Ruda postanowiła spojrzeć psu w oczy, wydawało jej się to odpowiednim podejściem, trzeba było pokazać mu swoją dominację, chyba? Tak mówili rodzice, kiedy ostrzegali ją jako dzieciaka przed obcymi futrzakami. Zresztą tak samo było z innymi graczami na boisku kiedy dochodziło do konfrontacji, często wygrywał ten, kto potrafił pokazać swoją przewagę w ten sposób, kto udowadniał, że się niczego nie bał.
Spojrzała mu więc w oczy i pojawiło się to dziwne przeczucie, że coś w jego oczach było nie tak. Nie umiała stwierdzić dokładnie co, ale coś jej nie pasowało. Poczuła się nieswojo, coś jej nie grało, tylko o co właściwie chodziło? Nie wiedziała, nie miała pojęcia.
Później pies zajął się mięsem, zajadał je - tak jak zakładała ze smakiem, pozostawało więc wyczarować klatkę. Machnęła różdżką, wypowiedziała zaklęcie, no i nic się nie stało. Szlag. Zawiodła. Warknęła cicho pod nosem niezadowolona - nie znosiła, kiedy coś jej nie wychodziło.
Heath przeniosła wzrok na Millie, bo to był czas na podjęcie drugiej próby z puli, które przygotowały. Oby jej pomysł się udał, bo cóż - planu trzeciego oficjalnie nie przygotowały, musiałyby zacząć improwizować, co mogło się zakończyć różnie, zważając na to, że temu psu źle z oczu patrzyło. Będzie musiała wspomnieć o tym przeczuciu, które się u niej pojawiło Millie, ale później, kiedy pies zostanie spacyfikowany, póki co wypadało się skupić na tym, żeby faktycznie jakoś go zająć. Nie mogły dopuścić do tego, aby zwierzę zaczęło szczekać.
Przyglądała się Moody, kiedy ta rzuciła mu zabawkę, a później wyciągnęła różdżkę. Udało jej się bardzo zgrabnie przenieść zwierzę, więc w sumie drugi z ich planów zakończył się sukcesem - fantastycznie nie będą musiały kombinować, tylko w końcu przejdą do rzeczy i obejrzą mieszkanie Harper. Kiedy drzwi od łazienki się zamknęły, to znaczy gdy Millie je zamknęła Wood weszła w końcu głębiej do mieszkania, znalazła się przy swojej kompance i wyciągnęła rękę w górę, aby zbić z nią piątkę. - Niezłe to było! - Odparła z entuzjazmem.