Wczoraj, 17:46 ✶
Nie mieliśmy właściwie żadnego konkretnego planu zakupowego, co w moim przypadku było całkiem wygodnym sposobem na uniknięcie późniejszego zastanawiania się, po co właściwie wydaliśmy pieniądze na rzeczy, których nie potrzebowaliśmy, bo tak naprawdę cała nasza wizja już z założenia miała wyklarować się bezpośrednio podczas zwiedzania kolejnych straganów. Nie należałem do osób, które przepuszczały majątek na głupoty, wielokrotnie musiałem radzić sobie w sytuacjach skrajnej pustki w sakiewce, ale w tym momencie stałem naprawdę dobrze, jeśli chodziło o galeony, nie ponosiłem również większych codziennych wydatków, więc zdecydowanie nie zamierzałem mieć węża w kieszeni.
Przystanąłem przy stoisku razem z Prue, od razu rzucając okiem na rozłożony przed nami asortyment - nie mieli tutaj szczególnie dużego wyboru, przynajmniej jeśli porównać to z niektórymi bardziej wystawnymi sklepami na Pokątnej, lecz właściwie nie spodziewałem się niczego innego - większość ubrań była prosta, praktyczna i przygotowana raczej z myślą o tym, żeby przetrwać kilka kolejnych zim, niż zachwycać kogokolwiek swoim krojem. Pomiędzy grubymi płaszczami, wełnianymi szalami oraz lnianymi koszulami znalazło się jednak kilka rzeczy, które przyciągały wzrok, szczególnie te ozdobione delikatnym haftem albo drobnymi runami ochronnymi o całkiem obiecująco wyglądającym splocie - niektóre miały naprawdę przyjemne wzory, chociaż podejrzewałem, że ich twórcy nie projektowali ich z myślą o tym, żeby ktokolwiek długo zastanawiał się nad modą.
Sięgnąłem w końcu po czarną chustę, zawieszoną w samym rogu drewnianej budki, którą zauważyłem wcześniej, po czym uniosłem ją ostrożnie za jeden z rogów, uprzednio odsunąwszy zakrywający ją gruby materiał okrycia wierzchniego w wyszywane liście dębu. Dopiero z bliska jeszcze wyraźniej było widać skrzącą się nić przeplecioną przez materiał, tworzącą delikatną, nieregularną sieć - przy poruszeniu chustą światło latarni przesunęło się po niej, „obsypując” czerń drobnymi, naprawdę subtelnymi refleksami - nie była szczególnie jesienna ani krzykliwie wybarwiona, ale właśnie to podobało mi się najbardziej, bo zdecydowanie bardziej pasowało do stojącej obok mnie kobiety niż wszystkie te pomarańczowe i brązowe rzeczy wiszące obok.
- Co myślisz? - Ostrożnie zdjąwszy przedmiot z wieszaka, zawiesiłem materiał na wyciągniętej dłoni i podsunąłem go Prue, zostawiając jej ocenę tego, czy rzeczywiście nadawał się dla niej, chociaż szczerze mówiąc w moim odczuciu był niemal idealnie pod nią skrojony.
Przystanąłem przy stoisku razem z Prue, od razu rzucając okiem na rozłożony przed nami asortyment - nie mieli tutaj szczególnie dużego wyboru, przynajmniej jeśli porównać to z niektórymi bardziej wystawnymi sklepami na Pokątnej, lecz właściwie nie spodziewałem się niczego innego - większość ubrań była prosta, praktyczna i przygotowana raczej z myślą o tym, żeby przetrwać kilka kolejnych zim, niż zachwycać kogokolwiek swoim krojem. Pomiędzy grubymi płaszczami, wełnianymi szalami oraz lnianymi koszulami znalazło się jednak kilka rzeczy, które przyciągały wzrok, szczególnie te ozdobione delikatnym haftem albo drobnymi runami ochronnymi o całkiem obiecująco wyglądającym splocie - niektóre miały naprawdę przyjemne wzory, chociaż podejrzewałem, że ich twórcy nie projektowali ich z myślą o tym, żeby ktokolwiek długo zastanawiał się nad modą.
Sięgnąłem w końcu po czarną chustę, zawieszoną w samym rogu drewnianej budki, którą zauważyłem wcześniej, po czym uniosłem ją ostrożnie za jeden z rogów, uprzednio odsunąwszy zakrywający ją gruby materiał okrycia wierzchniego w wyszywane liście dębu. Dopiero z bliska jeszcze wyraźniej było widać skrzącą się nić przeplecioną przez materiał, tworzącą delikatną, nieregularną sieć - przy poruszeniu chustą światło latarni przesunęło się po niej, „obsypując” czerń drobnymi, naprawdę subtelnymi refleksami - nie była szczególnie jesienna ani krzykliwie wybarwiona, ale właśnie to podobało mi się najbardziej, bo zdecydowanie bardziej pasowało do stojącej obok mnie kobiety niż wszystkie te pomarańczowe i brązowe rzeczy wiszące obok.
- Co myślisz? - Ostrożnie zdjąwszy przedmiot z wieszaka, zawiesiłem materiał na wyciągniętej dłoni i podsunąłem go Prue, zostawiając jej ocenę tego, czy rzeczywiście nadawał się dla niej, chociaż szczerze mówiąc w moim odczuciu był niemal idealnie pod nią skrojony.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)