06.10.2026, 22:45 ✶
Mieszkanie Odile znajdowało się na drugim piętrze wyremontowanej wiktoriańskiej kamienicy. Większość mugoli uznałaby ten lokal za naprawdę niezły, jednak nie miał on porównania do eleganckiego domu rodziny Black. Zaraz po tym jak Lydia zapukała, drzwi otworzyły się i właścicielka stanęła w progu.
– Witam. – Odile uśmiechnęła się lekko. Był to rzadki widok, ale przy Lydii zdarzało się to całkiem często. Plus nie chciała wystraszyć panny Black podczas wizyty w obcym miejscu. – Proszę, wejdź do środka. – Gestem ręki zaprosiła drugą kobietę, by weszła do wąskiego przedpokoju.
Mieszkanie to wyglądało na względnie nowe, ze ścianami pomalowanymi na biało oraz kupionymi parę lat temu meblami z ciemnego drewna. Lydię mógł zaskoczyć fakt, że nigdzie nie było dekoracji. Każdy element mieszkania zdawał się mieć jakieś praktyczne zastosowanie, nawet rośliny w doniczkach wyglądały na obiekty jakichś badań przeprowadzanych przez Fawley.
Odile zaprowadziła koleżankę do salonu, który był równie minimalistycznie urządzony co reszta mieszkania z tą różnicą, że każdą ze ścian zajmowały regały po brzegi wypełnione książkami. Zgromadzona tutaj literatura dotyczyła w większości zagadnień związanych z metamorfomagią oraz biologią, ale dało się znaleźć również tomy poświęcone innym dziedzinom nauki.
Gdy obie kobiety usiadły na ciemnej kanapie, Fawley ruchem różdżki przywołała karafkę wody oraz dwie szklanki.
– Mam również parę herbat, gdybyś zechciała się napić. – Specjalnie wykosztowała się na droższe rodzaje, ale ten wydatek był uzasadniony celem. Odile naprawdę zależało na tym, by Lydia czuła się podczas tego badania komfortowo. Nawet pożyczyła od Odysa parę książek na temat magicznej psychologii, by odświeżyć wiedzę z Munga. – Powiedz, kiedy będziesz gotowa. – dała znać drugiej czarownicy, jednocześnie przypatrując się jej wyrazowi twarzy. Sama była gotowa zacząć w każdym momencie; na stoliku do kawy leżało już przygotowane pióro oraz notes do zapisywania obserwacji.
Gdyby ktokolwiek inny poprosił Odile o prywatną konsultację psychologiczną, od razu spławiłaby taką osobę. Nie po to spędziła lata na rozkrajaniu trupów, żeby teraz robić za personalną Lecznicę Dusz. W przypadku Lydii było jednak inaczej. Kiedy Black spytała o możliwość badania, Fawley odniosła wrażenie, że ta prośba wynikała nie tylko z ich wieloletniej znajomości ale również z chęci zachowania poufności. Skoro więc koleżanka zdecydowała się zaufać konkretniej jej, nie mogła odmówić. A poza tym, zwyczajnie zależało jej na bezpieczeństwie Lydii. Jeszcze w Hogwarcie zdarzało jej się przeganiać od Lydii jakichś ćwoków, którzy dręczyli ją i nazywali dziwadłem.
– Witam. – Odile uśmiechnęła się lekko. Był to rzadki widok, ale przy Lydii zdarzało się to całkiem często. Plus nie chciała wystraszyć panny Black podczas wizyty w obcym miejscu. – Proszę, wejdź do środka. – Gestem ręki zaprosiła drugą kobietę, by weszła do wąskiego przedpokoju.
Mieszkanie to wyglądało na względnie nowe, ze ścianami pomalowanymi na biało oraz kupionymi parę lat temu meblami z ciemnego drewna. Lydię mógł zaskoczyć fakt, że nigdzie nie było dekoracji. Każdy element mieszkania zdawał się mieć jakieś praktyczne zastosowanie, nawet rośliny w doniczkach wyglądały na obiekty jakichś badań przeprowadzanych przez Fawley.
Odile zaprowadziła koleżankę do salonu, który był równie minimalistycznie urządzony co reszta mieszkania z tą różnicą, że każdą ze ścian zajmowały regały po brzegi wypełnione książkami. Zgromadzona tutaj literatura dotyczyła w większości zagadnień związanych z metamorfomagią oraz biologią, ale dało się znaleźć również tomy poświęcone innym dziedzinom nauki.
Gdy obie kobiety usiadły na ciemnej kanapie, Fawley ruchem różdżki przywołała karafkę wody oraz dwie szklanki.
– Mam również parę herbat, gdybyś zechciała się napić. – Specjalnie wykosztowała się na droższe rodzaje, ale ten wydatek był uzasadniony celem. Odile naprawdę zależało na tym, by Lydia czuła się podczas tego badania komfortowo. Nawet pożyczyła od Odysa parę książek na temat magicznej psychologii, by odświeżyć wiedzę z Munga. – Powiedz, kiedy będziesz gotowa. – dała znać drugiej czarownicy, jednocześnie przypatrując się jej wyrazowi twarzy. Sama była gotowa zacząć w każdym momencie; na stoliku do kawy leżało już przygotowane pióro oraz notes do zapisywania obserwacji.
Gdyby ktokolwiek inny poprosił Odile o prywatną konsultację psychologiczną, od razu spławiłaby taką osobę. Nie po to spędziła lata na rozkrajaniu trupów, żeby teraz robić za personalną Lecznicę Dusz. W przypadku Lydii było jednak inaczej. Kiedy Black spytała o możliwość badania, Fawley odniosła wrażenie, że ta prośba wynikała nie tylko z ich wieloletniej znajomości ale również z chęci zachowania poufności. Skoro więc koleżanka zdecydowała się zaufać konkretniej jej, nie mogła odmówić. A poza tym, zwyczajnie zależało jej na bezpieczeństwie Lydii. Jeszcze w Hogwarcie zdarzało jej się przeganiać od Lydii jakichś ćwoków, którzy dręczyli ją i nazywali dziwadłem.
It is not the
strongest of the
species that
survives
nor the most intelligent,
but the one most
responsive to change
strongest of the
species that
survives
nor the most intelligent,
but the one most
responsive to change