Prudence spoglądała na męża ze zdziwieniem w oczach. Mrugnęła, czy naprawdę wspomniał o tym, że odhaczył to co miał na swojej liście? Istniała jakaś druga lista o której nie miała pojęcia? Musiała to przetrawić, informacje, które ciągle się pojawiały, kolejne i kolejne powodowały, że uświadamiała sobie jak bardzo wszystko szło nie tak. Była przerażona, chociaż starała się tego po sobie nie pokazywać. Powinna oddychać, bardzo, ale to bardzo intensywnie oddychać.
Korzystała z list z dość istotnego powodu, pozwalały one jej uporządkować bardzo, ale to bardzo rozbiegłe myśli. Gdyby ich nie miała, cóż - łatwo można by było wprowadzić chaos do jej życia. Jej umysł działał w specyficzny sposób, znalazła sobie na to metodę, jako całkiem młoda osoba, sprawdzała się, więc wolała się jej trzymać. Teraz dostrzegała, że w parze to mogło się odrobinę komplikować.
- Rozumiem, to znaczy staram się zrozumieć, masz jeszcze swoją listę? - Zapytała bardzo niepewnie, żeby sobie w końcu ułożyć to poprawnie w głowie, jeśli naprawdę istniała lista, do której nie miała wglądu to cóż, było bardzo, ale to bardzo źle.
- Jasne, nie ma sensu odhaczać tego, czego tam nie ma.- Próbowała jakoś ogarnąć to, że jej mąż postanowił się zajmować czymś spoza jej magicznej kartki, chociaż niekoniecznie to rozumiała, bo przecież po to istniała lista, żeby za nią podążać. Ona działała w ten sposób, on najwyraźniej niekoniecznie tego potrzebował i powinna to zrozumieć, prawda? Bo przecież jego umysł działał inaczej, niż jej, ale przychodziło jej to bardzo trudno, czuła, że chaos wkradał się do tego systemu, który próbowała wprowadzić w życie i wcale jej się to nie podobała, bo w jej oczach chaos oznaczał niepowodzenie.
- Nie wątpię w to, że umiesz planować swoją pracę. - Naprawdę starała się w to wierzyć, tyle, że to nie do końca pasowało do jej własnego systemu. Ona sama pewniej czuła się, kiedy miała wszystko wyszczególnione, bo inaczej za bardzo odpływała, za bardzo drążyła temat, dlatego tworzyła te listy, które usprawniały jej myślenie. Niby wiedziała, że jego umysł działał inaczej, ale właśnie, tak, czy siak czuła pewien niepokój, bo nie działali według schematu.
- Tak, jeżeli spiszemy wszystko osobno pewnie tak będzie. - Powtórzyła jeszcze za nim, wiedziała do czego zmierza, ale nie do końca jej się to podobało. Zdecydowanie wolała mieć wszystko wyszczególnione, dzięki temu mogła bardziej nad tym panować, tak to wszystko działo się samoistnie, gdzieś obok, nie mogła tego weryfikować, a to powodowało u Prue drobną panikę.
- Może taki być, ale nie musi. - Przeszli do rozmowy o jej zaręczynowym sztylecie. Fantastycznie, nie mogło być lepiej, brakowało im tylko poruszenia tego tematu. Nie była klątwołamaczem, nie znała się na sposobach przechowywania broni, dostała od niego rytualny nóż - uznała to za naprawdę wyjątkowy gest. Być może nieodpowiednio do tego podeszła, może nieco powinna zasięgnąć języka nim postanowiła go wrzucić do swojej torebki, kiedy tak na niego spoglądała docierało do niej, że zdecydowanie powinna to zrobić.
- Czy jeśli powiem Ci, że przechowuje je w odpowiedni sposób to mi uwierzysz, czy mam dokonać jakiejś demonstracji? - Zdecydowanie wolałaby tego uniknąć, ale jeśli właśnie na tym mu zależało, to mogła mu to pokazać. W jej torebce panował porządek, nie musiał się więc martwić o to, że nóż, który od niego dostała nie był traktowany z odpowiednim szacunkiem.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control