Nie myliła się. Tego typu miejsc nie odwiedzałem szczególnie często. Znawcą win również nie byłem, preferując alkohole innego rodzaju. Whisky? Brandy? Piwo? Po te zdarzało mi się sięgać znacznie częściej. I co za tym idzie, dużo więcej byłem w stanie na ich temat powiedzieć. Zwłaszcza jeśli w grę wchodził temat najlepszych, magicznych destylarni. Miałem o tym jako takie pojęcie.
Kiwam głową, potwierdzając tym samym jej podejrzenia. Nie można było nazwać tego kłamstwem, co najwyżej półprawdą. Nie żeby miało to jakieś większe znaczenie. W zasadzie to... jakiekolwiek znaczenie. Na bardziej szczegółowe wyjaśnienia nie tracę jednak czasu. Zresztą, nieszczególnie chce mi się teraz wymyślać coś na poczekaniu. No i po co miałbym to robić, kiedy pewne rzeczy człowiek może po prostu przemilczeć?
Spoglądam na opakowanie, w którym umieszczona zostaje butelka wina. Zwyczajne, proste, nie można jednak powiedzieć, że nieeleganckie. Mimo tego jednak zwracam się do kobiety z pytaniem. Drobną prośbą?
- Są może dostępne inne pudełka?
I tak, związane jest to w jakiejś części z potrzebą zmiany tematu.Jednocześnie staram się zerknąć na wizytówkę, odczytać znajdujące się na niej dane. Znajduje się tam jakieś imię, nazwisko? Cokolwiek, co może potwierdzić podejrzenia? Staram się oczywiście, kolejny raz, nie zwracać przy tym za bardzo uwagi na swoje zachowanie. Wolę też nie dopuszczać do siebie myśli, że jest już raczej za to za późno, te starania na nic się zdają.
Pytanie o moją godność stanowi pewne zaskoczenie i na pewno, przez chwilę, musi być to widoczne na mojej twarzy. Nie spodziewałem się takiego obrotu zdarzeń. Na szybko staram się jakoś z tego wybrnąć. Zaskoczony decyduje się na rozwiązanie, które nie jest tak dobre, jakim mogłoby się wydawać.
- Apollo Borgin. - Pada z moich ust. Przypadkowe imię, połączone z nazwiskiem dalszych krewnych mojej matki. Czy brzmię pewnie? Czy blondynka nie jest w stanie wychwycić w tym już nie półprawdy, ale kłamstwa? Nie mam żadnej pewności. Brakuje gwarancji.
Poza tym jakie to ma znaczenie, skoro w niedługim czasie wszystko i tak wypłynie?Zapytany o dedykacje, kręcę głową. Za dużo kombinowania. Za dużo czasu spędzonego w tym miejscu; w miejscu, z którego chciałbym już zniknąć, choć zdobytych informacji jest tyle, co kot napłakał. Wszystko wydaje się stratą czasu. I może rzeczywiście nią jest?
Nie będę samego siebie teraz za to ganić.