01.10.2026, 06:09 ✶
Uśmiechnął się, nawet nieco przepraszająco. Był powody dla których Dolina Godryka wrosła w jego tożsamość lata temu, obecnie zaś nie był już w stanie oddzielić, na ile racjonalny był to wybór, na ile podyktowany trzymaną w ryzach obsesją i rezonującym z nim zakazem, który teraz miał łamać po tysiąćkroć. A przecież nadchodziła zima, Knieja zdawała się rozwartą bramą do wszystkich możliwych plag, miasteczko więc stanowiło w pewien sposób przyczółek. Mur. Mur który trzeba było wzmocnić, skoro były w nim tak okropne ziejące wyrwy jak spalona Warownia i dom Lestrange'ów. W ferworze informacji wszelakich (a było ich wiele przez ostatnie tygodnie) i ogólnego chaosu (a tego od czasu Spalonej nocy zdecydowanie nie brakowało, nawet by nie wykluczył, że tego nie powiedział - ostatecznie fundacja miała działać na cały kraj, być narzędziem, łączeniem kilku grup interesów, które mogły się wzajemnie wspierać. Działania charytatywne pomocowe to jedno, teraz gdy łączyła ich umowa i kapitał, uważał, że o wiele łatwiej będzie im się zorganizować, by rozwiązywać też prywatne zmartwienia. A że te w większości przypadków krążyły wokół zakończenia wojny? Cóż. W tym układzie nie było przegranych.
– Krew pozyskana czarną magią Victoria – potwierdził, unikając jej wzroku. Nie chciał by myślała, że rzuca w nią oskarżenia, ale zwyczajnie nie wyglądało to dobrze. Gdyby to dotarło do opinii publicznej, całą rodzinę czekałoby bardzo nieprzyjemne śledztwo. – I szczerze wątpię, żeby ktoś włamywał się Wam do ogrodu i co wieczór je zakopywał, brzmi to nader absurdalnie. Z drugiej strony… ktoś musiał przewrócić pierwszą kostkę domina i patrząc na lata w jakich kursował nasz statek… nie można wykluczyć, że osoba, która jest za to odpowiedzialna, cały czas dogląda tego miejsca. – Krewny. Kuzyn? Ciotka? Nie wyobrażał sobie, żeby było to dzieło Dorindy, ale… Cóż, szczęśliwie nie on prowadził tutaj śledztwo, nie on był detektywem, który poszukiwał prawdy. Nie zazdrościł tej roli Victorii, zwłaszcza teraz, w świetle nowych dowodów – Rozumiem, że jesteś sceptyczna wobec ekperymentu z widmowidzeniem, ta sztuka sama w sobie bywa kapryśna… – westchnął – Fiolka którą widziałem również się rozpuszczała po zetknięciu ze skórą, jestem skłonny uwierzyć, że jest to jakaś runa zabezpieczająca ją przed przeniesieniem. Wydaje mi się jednak, że przy odpowiedniej precyzji ruchów, odsunięcia ziemi wokół fiolki bez jej dotykania, magia znajdzie drogę i będzie w stanie rozpoznać, który element otoczony świecami jest nośnikiem intensywnych emocji. Szczęśliwie moja siostra jest widmowidzem oraz botanikiem. Nawet jeśli eksperyment nie wyjdzie, będzie mogła nowym okiem spojrzeć na zagadnienie – zaproponował.
– Krew pozyskana czarną magią Victoria – potwierdził, unikając jej wzroku. Nie chciał by myślała, że rzuca w nią oskarżenia, ale zwyczajnie nie wyglądało to dobrze. Gdyby to dotarło do opinii publicznej, całą rodzinę czekałoby bardzo nieprzyjemne śledztwo. – I szczerze wątpię, żeby ktoś włamywał się Wam do ogrodu i co wieczór je zakopywał, brzmi to nader absurdalnie. Z drugiej strony… ktoś musiał przewrócić pierwszą kostkę domina i patrząc na lata w jakich kursował nasz statek… nie można wykluczyć, że osoba, która jest za to odpowiedzialna, cały czas dogląda tego miejsca. – Krewny. Kuzyn? Ciotka? Nie wyobrażał sobie, żeby było to dzieło Dorindy, ale… Cóż, szczęśliwie nie on prowadził tutaj śledztwo, nie on był detektywem, który poszukiwał prawdy. Nie zazdrościł tej roli Victorii, zwłaszcza teraz, w świetle nowych dowodów – Rozumiem, że jesteś sceptyczna wobec ekperymentu z widmowidzeniem, ta sztuka sama w sobie bywa kapryśna… – westchnął – Fiolka którą widziałem również się rozpuszczała po zetknięciu ze skórą, jestem skłonny uwierzyć, że jest to jakaś runa zabezpieczająca ją przed przeniesieniem. Wydaje mi się jednak, że przy odpowiedniej precyzji ruchów, odsunięcia ziemi wokół fiolki bez jej dotykania, magia znajdzie drogę i będzie w stanie rozpoznać, który element otoczony świecami jest nośnikiem intensywnych emocji. Szczęśliwie moja siostra jest widmowidzem oraz botanikiem. Nawet jeśli eksperyment nie wyjdzie, będzie mogła nowym okiem spojrzeć na zagadnienie – zaproponował.