie, identyfikacja, chuje, muje dzikie węże, czy nie można było tego ugryźć nieco prościej? Zadała to pytanie, bo przecież sama nie zajmowała się takimi rzeczami, ale wydawało jej się to nieco łatwiejszą drogą, mniej czasochłonną.
- Jeśli dobrze rozumiem, siedziałeś sobie tutaj przez ten czas i sprawdzałeś, czy sztylet będzie współpracował? - Wolała mieć pewność, że na pewno wszystko dobrze odebrała, nie wyglądało to najlepiej w jej oczach.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control