03.10.2026, 19:59 ✶
Prawo przewiduje przywilej wizyty ze strony osoby najbliżej nawet dla pacjentów objętych najbardziej restrykcyjnym nadzorem. Jako swoją osobę najbliższą Falco wskazał ciocię, niejaką Lornę Ketteridge. Jeśli przed przyjściem tutaj zapoznaliście się z aktami sprawy lub interesowaliście się nią wcześniej, znacie to imię. Kobieta była kilka razy przesłuchiwana w Ministerstwie w związku z aresztowaniem jej bratanka. Jej zeznania nie dostarczyły żadnych przełomowych faktów. W niedługi czas po Spalonej Nocy kobieta wyjechała do rodziny w Stanach Zjednoczonych.
Według dokumentów Lorna odwiedziła Falco w Lecznicy w następujących dniach: 1 sierpnia, 8 sierpnia, 15 sierpnia, 22 sierpnia, 28 sierpnia, 5 września, 12 września. Później wizyty ustały, co pokrywa się z deklarowaną datą wyjazdu kobiety.
Dostrzegasz pewien wzór w dzienniku odwiedzin:
O Beltane nie było w dokumentach niczego, czego Ministerstwo by już nie wiedziało. Falco — co nie było niczym niespodziewanym — odgrażał się wielokrotnie, że funkcjonariusze odpowiedzialni za jego aresztowanie pożałują swoich czynów. Nie powiedział nic o tym, w jaki sposób Śmierciożercy przygotowywali się do sabatu ani co było ich celem. Pytany o naśladowcę imieniem Dante, który towarzyszył mu tamtego dnia, zapewniał gorąco, że służby nigdy nie odnajdą tego człowieka.
Odkryj wiadomość pozafabularną
Według dokumentów Lorna odwiedziła Falco w Lecznicy w następujących dniach: 1 sierpnia, 8 sierpnia, 15 sierpnia, 22 sierpnia, 28 sierpnia, 5 września, 12 września. Później wizyty ustały, co pokrywa się z deklarowaną datą wyjazdu kobiety.
Dostrzegasz pewien wzór w dzienniku odwiedzin:
- 1 sierpnia, 15 sierpnia, 28 sierpnia, 12 września — w tych dniach czas wizyt Lorny jest różny; waha się od 10 do 35 minut;
- 8 sierpnia, 22 sierpnia, 5 września — w te dni Lorna i Falco spędzili w swoim towarzystwie pełną godzinę, czyli cały przysługujący im regulaminowo czas wizyty.
O Beltane nie było w dokumentach niczego, czego Ministerstwo by już nie wiedziało. Falco — co nie było niczym niespodziewanym — odgrażał się wielokrotnie, że funkcjonariusze odpowiedzialni za jego aresztowanie pożałują swoich czynów. Nie powiedział nic o tym, w jaki sposób Śmierciożercy przygotowywali się do sabatu ani co było ich celem. Pytany o naśladowcę imieniem Dante, który towarzyszył mu tamtego dnia, zapewniał gorąco, że służby nigdy nie odnajdą tego człowieka.
Niestety nie dla was w ogóle w planie żadnej informacji o fabule Beltane. To jest poza moim zakresem.