06.10.2026, 23:31 ✶
Nie do końca wiedziałem, czego powinienem był się spodziewać po kiermaszu na Pokątnej, zwłaszcza o tak późnej porze, lecz kiedy mijaliśmy kolejne niezbyt dobrze zaopatrzone stoisko, mój wzrok mimowolnie zatrzymał się na ubraniach rozwieszonych pod drewnianym zadaszeniem kilka budek dalej. Większość była dokładnie taka, jakiej można było się spodziewać po tym kiermaszu - grube płaszcze, wełniane szale, proste swetry, rękawice oraz czapki, wszystko utrzymane w odcieniach brązu, rdzy, oliwkowej zieleni i przygaszonego beżu - pomiędzy nimi dostrzegłem jednak coś, co zupełnie nie pasowało do reszty. Czarna chusta wisiała nieco z boku, częściowo przysłonięta przez długi płaszcz albo pelerynę, trudno było to stwierdzić z tej odległości, lecz wystarczyło jedno spojrzenie, żebym zwolnił - w tkaninę wpleciono bowiem cienką, lekko skrzącą nić, która łapała światło latarni przy każdym poruszeniu materiału na wietrze, przez co wzór przypominał ciemną pajęczynę upstrzoną kroplami wieczornej rosy, był delikatny i misterny, z drobnymi liniami rozchodzącymi się od środka ku brzegom - nie była szczególnie jesienna, chyba że ktoś mógłby uznać za jesienne wszystko, co wyglądało, jakby mogło równie dobrze należeć do listopadowej nocy.
- To chyba coś dla ciebie. - Powiedziałem, wskazując stragan ruchem głowy, po czym ruszyłem w jego stronę, zanim zdążyłem wymyślić jakikolwiek rozsądny powód, dla którego właściwie miałbym się nim nie zainteresować, lawirując między kilkoma osobami oglądającymi ubrania. Po drodze jeszcze raz zerknąłem na chustę, upewniając się, że nie pomyliłem jej z czymś, co tylko z większej odległości wyglądało przyzwoicie, bo nietrudno było tu znaleźć podobne buble - nie, nadal była ładna - to już wystarczało, żebym uznał sprawę za właściwie przesądzoną. Nie miałem pojęcia, czy moja dziewczyna potrzebowała kolejnego elementu garderoby, nawet tak bardzo do niej pasującego, podejrzewałem, że gdybym spytał ją o to wprost, odpowiedź zabrzmiałaby „niekoniecznie”, ale potrzeba nigdy nie była szczególnie przekonującym argumentem przy zakupach mających stanowić symboliczne zwieńczenie naszego wspólnie spędzonego święta - jeden z zaległych prezentów, jakich nie miałem okazji jej wręczyć - zatem wolałem najpierw pokazać jej, co przyciągnęło moją uwagę, a potem po prostu to kupić.
!Strach przed imieniem
- To chyba coś dla ciebie. - Powiedziałem, wskazując stragan ruchem głowy, po czym ruszyłem w jego stronę, zanim zdążyłem wymyślić jakikolwiek rozsądny powód, dla którego właściwie miałbym się nim nie zainteresować, lawirując między kilkoma osobami oglądającymi ubrania. Po drodze jeszcze raz zerknąłem na chustę, upewniając się, że nie pomyliłem jej z czymś, co tylko z większej odległości wyglądało przyzwoicie, bo nietrudno było tu znaleźć podobne buble - nie, nadal była ładna - to już wystarczało, żebym uznał sprawę za właściwie przesądzoną. Nie miałem pojęcia, czy moja dziewczyna potrzebowała kolejnego elementu garderoby, nawet tak bardzo do niej pasującego, podejrzewałem, że gdybym spytał ją o to wprost, odpowiedź zabrzmiałaby „niekoniecznie”, ale potrzeba nigdy nie była szczególnie przekonującym argumentem przy zakupach mających stanowić symboliczne zwieńczenie naszego wspólnie spędzonego święta - jeden z zaległych prezentów, jakich nie miałem okazji jej wręczyć - zatem wolałem najpierw pokazać jej, co przyciągnęło moją uwagę, a potem po prostu to kupić.
!Strach przed imieniem
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)