02.10.2026, 20:26 ✶
Olivia przyłożyła dłoń do czoła, czując, jak w jej głowie narasta głuchy, tępy ból, a myśli zaczynają splatać się w supeł, z którego coraz trudniej było się wyplątać. Świat ze wszystkimi swoimi niepokojami, rosnącym w siłę cieniem Czarnego Pana i codziennym chaosem potrafił przytłoczyć, a ostatnie wydarzenia wyczerpały ją do granic możliwości. Postanowiła jednak całkowicie zaufać Primrose. Nie miała już zresztą innego wyjścia, jeśli chciała odzyskać choć odrobinę spokoju.
Z cichym, lekko drżącym westchnieniem sięgnęła po leżące na krawędzi biurka dokumenty. Jej palce na moment zacisnęły się na chłodnym papierze, zanim ostrożnie przesunęła go w stronę czarownicy.
– Tutaj jest wszystko, o co pani prosiła – powiedziała cicho, powoli kimając głową na znak potwierdzenia. W jej głosie nie było już dawnego oporu, jedynie głębokie, przejmujące zmęczenie. Powoli podniosła się z krzesła. Ruch ten wymagał od niej więcej wysiłku, niż chciałaby przyznać. Smukła sylwetka Olivii przemknęła bezszelestnie przez gabinet, zmierzając w stronę ustawionej w głębi pokoju kozetki. Mebel wyglądał zachęcająco, ale i obco. Kobieta wahała się przez ułamek sekundy, po czym ostrożnie na niej usiadła, wygładzając dłońmi fałdy ubrania. Podepchnęła się lekko i wreszcie położyła na miękkim obiciu, układając głowę na wybrzuszeniu podobnym do poduszki.
Zapach ziół i chłodne powietrze pomieszczenia działały na nią kojąco, choć jej serce wciąż uderzało w nieco zbyt szybkim, nierównym rytmie. Spróbowała rozluźnić spięte ramiona, zamykając na krótką chwilę oczy, by wyciszyć gonitwę myśli. Kiedy usłyszała cichy szelest kroków Primrose i poczuła jej obecność obok, uchyliła powieki.
@Primrose Lestrange
Z cichym, lekko drżącym westchnieniem sięgnęła po leżące na krawędzi biurka dokumenty. Jej palce na moment zacisnęły się na chłodnym papierze, zanim ostrożnie przesunęła go w stronę czarownicy.
– Tutaj jest wszystko, o co pani prosiła – powiedziała cicho, powoli kimając głową na znak potwierdzenia. W jej głosie nie było już dawnego oporu, jedynie głębokie, przejmujące zmęczenie. Powoli podniosła się z krzesła. Ruch ten wymagał od niej więcej wysiłku, niż chciałaby przyznać. Smukła sylwetka Olivii przemknęła bezszelestnie przez gabinet, zmierzając w stronę ustawionej w głębi pokoju kozetki. Mebel wyglądał zachęcająco, ale i obco. Kobieta wahała się przez ułamek sekundy, po czym ostrożnie na niej usiadła, wygładzając dłońmi fałdy ubrania. Podepchnęła się lekko i wreszcie położyła na miękkim obiciu, układając głowę na wybrzuszeniu podobnym do poduszki.
Zapach ziół i chłodne powietrze pomieszczenia działały na nią kojąco, choć jej serce wciąż uderzało w nieco zbyt szybkim, nierównym rytmie. Spróbowała rozluźnić spięte ramiona, zamykając na krótką chwilę oczy, by wyciszyć gonitwę myśli. Kiedy usłyszała cichy szelest kroków Primrose i poczuła jej obecność obok, uchyliła powieki.
@Primrose Lestrange