30.09.2026, 09:19 ✶
- Taaak. Ludzie tu mieszkają, jeśli do tej pory nikogo nie ściągnieto, to wydaje mi się, że albo nie ma szans ot tak jej znaleźć, albo ona… nie chce odejść?
Brenna miała zamiar wprawdzie, gdy tylko wpadnie na jakiegoś egzorcystę, spytać o ten przypadek i co można zrobić, ale nie robiła sobie szczególnej nadziei. Wprawdzie przyszła jej do głowy myśl, że może znalezienie ciała by pomogło, ale jak odszukać szkielet sprzed setek lat, na tak dużym obszarze? I czy to miałoby szanse coś zmienić, skoro Fiona znikała, kiedy pojawiała się szansa uświadomienia, że jest duchem?
- Mówiąc szczerze też wolę napić się w domu – przyznała z pewną ulgą, że Dora jednak nie ma ochoty już iść do herbaciarni. W jej głowie mózg uczynnie odtwarzał wspomnienia z Dworu Cape, przerażoną Mathildę, podniszczone wieże, zapadające się, górne piętra, rozwalone kamienie i wspaniały dziedziniec. Nie mogła nie myśleć o małej dziewczynce, która nie dostała szansy dorosnąć, i krążyła w okolicach Hogsmeade, wciąż i wciąż poszukując drogi do domu. Czoła takim rzeczom jakoś łatwiej było jej stawić w ciepłej, znajomej kuchni, z kubkiem herbaty w dłoni, miękkim kocem na ramionach i świadomością, że jest u siebie, w domu, niż w lokalu, w którym będą też obcy ludzie. Była pewna, że jeżeli zawołają, że mają smakołyk z Miodowego Królestwa, ktoś do nich dołączy i w tym gwarze łatwiej będzie zapomnieć o chłodzie szkockich nocy i historiach o duchach, zakorzenić się w tu i teraz. – Mam nadzieję – zgodziła się z Dorą, bez protestu podając jej torby. Nadzieja: bo co innego pozostało, skoro Fiona nie odpowiadała na wołania, a nocna podróż do dworu Cape zapewne i tak nic by im nie dała?
Położyła dłoń na łokciu Dory i po chwili obie znikły.
Brenna miała zamiar wprawdzie, gdy tylko wpadnie na jakiegoś egzorcystę, spytać o ten przypadek i co można zrobić, ale nie robiła sobie szczególnej nadziei. Wprawdzie przyszła jej do głowy myśl, że może znalezienie ciała by pomogło, ale jak odszukać szkielet sprzed setek lat, na tak dużym obszarze? I czy to miałoby szanse coś zmienić, skoro Fiona znikała, kiedy pojawiała się szansa uświadomienia, że jest duchem?
- Mówiąc szczerze też wolę napić się w domu – przyznała z pewną ulgą, że Dora jednak nie ma ochoty już iść do herbaciarni. W jej głowie mózg uczynnie odtwarzał wspomnienia z Dworu Cape, przerażoną Mathildę, podniszczone wieże, zapadające się, górne piętra, rozwalone kamienie i wspaniały dziedziniec. Nie mogła nie myśleć o małej dziewczynce, która nie dostała szansy dorosnąć, i krążyła w okolicach Hogsmeade, wciąż i wciąż poszukując drogi do domu. Czoła takim rzeczom jakoś łatwiej było jej stawić w ciepłej, znajomej kuchni, z kubkiem herbaty w dłoni, miękkim kocem na ramionach i świadomością, że jest u siebie, w domu, niż w lokalu, w którym będą też obcy ludzie. Była pewna, że jeżeli zawołają, że mają smakołyk z Miodowego Królestwa, ktoś do nich dołączy i w tym gwarze łatwiej będzie zapomnieć o chłodzie szkockich nocy i historiach o duchach, zakorzenić się w tu i teraz. – Mam nadzieję – zgodziła się z Dorą, bez protestu podając jej torby. Nadzieja: bo co innego pozostało, skoro Fiona nie odpowiadała na wołania, a nocna podróż do dworu Cape zapewne i tak nic by im nie dała?
Położyła dłoń na łokciu Dory i po chwili obie znikły.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.