01.10.2026, 08:40 ✶
Marszczył tylko brwi, nie komentując tego wywodu, bo ani nie był śledczym, ani się na tym wszystkim nie znał, ale uważał, że cała historia brzmiała niepokojąco. No bo jeśli nikt niemal nie wiedział, gdzie się przeprowadziła, a w okolicy mieszkali mugole, kto podrzucił tę gazetę? Nic ich nie atakowało, nie wydawało się, że znaleźli się w jakimś szczególnym niebezpieczeństwie, ale ktoś aż tak się postarał z głupim żartem…? Zaczynało to brzmieć może nie jakby ktoś czyhał na Victorię, ale na pewno ją prześladował.
– Hej – rzucił, nagle coś sobie uświadamiając i na moment zapominając o posągu. Jakoś nie zwrócił wielkiej uwagi na to wcześniej, może bo gdy na przykład tańczyli, Victoria nosiła rękawiczki, więc po prawdzie dotykał jej dłoni tylko parę razy, może bo cała ta sytuacja z nagłym przeniesieniem wybiła go z rytmu i utrudniała kojarzenie. – Nie jesteś aż tak zimna, jak wcześniej?
Trochę go to skonsternowało. Gdyby był człowiekiem bardziej podejrzliwym, może przyszłoby mu teraz do głowy, że to w ogóle nie jest Victoria, ale taka myśl nawet nie powstała w jego umyśle. Był raczej zaskoczony. Znaleziono „lekarstwo”? Przeszło samoistnie? Sięgnął nawet po jej dłoń, żeby ją ująć, by się upewnić, ale choć skóra zdawała się mu chłodna, to nie lodowato zimna, jak wcześniej.
– Coś się stało? – spytał, przypatrując się jej, i dopiero po chwili znowu przeniósł wzrok na posąg. – Cały Atreus – skwitował, trochę nieuważnie, bo spoglądał na dziewczynę i aż wzdrygnął się lekko. Krwawiła? Płakała? Czy była człowiekiem zaklętym w kamień, czy po prostu wyjątkowo udaną rzeźbą, zaklętą w taki sposób, że udawała człowieka? Wyciągnął nawet różdżkę i przez moment bliski był rzucenia zaklęcia rozpraszającego.
A potem ją opuścił.
Bo czy chciał widzieć, jak ta dziewczyna krwawi albo płacze?
– Rozumiem, że nie da się z nią nic zrobić, skoro to sprawdzaliście, a ona ciągle tu jest? – zapytał. I pomyślał, że w tym wypadku woli nie wiedzieć, czy to dzieło jakiegoś artysty czy ktoś zaklęty. Że i tak nie był kimś, kto zdoła jej pomóc, nie chciał więc brać tego na siebie jako ciężar. – Natknęliście się na nią tutaj? Wtedy teleportacja pewnie działała? – dodał i ponownie spróbował, ale wciąż nie wychodziło. Westchnął, bo wyglądało na to, że będą musieli wrócić jednak do tej wioski i może przynajmniej spytać o nazwę okolicy. Ale jeżeli tak jak mówiła Victoria, znajdowali się pod Londynem, to już był jakiś postęp. Prędzej czy później gdzieś dotrą, nawet na piechotę.
– Hej – rzucił, nagle coś sobie uświadamiając i na moment zapominając o posągu. Jakoś nie zwrócił wielkiej uwagi na to wcześniej, może bo gdy na przykład tańczyli, Victoria nosiła rękawiczki, więc po prawdzie dotykał jej dłoni tylko parę razy, może bo cała ta sytuacja z nagłym przeniesieniem wybiła go z rytmu i utrudniała kojarzenie. – Nie jesteś aż tak zimna, jak wcześniej?
Trochę go to skonsternowało. Gdyby był człowiekiem bardziej podejrzliwym, może przyszłoby mu teraz do głowy, że to w ogóle nie jest Victoria, ale taka myśl nawet nie powstała w jego umyśle. Był raczej zaskoczony. Znaleziono „lekarstwo”? Przeszło samoistnie? Sięgnął nawet po jej dłoń, żeby ją ująć, by się upewnić, ale choć skóra zdawała się mu chłodna, to nie lodowato zimna, jak wcześniej.
– Coś się stało? – spytał, przypatrując się jej, i dopiero po chwili znowu przeniósł wzrok na posąg. – Cały Atreus – skwitował, trochę nieuważnie, bo spoglądał na dziewczynę i aż wzdrygnął się lekko. Krwawiła? Płakała? Czy była człowiekiem zaklętym w kamień, czy po prostu wyjątkowo udaną rzeźbą, zaklętą w taki sposób, że udawała człowieka? Wyciągnął nawet różdżkę i przez moment bliski był rzucenia zaklęcia rozpraszającego.
A potem ją opuścił.
Bo czy chciał widzieć, jak ta dziewczyna krwawi albo płacze?
– Rozumiem, że nie da się z nią nic zrobić, skoro to sprawdzaliście, a ona ciągle tu jest? – zapytał. I pomyślał, że w tym wypadku woli nie wiedzieć, czy to dzieło jakiegoś artysty czy ktoś zaklęty. Że i tak nie był kimś, kto zdoła jej pomóc, nie chciał więc brać tego na siebie jako ciężar. – Natknęliście się na nią tutaj? Wtedy teleportacja pewnie działała? – dodał i ponownie spróbował, ale wciąż nie wychodziło. Westchnął, bo wyglądało na to, że będą musieli wrócić jednak do tej wioski i może przynajmniej spytać o nazwę okolicy. Ale jeżeli tak jak mówiła Victoria, znajdowali się pod Londynem, to już był jakiś postęp. Prędzej czy później gdzieś dotrą, nawet na piechotę.