• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia Snowdonia [24/10/1972] Nothing quite prepares you for the family business | Benjy, Gerda

[24/10/1972] Nothing quite prepares you for the family business | Benjy, Gerda
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#8
05.10.2026, 18:24  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.10.2026, 19:15 przez Geraldine Greengrass-Yaxley.)  

Warunki nie należały do najbardziej sprzyjających. Wiadomo, wykonywane przez nich obowiązki wiązały się ze spędzaniem czasu na zewnątrz, bez względu na to, czy padał deszcz, czy nie padał, jednak nie da się ukryć, że bywały dużo przyjemniejsze okoliczności od tych dzisiejszych. Nie było jednak sensu narzekać, rzemieślnicy mieli swoje oczekiwania, oni musieli dostarczyć im towar, to było całkiem proste i logiczne.

- Wolałabym jednak, aby nigdy nie nabyły podobnych umiejętności. - To zdecydowanie mogłoby skomplikować polowanie, musieliby znaleźć nowe metody… nie wydawało jej się jednak, aby ewentualne zmiany w organizmach mogły pojawić się na przestrzeni kilku, a nawet kilkudziesięciu lat, nawet nie kilkuset, na szczęście nie miało ich to dotyczyć, będą się tym martwić ich potomkowie, czy coś.

- Tak właściwie to mała różnica, fakt, no i na pewno ma odrobinę więcej mięsa niż królik. - Wolałaby w sumie chyba trafić na jelenia, chociaż, czy faktycznie była między tymi zwierzętami spora różnica, no niekoniecznie. Dobrze jednak, że w końcu odnaleźli jakikolwiek ślad, to mogło wróżyć, że znajdą coś jeszcze, a zdecydowanie tego potrzebowali. Wypadałoby, aby wrócili do domu z czymś więcej niż zającem. Ludzie czekali na swoje zamówienia, nie było w tym niczego dziwnego. Sabat się zbliżał, a jak wiadomo wtedy schodziło najwięcej towaru, jakby przed nim, czy po nim nie można było kupować większości z tych przedmiotów. Niekoniecznie rozumiała akurat tę logikę, ale nie jej to było oceniać. Miała wrażenie, że ludzie czekali aż nadejdzie Samhain i wtedy nagle docierało do nich, że czegoś potrzebują. Uważała to za zupełnie niepotrzebne, no ale nie jej cyrk, nie jej małpy, każdy miał swoje przyzwyczajenia.

Yaxley próbowała wyczuć, czy w okolicy znajduje się jakieś magiczne stworzenie, jednak jej zmysły milczały, być może ono zdążyło się już stąd ewakuować, może poszło w głąb lasu? Nie miała pojęcia, ale jej zmysły nie alarmowały jej o obecności czegoś podejrzanego, a więc nie musieli przejmować się ewentualnym, niespodziewanym towarzystwem. Mogli po prostu skupić się na tym, aby odnaleźć to spłoszone zwierzę, które przed chwilą tędy biegło. Był to całkiem niezły początek, liczyła bowiem na to, że później będzie tylko lepiej, od czego w końcu trzeba było zacząć. Przynajmniej dowiedzieli się tego, że mieszkańcy lasu go nie opuścili, tylko najpewniej chowali się przed deszczem, cóż nie był on w tej chwili ich największym zagrożeniem, bo przecież oni się w nim znaleźli.

Przemierzali gęstwinę wolniej, próbowali zlokalizować to zwierzę parzystokopytne, które zostawiło w błocie ślad. Geraldine rozglądała się uważnie, próbując je zlokalizować, przy okazji nasłuchiwała. Poruszała się bardzo cicho, chociaż nie była w stanie akurat w tym dorównać Fenwickowi, który umiał się skradać, jak nikt inny - trochę mu tego zazdrościła.

Kontynuowali tropienie zwierzyny, oby los im sprzyjał i wszyscy klienci zostali odpowiednio zaopatrzeni.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (1936), Geraldine Greengrass-Yaxley (1490)




Wiadomości w tym wątku
[24/10/1972] Nothing quite prepares you for the family business | Benjy, Gerda - przez Benjy Fenwick - 14.09.2026, 16:25
RE: [24/10/1972] Nothing quite prepares you for the family business | Benjy, Gerda - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 14.09.2026, 19:42
RE: [24/10/1972] Nothing quite prepares you for the family business | Benjy, Gerda - przez Benjy Fenwick - 14.09.2026, 20:28
RE: [24/10/1972] Nothing quite prepares you for the family business | Benjy, Gerda - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 14.09.2026, 21:51
RE: [24/10/1972] Nothing quite prepares you for the family business | Benjy, Gerda - przez Benjy Fenwick - 14.09.2026, 22:47
RE: [24/10/1972] Nothing quite prepares you for the family business | Benjy, Gerda - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.09.2026, 22:25
RE: [24/10/1972] Nothing quite prepares you for the family business | Benjy, Gerda - przez Benjy Fenwick - 29.09.2026, 16:04
RE: [24/10/1972] Nothing quite prepares you for the family business | Benjy, Gerda - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 05.10.2026, 18:24

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa