04.10.2026, 02:27 ✶
W pierwszej chwili po nieudanej próbie Basilius po prostu stał w milczeniu i przyglądał się kręgowi, który najwyraźniej nie pomógł tak bardzo jak powinien. Nie ruszyli nic. Klątwa dalej tkwiła tak gdzie wcześniej i najwyraźniej nie miała żadnych ambicji, aby zmienić miejsce zamieszkania na mniejsze.
– Nikt nie stał się jej nowym lokalem, nie dostał dreszczy, niekontrolowanego krwotoku, ani nie zwija się w konwulsjach, więc chyba nie ma tragedii – mruknął w ramach podsumowania tej sprawy, po czym ciężko opadł na jedno z krzeseł. – Tak, spróbujemy ponownie. Może jutro? Nie chciałbym tak was zostawić z tą klątwą, jeśli jest realna szansa, aby ją w jakiś sposób… Minimalnie spacyfikować.
Spojrzał na swoją napoczętą herbatę, wziął kolejnego łyka po czym spojrzał na Ceolsige i skinął głową na propozycję dolewki.
– Domyślam się, że poza napiętą atmosferą nie zaobserwowałaś niczego dziwnego, gdy próbowaliśmy poradzić sobie z klątwą? – spytał kontrolnie, chociaż nie wiedział co w ten sposób bardziej sprawdzał. Potencjalnie niepokojące zjawiska, czy raczej to, czy Ceolsige na widok oplatającej ich podczas pracy czarnej magii po prostu spokojnie rozmawiałaby o herbacie.
– To… Nie brzmi dobrze – skomentował opowieść Lazarusa, jednocześnie nalewając sobie do filiżanki więcej napoju. – Ale potwierdzałoby zapewne to o czym rozmawialiśmy z Ceolsige wcześniej. Zacieki, te konkretne zacieki, nie mają jednego źródła, a patrząc na to co działo się podczas Beltane podejrzewamy, że ma to coś wspólnego z Limbo. Kojarzysz może co to były za śpiewy? Jednej osoby? Wielu? Pieśni religijne? Coś takiego?
– Nikt nie stał się jej nowym lokalem, nie dostał dreszczy, niekontrolowanego krwotoku, ani nie zwija się w konwulsjach, więc chyba nie ma tragedii – mruknął w ramach podsumowania tej sprawy, po czym ciężko opadł na jedno z krzeseł. – Tak, spróbujemy ponownie. Może jutro? Nie chciałbym tak was zostawić z tą klątwą, jeśli jest realna szansa, aby ją w jakiś sposób… Minimalnie spacyfikować.
Spojrzał na swoją napoczętą herbatę, wziął kolejnego łyka po czym spojrzał na Ceolsige i skinął głową na propozycję dolewki.
– Domyślam się, że poza napiętą atmosferą nie zaobserwowałaś niczego dziwnego, gdy próbowaliśmy poradzić sobie z klątwą? – spytał kontrolnie, chociaż nie wiedział co w ten sposób bardziej sprawdzał. Potencjalnie niepokojące zjawiska, czy raczej to, czy Ceolsige na widok oplatającej ich podczas pracy czarnej magii po prostu spokojnie rozmawiałaby o herbacie.
– To… Nie brzmi dobrze – skomentował opowieść Lazarusa, jednocześnie nalewając sobie do filiżanki więcej napoju. – Ale potwierdzałoby zapewne to o czym rozmawialiśmy z Ceolsige wcześniej. Zacieki, te konkretne zacieki, nie mają jednego źródła, a patrząc na to co działo się podczas Beltane podejrzewamy, że ma to coś wspólnego z Limbo. Kojarzysz może co to były za śpiewy? Jednej osoby? Wielu? Pieśni religijne? Coś takiego?