07.10.2026, 13:37 ✶
Jego odpowiedź, nawet jeśli wymagała odpowiedniego czasu aby dojrzeć, była bardziej niż satysfakcjonująca. Jasnowłosa niewiasta poprawiła ułożenie dobieranego warkocza, wyraźnie kontenta z tego komplementu, który był tak dyplomatyczny jak trafny, a z pewnością zachęcający by mierzyć wyżej. Sama Nordgersim zbyt często poświęcała się sprawom ciała i była tego świadoma. Jej życie wypełniały używki, rozgrywki i inne przyjemności, dla samych przyjemności. Kto wie - może Sebastian uznałby wiedząc to wszystko, że jest bezbożna jak drzewo na Polanie Ognisk. Ale gdy tak rzucił jej, że jej dusza jest uduchowiona, poczuła się o dwa centymetry wyższa, jakby chciała dosięgnąć tego komplementu.
Sugestia, że mogłaby być magipsychiatrą była wyjątkowo śmieszna, ale stłumiła chichot, by nie przepłoszyć nadmiarowych dusz sunących w okolicach Kniei.
– Moim naturalnym talentem jest raczej doprowadzanie do szaleństwa, a nie ściąganie go z cudzych barków – odpowiedziała mu zaczepnie, choć zaraz potem spoważniała, widząc jego zbolałą minę. Być może Anglicy nie tylko byli zbyt poważni. Żyli w ciekawych czasach, należało im się odrobiny taryfy ulgowej.
– To, że coś nie jest boskie, nie oznacza, że jest pozbawione znaczenia. Wręcz przeciwnie, uznałabym je za kluczowe na podstawie tego co mówiłeś - drzewa od tak nie koziołkują przez las, by koroną zaryć w ziemi. – Mimowolnie obróciła się w kierunku Kniei. Słyszała już kilka opowieści na temat tego lasu jeszcze zanim zaludnił się niechcianymi gospodarzami. – Bezbożność jest wyzwaniem rzuconym boginii, może być mostem energetycznym łączącym światy, butem wciśniętym między drzwi, żeby nie udało ich się zamknąć – To była oczywiście tylko teoria wygłaszana na podstawie kilku zdań naocznego świadka. Ale zaiste nie chciało jej się wierzyć, żeby profanacja była tylko dekoracją. Nie w takich miejscach, nie w tak ważnych sprawach.
– No co! – sapnęła zdziwiona jego nieco protekcjonalnym tonem[/b] – Nigdy nie łapałam parki! Może się kochają i nie da wcale ich się tak łatwo namówić na rozdzielenie hmm? Pomyślałeś o tym?[/b] – Odbiła piłeczkę, choć oczywiście przygotowała swoje pudełko, nie zamierzając się przeciwstawiać drugiemu egzorcyście. Kto wie, może zbyt długo robiła w sektorze prywatnym i przesiąkła nieco narracyjnymi nawykami egzorcystki, która aby zarabiać musiała roztaczać barwne opowieści również wśród żywych…
Tak czy inaczej dała Sebastianowi inicjatywę. Teren był jego, też trochę przy pracy z dwiema duszami ich rytuały powinny być spójne, aby siebie wzajem nie wykluczać.
Sugestia, że mogłaby być magipsychiatrą była wyjątkowo śmieszna, ale stłumiła chichot, by nie przepłoszyć nadmiarowych dusz sunących w okolicach Kniei.
– Moim naturalnym talentem jest raczej doprowadzanie do szaleństwa, a nie ściąganie go z cudzych barków – odpowiedziała mu zaczepnie, choć zaraz potem spoważniała, widząc jego zbolałą minę. Być może Anglicy nie tylko byli zbyt poważni. Żyli w ciekawych czasach, należało im się odrobiny taryfy ulgowej.
– To, że coś nie jest boskie, nie oznacza, że jest pozbawione znaczenia. Wręcz przeciwnie, uznałabym je za kluczowe na podstawie tego co mówiłeś - drzewa od tak nie koziołkują przez las, by koroną zaryć w ziemi. – Mimowolnie obróciła się w kierunku Kniei. Słyszała już kilka opowieści na temat tego lasu jeszcze zanim zaludnił się niechcianymi gospodarzami. – Bezbożność jest wyzwaniem rzuconym boginii, może być mostem energetycznym łączącym światy, butem wciśniętym między drzwi, żeby nie udało ich się zamknąć – To była oczywiście tylko teoria wygłaszana na podstawie kilku zdań naocznego świadka. Ale zaiste nie chciało jej się wierzyć, żeby profanacja była tylko dekoracją. Nie w takich miejscach, nie w tak ważnych sprawach.
– No co! – sapnęła zdziwiona jego nieco protekcjonalnym tonem[/b] – Nigdy nie łapałam parki! Może się kochają i nie da wcale ich się tak łatwo namówić na rozdzielenie hmm? Pomyślałeś o tym?[/b] – Odbiła piłeczkę, choć oczywiście przygotowała swoje pudełko, nie zamierzając się przeciwstawiać drugiemu egzorcyście. Kto wie, może zbyt długo robiła w sektorze prywatnym i przesiąkła nieco narracyjnymi nawykami egzorcystki, która aby zarabiać musiała roztaczać barwne opowieści również wśród żywych…
Tak czy inaczej dała Sebastianowi inicjatywę. Teren był jego, też trochę przy pracy z dwiema duszami ich rytuały powinny być spójne, aby siebie wzajem nie wykluczać.