• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 10 Dalej »
[24.10.1972] Lost in translation | Rodolphus, Astoria

[24.10.1972] Lost in translation | Rodolphus, Astoria
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#1
04.10.2026, 23:36  ✶  
24 października 1972
Dom pani Alderley

Excuse me if I'm coming off wrong
Tell me, my love
If I should be b-b-biting my tongue
I know things can get so
Complicated, frustrated
Communication always gets so off
Excuse me if I'm coming off wrong
Are we lost in translation?


Południe na Ulicy Pokątnej było głośne i tłoczne, ale dla Rodolphusa ten cały zgiełk pozostawał jedynie tłem. Szorstki, jesienny wiatr przemykał między kamienicami, mierzwiąc poły jego długiego, ciężkiego płaszcza z ciemnej wełny. Pod spodem, jak zwykle, miał na sobie nienaganny, dopasowany zestaw – proste czarne spodnie, idealnie wypolerowane wizytowe buty, nienagannie wyprasowaną białą koszulę oraz dopasowaną, czarną marynarkę. Wyglądał elegancko, powściągliwie i chłodno, zupełnie niepasująco do otaczającego go gwarzacego tłumu. Zawsze od niego odstawał, nigdy jakoś nie specjalnie - ot, to była jedna z tych drobnostek, które pozwalały mu na szybkie ubranie się bez spędzania bezsensownych minut przed szafą. I chociaż poszczególne spodnie i marynarki różniły się odcieniami, splotem czy mankietami, tak dla niewprawnego oka zawsze był ubrany w jeden i ten sam zestaw.

Szedł przed siebie z rękami wciśniętymi w kieszenie płaszcza, rozkojarzony jak nigdy. W jego głowie nieustannie krążyły myśli o zadaniu, które otrzymał bezpośrednio od Czarnego Pana. Ciężar tego rozkazu i samej wizyty ważył więcej niż mroźne powietrze wokół. Zastanawiał się intensywnie, jak się do tego wszystkiego przygotować – ile czasu będzie potrzebować, jakich środków ostrożności musiał użyć i jak rozegrać to taktycznie, by nie popełnić ani jednego błędu. Przełknięcie tej odpowiedzialności wymagało czystego umysłu, a to oznaczało, że musiał dzisiaj bezwzględnie wziąć w pracy kilka dni wolnego. Będzie musiał wymyślić wiarygodne usprawiedliwienie dla przełożonych, by nikt w Ministerstwie nie nabrał podejrzeń co do jego nagłej nieobecności. Na dodatek musiał odwiedzić panią Alderley, bo Astoria mu pisała, że ta chętnie by go zobaczyła. A jeżeli nie teraz, to za tydzień. Wolał to zrobić teraz. Za tydzień mogło go już nie być wśród żywych, skoro Voldemort miał tendencję do nawiedzania go w jego własnym lokum, obłożonym ochronnymi zaklęciami.

Tak bardzo zatopił się w wewnętrznym monologu, że niemal całkowicie o lewitującym krok za nim obiekcie. W powietrzu, tuż za jego prawym ramieniem, płynęła spokojnie niewielka paczuszka. Była starannie owinięta w prosty, szary papier i mocno przewiązana zwyczajnym, jutowym sznurkiem, kołysząc się łagodnie przy każdym jego kroku.

W końcu skręcił w cichszą uliczkę i zatrzymał się przed urokliwym, niewielkim domkiem pani Alderley – starszej czarownicy, której niedawno wraz z Astorią udzielili pomocy. Południowe słońce leniwie przebijało się przez chmury, oświetlając odnowione okiennice i niewielki ganek. Rodolphus przystanął na moment, biorąc głęboki oddech i odsuwając na chwilę mroczne myśli o Lordzie Voldemorcie. Dopiero gdy upewnił się, że jego twarz przybrała maskę spokoju i nienagannych manier, machnął delikatnie różdżką, obniżając lewitującą paczkę, i zapukał do drzwi.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Rodolphus Lestrange (453)




Wiadomości w tym wątku
[24.10.1972] Lost in translation | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 04.10.2026, 23:36

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa