• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Little Whinging [29/09/1972] Fur the love of god | Benjy, Nora

[29/09/1972] Fur the love of god | Benjy, Nora
Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#7
05.10.2026, 18:00  ✶  
Przyjąłem jej spojrzenie bez większej reakcji, chociaż zdawałem sobie sprawę, że musiała zauważyć kilka rzeczy, których wolałbym jej nie pokazywać - cienie pod oczami nie znikały od samego patrzenia w lustro, podobnie jak kilkudniowy zarost, zmęczenie zapisane na twarzy czy ubranie założone rano bez większego zastanowienia, ponieważ ostatnio coraz częściej wychodziłem z domu w tym, co akurat znajdowało się najbliżej łóżka - nie zamierzałem się jednak żalić ani tłumaczyć, ponieważ zdecydowanie nie było to w moim stylu, poza tym nie byliśmy ze sobą na tyle blisko, żebym miał czelność opowiadać jej o powodach własnego wyglądu, mówić o samopoczuciu i tak dalej, nigdy nie miałem szczególnej potrzeby rozgrzebywania wszystkiego przed kimś, kto z pewnością miał dostatecznie dużo swoich własnych problemów i nie powinien był być traktowany jak skrzynia na cudze.
Dopiero kiedy Nora wspomniała o czwartym kocie, uniosłem na nią wzrok z kartonu i zamrugałem, uświadomiwszy sobie, jak mogły zabrzmieć moje słowa - mimo to, jeszcze przez krótką chwilę milczałem, odrobinę zbyt długo jak na pytanie, które powinno było mieć prostą odpowiedź - „trzy koty i matka”, rzeczywiście, rachunek pozostawiał pewne pole do interpretacji, chociaż nie przypuszczałem, żeby w azylu Figgów szczególnie ceniono kreatywną arytmetykę.
- Jest bespieczny. - Zapewniłem ją w końcu, poprawiając chwyt pod kartonem. - Nie musisz się nim maltwiś. - Nie zamierzałem rozwijać tego tematu, chociaż przez głowę przemknęła mi myśl o czarnym kocie, który nie siedział ze swoim rodzeństwem, tylko pozostawał w innym miejscu, przynajmniej on miał teraz kogoś obok siebie… Kogoś, kto mógł zapewnić mu opiekę bez konieczności zastanawiania się nad wyjazdem, pakowaniem własnego życia do kilku toreb i wszystkimi sprawami, które pozostawiałem za sobą. Był teraz z nią, miał ciepło, jedzenie i kogoś, kto mógł się nim zająć, to wystarczało, przynajmniej jemu. Nie powiedziałem tego na głos, nie było potrzeby, żebym obciążał Norę szczegółami, które nie miały żadnego związku z jej pracą, tym bardziej że nie byłem pewien, czy potrafiłbym o tym mówić bez niepotrzebnego komplikowania sprawy, zamiast tego przesunąłem dłonią po karku i odetchnąłem głębiej, wracając spojrzeniem do drzwi azylu.
- Dobsze wiedzieś. - Nie byłem szczególnie hojny w deklaracjach, ale wiedziałem, że takie miejsca nie utrzymywały się z dobrych chęci, nawet jeśli właśnie na nich opierała się większość podobnych przedsięwzięć. - Tak zlobię. - Dodałem, odnotowawszy konieczność zainteresowania się puszką przed bramą, bo skoro Figgowie zamierzali zająć się całą trójką, mogłem przynajmniej dołożyć się do karmy i opieki, zamiast ograniczyć swój udział do dostarczenia kartonu pod drzwi - więcej nie byłem w stanie od siebie dać - w rzeczywistości miałem już wystarczająco dużo problemów z własnym życiem, żeby dokładać sobie następne, jednak zostawienie tych zwierząt samym sobie nie wchodziło w rachubę. Mogłem przynajmniej dopilnować, żeby trafiły w odpowiednie miejsce, nawet jeśli nie potrafiłem zapewnić im go osobiście.
- Jasne. Plosę balso, tylko nie obiecuję, sze będą szczególnie towaszyscy. Jeden s nich pszes całą dlogę plóbował mi wyjaśniś, sze nie ekhem, syczy - spróbowałem się chociaż trochę uśmiechnąć - sobie tlanspoltu w takich walunkach, dlugi najwylaśniej uznał, sze najlepiej bęsie udawaś, sze go nie ma, natomiast ich matka ma do mnie pletensje, któlych nie potlafię nawet pszytoszyś, bo nie znam kociego. - Ostatnie słowa wypowiedziałem z ledwie dostrzegalnym rozbawieniem, którego sam się po sobie nie spodziewałem.
Uklęknąłem przy wejściu, odstawiłem karton na kamienny stopień i rozwiązałem prowizoryczne zabezpieczenie zawiązane na górze, po czym uniosłem klapę powoli, żeby nie przestraszyć żadnego z kotów i odsunąłem ją na tyle, żeby Nora mogła zajrzeć do środka. Pierwsza wychyliła się matka, drobna, zmęczona kotka o czujnych oczach, która natychmiast obrzuciła nas podejrzliwym spojrzeniem, pod nią tłoczyły się dwa kocury - jeden pręgowany, drugi niemal cały rudy - oba zdecydowanie bardziej zainteresowane wydostaniem się z pudła niż poznawaniem nowej opiekunki.
- Ten plęgowany domagał się klwi. - Powiedziałem, obserwując go z góry. - Ten czalny udawał, sze go to nie intelesuje, po czym zlobił dokładnie to samo i plóbował mnie uglyś. Matka była najspokojniejsza. - Przesunąłem dłonią po brzegu kartonu, przez chwilę patrzyłem na całą trójkę, po czym przeniosłem wzrok na kobietę, kiwnąwszy głową.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (4278), Nora Figg (2072), Pan Losu (29)




Wiadomości w tym wątku
[29/09/1972] Fur the love of god | Benjy, Nora - przez Benjy Fenwick - 02.10.2026, 22:05
RE: [29/09/1972] Fur the love of god | Benjy, Nora - przez Benjy Fenwick - 02.10.2026, 22:22
RE: [29/09/1972] Fur the love of god | Benjy, Nora - przez Pan Losu - 02.10.2026, 22:22
RE: [29/09/1972] Fur the love of god | Benjy, Nora - przez Nora Figg - 03.10.2026, 20:04
RE: [29/09/1972] Fur the love of god | Benjy, Nora - przez Benjy Fenwick - 04.10.2026, 00:53
RE: [29/09/1972] Fur the love of god | Benjy, Nora - przez Nora Figg - 04.10.2026, 18:11
RE: [29/09/1972] Fur the love of god | Benjy, Nora - przez Benjy Fenwick - 05.10.2026, 18:00
RE: [29/09/1972] Fur the love of god | Benjy, Nora - przez Nora Figg - 05.10.2026, 19:08
RE: [29/09/1972] Fur the love of god | Benjy, Nora - przez Benjy Fenwick - 05.10.2026, 22:38
RE: [29/09/1972] Fur the love of god | Benjy, Nora - przez Nora Figg - 06.10.2026, 15:25
RE: [29/09/1972] Fur the love of god | Benjy, Nora - przez Benjy Fenwick - 06.10.2026, 18:19

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa