30.09.2026, 10:32 ✶
– Lista przysług ponad to, że bez nas nie byłoby Unii? – w jego głosie pobrzmiewało rozbawienie, oczywiście Robert miał w tym rację, szczególnie, że w przeciwieństwie do pracowników Departamentu specjalizującego się w kontaktach międzynarodowych, czy prawnika, który dość na bieżąco śledził działalność organizacji, pozostali mogli nie być świadomi wartości Anglii na europejskim rynku. Społeczność magów była na tyle hermetyczna, że Prorok dość wybiórczo podchodził do wieści ze świata - do tego stopnia, że artykuł z Lamezii był dla niego pewnym zaskoczeniem. Z drugiej strony… wciąż mówił o anglikach ratujących dzień. Może nie powinien się dziwić?
– Sądzę, że Magnus O'Brien, nasz delegat w MUM-ie, powinien mieć komplet informacji na temat najnowszych notowań Brytanii - zarówno tego co dla nich zrobiliśmy, jak i tego czego im odmówiliśmy, lub gdzie postawiliśmy na złego konia i zawiedliśmy sojuszników. Zaraz po przyjeździe mamy umówione spotkanie w jego biurze, liczę, że przygotował nam to zestawienie, a jak nie… cóż, będzie musiał nas wprowadzić. Na szczęście nie musimy przekonywać wszystkich – Nie mogli się rozdrabniać. Wręcz przeciwnie, kilka dobrze wymierzonych ciosów powinno załatwić sprawę na jednym przyjęciu, jakby przygotowanie stołu do rozgrywki już w całości było rozgrywką.
Z dziękczynnym skinieniem głowy przyjął deklarację Roberta, i bez niej bardzo liczył na wsparcie sędziego, a obawiał się wcześniej, że przy jego radykalizacji poglądów, mógłby omyłkowo wziąć Shafiq'a za swojego przeciwnika, nie sojusznika. Oczywiście mieli w głowach różne pomysły na to w jaki sposób rozwiązać największe bolączki ich państwa, wciąż jednak grali do tej samej bramki, a na pewno przeciwko tej samej drużynie.
Poczuł sytość w połowie wykwintnego dania i z pewnym smutkiem odsunął je od siebie. Nawet w otoczeniu zaufanych ludzi, z planem działania, z kierunkiem i pomysłem, z zasobem magicznych zdolności, które mogły ułatwić im te przeprawę… martwił się. Po prostu się martwił, że o czymś nie pomyśleli, co mogłoby zaważyć na powodzeniu ich misji. Mieszkania, schrony, dachy nad głową… to musiało powstać jak najprędzej. Zima nadchodziła, a oni nie mogli wykluczyć kolejnych działań Voldemorta, które mogłyby zachwiać chwiejną równowagą, którą udało im się osiągnąć ponad miesiąc po spalonej.
– Sądzę, że Magnus O'Brien, nasz delegat w MUM-ie, powinien mieć komplet informacji na temat najnowszych notowań Brytanii - zarówno tego co dla nich zrobiliśmy, jak i tego czego im odmówiliśmy, lub gdzie postawiliśmy na złego konia i zawiedliśmy sojuszników. Zaraz po przyjeździe mamy umówione spotkanie w jego biurze, liczę, że przygotował nam to zestawienie, a jak nie… cóż, będzie musiał nas wprowadzić. Na szczęście nie musimy przekonywać wszystkich – Nie mogli się rozdrabniać. Wręcz przeciwnie, kilka dobrze wymierzonych ciosów powinno załatwić sprawę na jednym przyjęciu, jakby przygotowanie stołu do rozgrywki już w całości było rozgrywką.
Z dziękczynnym skinieniem głowy przyjął deklarację Roberta, i bez niej bardzo liczył na wsparcie sędziego, a obawiał się wcześniej, że przy jego radykalizacji poglądów, mógłby omyłkowo wziąć Shafiq'a za swojego przeciwnika, nie sojusznika. Oczywiście mieli w głowach różne pomysły na to w jaki sposób rozwiązać największe bolączki ich państwa, wciąż jednak grali do tej samej bramki, a na pewno przeciwko tej samej drużynie.
Poczuł sytość w połowie wykwintnego dania i z pewnym smutkiem odsunął je od siebie. Nawet w otoczeniu zaufanych ludzi, z planem działania, z kierunkiem i pomysłem, z zasobem magicznych zdolności, które mogły ułatwić im te przeprawę… martwił się. Po prostu się martwił, że o czymś nie pomyśleli, co mogłoby zaważyć na powodzeniu ich misji. Mieszkania, schrony, dachy nad głową… to musiało powstać jak najprędzej. Zima nadchodziła, a oni nie mogli wykluczyć kolejnych działań Voldemorta, które mogłyby zachwiać chwiejną równowagą, którą udało im się osiągnąć ponad miesiąc po spalonej.