Prue nie lubiła takich sytuacji, zwłaszcza, że nie mogła w żaden sposób zareagować i zasugerować ojcu, że zachowuje się nieodpowiednio. Miała szacunek do swoich rodziców, wydawało jej się, że ona również na niego zasługiwała, ale ten wieczór nieco zweryfikował jej zdanie na ten temat. John powinien wiedzieć, że skoro przyprowadziła Benjy'ego do domu, to zależało jej na tym, aby był odpowiednio potraktowany. Nie należała do osób, które pojawiały się tutaj w towarzystwie partnera co chwilę, nie było to dla niej codziennością. Powinien więc wiedzieć, że to wiele dla niej znaczyło, że Benjy był kimś wyjątkowym. Najwyraźniej jednak jej ojciec miał problem z tym, aby połączyć te kropki, a być może połączył je zbyt dobrze? Nie miała pojęcia. Wyszła z domu rodziców bardzo zmieszana, bo nie przywykła do tego, aby panowała tu podobna atmosfera. Nie przyprowadziła tutaj Benjy'ego po to, aby znowu czuł się oceniany, wręcz przeciwnie - naprawdę sądziła, że wszystko pójdzie gładko, wypiją nieco alkoholu, porozmawiają, zjedzą kolację i będzie nie najgorzej. No przeliczyła się, bardzo się przeliczyła.
- Nie powinno mi się wydawać, że to dobry pomysł. - Nie wydawało jej się, aby w ogóle był sens, żeby udawać, że kolacja w towarzystwie jej rodziców okazała się być trafiona. Wolała szczerze podejść do oceny tego, jak przebiegło to spotkanie, a no ślepy by zauważył, że atmosfera była wyjątkowo napięta. Naprawdę chciała, aby to wyglądało inaczej. Liczyła na odrobinę zrozumienia ze strony swoich rodziców, to również nie było dla niej łatwe przyprowadzić do domu kogoś po tylu latach. Nie spodziewała się, że John zachowa się w ten sposób. Wydawało jej się, że powinna przeprosić Benjy'ego za to, że niekoniecznie dobrze oceniła sytuację, zwłaszcza, że miała wrażenie, że wynikało to z tego, że jej ojciec połączył kropki, co w tym przypadku mogło nieco skomplikować jego i tak skomplikowaną sytuację.
- Wiesz, ja mam to - tutaj pokazała dłonią na swoją głowę, wierzyła, że zrozumie o co mu chodzi. - po nim. - Jej przypadłość, jej umysł. John cierpiał na to samo, a więc jak i ona potrafił sobie przypominać pewne rzeczy, pamiętał dosłownie wszystko, tyle, że nie spodziewała się, że wystarczy tylko chwila, rzut okiem, może go nie doceniała, albo to ona wyjątkowo długo nad tym rozmyślała. Nie miała pojęcia, wolała jednak uprzedzić swojego chłopaka o tym, jak mogła wyglądać ta sytuacja.
Pamiętała, że ojciec nie przepadał za Aloysiusem, miał na jego temat wyrobioną swoją opinię, to poniekąd wyjaśniałoby aktualne podejście, nie lubił też jego ojca, o czym wcale nie krępował się mówić. Całkiem proste jej zdaniem było do wydedukowania to, że mógł połączyć kropki. Nie miała niby pewności, ale przeczuwała, że to było coś więcej niż niezbyt dobre pierwsze wrażenie.
- Obawiam się, że tego nie wie nikt. - W końcu nie powiedział niczego konkretnego przy stole, po prostu był nieprzyjemny i oschły, a to mogło oznaczać różne rzeczy. Uwierzyła w kłamstwo Benjy'ego, wydawało jej się, że jest z nią szczery, nie miała pojęcia, że potrafi tak świetnie naginać prawdę.
- Do dzisiaj nie miałam pojęcia o istnieniu jakichkolwiek standardów. - Powiedziała zgodnie z prawdą. Była to dla niej zupełnie nowa sytuacja i zdecydowanie nie potrafiła się w niej odnaleźć. - Przed Tobą przyprowadziłam do nich tylko jednego człowieka, gdybym wiedziała, że ta zareagują nie zrobiłabym tego, ojciec powinien mieć świadomość ile to dla mnie znaczy. - Być może nie powinna mu o tym mówić, bo przecież ustalili, że to co ich łączy miało określony termin ważności, jednak nie zmieniało to faktu, że dla Prudence Benjy był w pewien sposób wyjątkowy, być może chciała, żeby o tym wiedział. To nie było dla niej zwyczajne, że zabierała ze sobą kogoś do domu i przedstawiała rodzicom, naprawdę liczyła na to, że podejdą do tej sytuacji inaczej, właściwiej, to znaczy ojciec, Penny jak zawsze nie zawodziła, ale jak wiadomo istotne było całkowite wrażenie, a te przez Johna było raczej bardzo gorzkie.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control