Komunikacja nie zawsze była taka łatwa. Jak widać na załączonym obrazku o pewnych sprawach dosyć trudno się dyskutowało, szczególnie, gdy jedna i druga strona nie do końca chciała powiedzieć, co jej siedzi w głowie. Jakie wszystko byłoby proste, gdyby można było odczytać wszystkie myśli. Niektórzy posiedli taką tajemną sztukę - niestety nie Stella.
- Lata doświadczeń, to brzmi naprawdę dobrze, musisz być specjalistą. - Nie to, żeby w to wątpiła, wcale. Tylko, że miała wrażenie, że nie do końca mówi całą prawdę, ale może było mylne? Zaczynała się już w tym wszystkim gubić i coraz bardziej jej się to nie podobało. Nie znosiła takich niejasnych sytuacji. -Tak, masz też doświadczenie zawodowe, to prawda, zapomniałam o tym. - Skomentowała jeszcze.
Avery powoli zaczynała budować wokół siebie mur. Te niewygodne pytania powodowały, że zaczynała panikować. Rzadko kiedy się tak bardzo otwierała, nie było to dla niej łatwe, naprawę próbowała, jednak czuła, że robi coś złego. Nie była nauczona mówić o swoich uczuciach, raczej rzadko kogoś to obchodziło, dlatego też zaczęła się wycofywać.
- W moim przypadku to wszystko to i tak tylko gdybanie. Pierwszy raz się nad tym zastanawiam, raczej nie spodziewałam się, że kiedykolwiek będę mogła się po prostu zakochać, bo to i tak nie miałoby sensu. Prędzej, czy później pewnie by się skończyło, niekoniecznie dlatego, że nie chciałabym w tym tkwić. - Bała się tego, że obdarzy kogoś uczuciem, bo co dalej, co będzie miała zrobić, kiedy jej rodzice znajdą jej już odpowiedniego kandydata. Wtedy to dopiero będzie nieszczęśliwa, dlatego zawsze starała się trzymać na dystans, nie zbliżała się do nikogo, bo bała się konsekwencji, miała obawy, że mogłoby to ją rozerwać na drobne kawałki, i nie będzie się w stanie pozbierać po tym wszystkim. Ten strach ją prześladował, dlatego też miała wyrzuty sumienia, że pozwoliła sobie kogoś do siebie dopuścić, otworzyć się, zbliżyć. Panikowała z tego powodu.
- Patrząc na to, co dzieje się za oknem, to mamy jeszcze chwilę. - Przeniosła spojrzenie na okno, śnieg nadal prószył, chociaż może już trochę delikatniej, ale wiatr nie ustępował. Pewnie spędzą tutaj jeszcze dłuższą chwilę. - Fałszywość brzmi dobrze, znaczy nie dobrze, tylko rozumiem dlaczego może denerwować. - Rzekła jeszcze słysząc jego odpowiedź na pierwsze pytanie.
Powoli zbliżali się już do końca tego festiwalu pytań, może to i lepiej, na pewno bezpieczniej... - Nic nie trzeba, wszystko co trzeba to są jakieś stereotypy i wizje świata innych ludzi, aczkolwiek rozumiem o co Ci chodzi. - W końcu ona sama zamierzała spełniać czyjeś mrzonki, nie mogła więc specjalnie się wypowiadać na ten temat, bo byłaby to hipokryzja.
Nie spodziewała się, że jej towarzysz tak gwałtownie zareaguje na to ostatnie pytanie. Chwilę wcześniej wydawał się być zdecydowanie bardziej opanowany od panny Avery. Jak jedno pytanie mogło zmienić sytuację. Jak widać niczego nie można być pewnym. Obserwowała go uważnie, czekała, aż wydusi z siebie jakąś konkretną odpowiedź, jednak się nie doczekała. Najpierw musiał to rozchodzić, po chwili ponownie usiadł, ona nadal czekała. - Nie wiesz, jak to ująć. - Powtórzyła. Nie do końca takiej odpowiedzi oczekiwała. Okazało się, że jest bardzo niezdecydowany, Stella lubiła konkrety, zależało jej na tym, żeby wiedzieć na czym stoi. - Ta cała szopka, to wszystko, to nic istotnego, zabawa? - Zaczęła wyrzucać z siebie wszystkie myśli, które tylko pojawiały się w jej głowie. Bała się tego, że może uznać ją za nic istotnego, porzucić za chwilę, chociaż sama wiedziała, że nie do końca może sobie pozwolić na taką relację. Bała się, że utonie, zachłyśnie się tym, a później dosięgnie ją rzeczywistość. Pierwszy raz, w jej stosunkowo krótkim życiu czuła, że może ją to przerosnąć, że chociażby chciała czegoś więcej, to może ją to zbyt wiele kosztować.