• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[30/10/1972] Some people are born doomed, others marry into it | Benjy, Prue

[30/10/1972] Some people are born doomed, others marry into it | Benjy, Prue
Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#5
03.10.2026, 23:17  ✶  
Skoro już wstałem, mogłem przynajmniej wykorzystać tę noc na coś pożytecznego, nawet jeśli wygodniejszym rozwiązaniem byłoby prawdopodobnie odłożenie całej sprawy do rana. Uśmiechnąłem się pod nosem, słysząc taką odpowiedź, bo chociaż nie powiedziała niczego, co pozwalałoby mi podejrzewać, że spędziła ostatnie lata na studiowaniu symboli magicznych całego świata, poniekąd trafiła w sedno zagadnienia - nie powinienem był zresztą być tym szczególnie zdziwiony i nie zamierzałem bez potrzeby wdawać się więc w dodatkowe wyjaśnienia - Prue nigdy nie potrzebowała, żeby ktoś prowadził ją za rękę, wystarczyło rzucić jej odpowiedni trop, po którym sama umiała wyciągnąć z pamięci znacznie więcej, niż większość ludzi, potrafiła też nadrobić braki szybciej, niż część czarodziejów zdążyłaby zorientować się, że w ogóle jakieś posiadali.
- Mniej więcej. - Kiwnąłem głową, ponieważ tym razem nie chodziło mi o wielogodzinne naukowe rozprawy dotyczące języków, znaków i symboli runicznych, chociaż diabeł, jak zwykle, tkwił w szczegółach, ale zarówno ona, jak i w tym wypadku ja mieliśmy ten przeuroczy zwyczaj grzebania w nich tak długo, aż przestawały być szczegółami i zaczynały stanowić osobny problem egzystencjalny. Tej nocy nie mogliśmy sobie pozwolić na zbyt głębokie rozważania, nie do tego zmierzałem, gdy zadałem pytanie o zakres jej doświadczenia z podobnymi tematami, toteż zadowoliłem się tym jednym zdaniem.
- Powód, dla któlego zawlasam ci tym głowę o tak nieludzkiej posze, wiąsze się s konsultacją, o któlą poplosono mnie w splawie znaków znalezionych w Kniei. - Usadowiłem się wygodniej na brzegu materaca, podciągając jedną nogę na łóżko i odgarniając z kolana fragment koca, który zdążył zsunąć się w moją stronę, po czym odwinąłem materiał na tyle, żeby odsłonić zawartość pakunku i móc jeszcze raz spojrzeć na to, po co fatygowałem się do graciarni, chociaż w ciemnościach panujących w sypialni trudno było dokładnie przyjrzeć się znakom wyrysowanym na powierzchni metalowych i drewnianych przedmiotów.
- Właściwie wszystko zaczęło się od mojej kuzynki. Tak, tej samej. - Dodałem przezornie, kręcąc głową na wspomnienie ptaszyska łomoczącego dziobem w okno. - Miała okazję znaleś się w głębi zamkniętego lasu, gdzie natknęła się na widma, a pszy okazji odklyła kamienny klomlech, od któlego te stwoszenia tszymały się na nietypowy dla nich dystans. Sama konstluksja była naznaczona symbolami, któlych nie potlafiła lospoznaś, więc pokazała mi je później pszy wykoszystaniu myślodsiewni u Bagshotów. - Przesunąłem kciukiem po brzegu materiału, po czym uniosłem wzrok na Prue, która z pewnością miała pełne prawo oczekiwać, że skoro już zakłóciłem jej nocny spokój, mogłem również przedstawić jakiś sensowny powód swojej wyprawy na korytarz i z powrotem. Nie zamierzałem robić z tego wielkiego przedstawienia, chociaż sam fakt, że dobrowolnie wyrwałem się z objęć ciepłego łóżka, żeby otwierać okna i grzebać po szufladach, mógł świadczyć o tym, że moja definicja rozsądnego gospodarowania czasem wymagała pewnych poprawek. Z drugiej strony zbliżało się Samhain, podczas którego zdecydowanie nie miało być spokojnie - no, przynajmniej nie w Dolinie Godryka - wolałem więc przygotować się wcześniej na wszystkie możliwe okoliczności, niż później odkryć, że zapomniałem o czymś istotnym, kiedy wokół zacznie się już robić wystarczająco nieprzyjemnie.
- Zostałem poploszony o konsultację właśnie dlatego, sze ktoś musiał splóbowaś ustaliś, co właściwie wylyto na tych kamieniach i dlaczego widma nie chciały się do nich zbliszaś. - Oparłem przedramię na udzie, odtwarzając sobie w pamięci obraz kamieni, układ znaków oraz wszystko, co zdążyłem zauważyć podczas oględzin wspomnień. - Nie mogłem wtedy obejsześ kamieni na własne oczy, ale widok s myślodsiewni wystalszył, szebym mógł zacząś analizę ipodjąś jakieś działania. S tego, co udało mi się ustaliś, podstawę wzolu stanowiły luny Algiz, osiem s nich, połączone w balsiej złoszony układ. Ten tutaj. - Kiwnąłem głową w kierunku pakunku na materacu. - Nie jest to jednak po plostu bindluna, tylko moim zdaniem właśnie galdlastafil, dokładnie Ægishjálmul, a pszynajmniej do takiej klasyfikacji skłaniają mnie dotychczasowe roswaszania. Mogłaś się s nim zetknąś w kontekście islandskiej magii, ochlony, s jaką go zwykle kojaszono, ale tesz ze wzbudzania lęku, odpielania pszeciwników i zapewniania noszącemu pszewagi nad tym, co mogłoby mu zagloziś. - Współczesne interpretacje przypisywały Ægishjalmurowi rozmaite właściwości, więc nie planowałem traktować wszystkich tych podań i zapewnień jako prawdy objawionej, ale w kontekście Kniei sam ten układ znaków zasługiwał na sprawdzenie, nawet jeśli nie sądziłem, że powinniśmy od razu rysować go na każdym głazie, jaki wpadł nam pod rękę, bo materiał, sposób wykonania i miejsce umieszczenia symbolu mogły mieć znaczenie. Sama możliwość była jednak warta sprawdzenia, zwłaszcza jeśli pierwotna konstrukcja nie była przypadkowa, a wszystko wskazywało na to, że ktoś poświęcił sporo wysiłku, żeby nadać jej właśnie taką formę.
- To tutaj stwoszyłem we współplasy s Kate Balclay. Nie jest zbyt udane pod kątem wizualnym, ale działa. - Wskazałem palcem na jeden z drewnianych medalionów, na którym wyryłem znak o rozchodzących się promieniście ramionach. - To dlugie s Tlistanem Waldem. - Przesunąłem wzrokiem na drugą wersję talizmanu, tym razem wyrytą przez rzemieślnika w stali, znacznie ładniejszą. W gruncie rzeczy, oba przedmioty nosiły jednak dokładnie ten sam symbol, były zabezpieczone magią, nawet jeśli różniły się wielkością i materiałem wykonania, ich powierzchnię przecinały podobne do siebie drobne linie, które w słabym świetle wydawały się niemal matowoczarne. - Zapieczętowałem to, co dla mnie wykonali, ale dotychczas pszygotowałem tylko dwie welsje, chociasz po czasie sądzę, sze powinny byś tszy, bo mogło pszeciesz chodziś lówniesz o właściwości kamieni, pszynajmniej częściowo. - Nie zamiaru udawać, że samo rozpoznanie podobieństwa rozwiązywało zagadkę, szczególnie że nie wiedzieliśmy, dlaczego widma omijały kromlech ani czy odpowiadał za to wyłącznie symbol, czy również sposób jego wykonania, tworzywo i miejsce, w którym został umieszczony.
- Chciałbym, szebyś zablała ze sobą po jednym s kaszdej welsji. Lesztę wezmę ja. Nie musisz ich uszywaś ani splawdzaś na własnej skósze, zaleszy mi pszede wszystkim na tym, szeby były pod lęką, gdyby okazały się potszebne. Poza tym wolę, szebyś wiedziała, nad czym plasowałem, zanim zacznę wykoszystywaś te szeszy w telenie. - Przesunąłem oba medaliony w jej stronę, ostrożnie, żeby nie zsunęły się z kołdry. - Jeśli nadaszy się okoliczność, chcę splawdziś, czy oba działają tak samo, czy pszy zmniejszeniu symbol tlaci część właściwości, czy chodzi o budulec podstawy, na któlej go umieszczono… Na lasie mam tylko hipotezę, a wolałbym nie opielaś zabespieczeń pszed widmami na pszekonaniu. Sama losumiesz. - Nie zamierzałem udawać, że miałem już wszystkie odpowiedzi, zwłaszcza że znaki umieszczone w kromlechu mogły stanowić lokalną odmianę znanego wzoru, górną część całości ukrytej również pod ziemią albo coś znacznie bardziej osobliwego - nie chciałem zakładać, że sama obecność symbolu wystarczała, żeby wyjaśnić, dlaczego widma nie zbliżały się do kromlechu - mogła istnieć zależność między układem a właściwościami konstrukcji, ale dopóki nie sprawdziłbym tego w praktyce, pozostawało mi zachować ostrożność i nie dorabiać teorii do pierwszego pasującego szczegółu.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (6753), Prudence Fenwick (3834)




Wiadomości w tym wątku
[30/10/1972] Some people are born doomed, others marry into it | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 01.10.2026, 21:53
RE: [30/10/1972] Some people are born doomed, others marry into it | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 01.10.2026, 22:08
RE: [30/10/1972] Some people are born doomed, others marry into it | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 01.10.2026, 23:51
RE: [30/10/1972] Some people are born doomed, others marry into it | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 03.10.2026, 20:11
RE: [30/10/1972] Some people are born doomed, others marry into it | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 03.10.2026, 23:17
RE: [30/10/1972] Some people are born doomed, others marry into it | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 04.10.2026, 20:14
RE: [30/10/1972] Some people are born doomed, others marry into it | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 06.10.2026, 03:24
RE: [30/10/1972] Some people are born doomed, others marry into it | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 06.10.2026, 17:10
RE: [30/10/1972] Some people are born doomed, others marry into it | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 07.10.2026, 02:05
RE: [30/10/1972] Some people are born doomed, others marry into it | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 12.10.2026, 20:29
RE: [30/10/1972] Some people are born doomed, others marry into it | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 13.10.2026, 12:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa