• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 17 Dalej »
[07.1957] The boys with long hair and the girls who knew better | Aloysius, Prue

[07.1957] The boys with long hair and the girls who knew better | Aloysius, Prue
Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#11
08.10.2026, 18:03  ✶  
Nie znałem wielu osób, które potrafiłyby przez tyle czasu prowadzić ze mną podobną wojnę słowną, bez trwałej utraty cierpliwości, chociaż nie zamierzałem dawać jej satysfakcji z tego, że uważałem to za całkiem imponujące, wręcz przeciwnie, miałem zamiar korzystać z każdej okazji, żeby przypominać jej, że sama zdecydowała się zostać. Nasze wzajemne doprowadzanie się do irytacji miało w sobie coś uzależniającego, chociaż na tym etapie najchętniej nazwałbym to po prostu „zdrową rywalizacją”, zdrową oczywiście wyłącznie w tym sensie, że jeszcze żadne z nas nie skończyło z klątwą albo niczym równie paskudnym, bo mimo napiętych relacji, oziębłych stosunków i wzajemnych animozji, dotychczas żadne z nas nie przekroczyło pewnej niepisanej granicy. Co więcej, dzisiaj weszła ze mną w tę całą farsę z takim zaangażowaniem, że momentami zapominałem, iż jeszcze chwilę wcześniej najchętniej uciekłaby przez najbliższe okno.
Słysząc odpowiedź, sam również zerknąłem na butelki ustawione na stole, ale nie zastanawiałem się przy tym nad niczym szczególnym - moje myśli nie kłębiły się nad żadnym związkiem pomiędzy ilością alkoholu z czymkolwiek innym, bo w mojej opinii ludzie pili podczas wesel z tego samego powodu, dla którego robili wiele innych głupich rzeczy, czyli skoro nadarzała się okazja, należało ją wykorzystać - niektóre rzeczy robiło się dlatego, że inni też je robili, to była chyba najbardziej podstawowa zasada większości przyjęć, jeśli już, to alkohol pełnił tu swoistą funkcję ochronną, bo chronił wspomnienia. Przejechałem wzrokiem po butelkach, potem zerknąłem na prowizoryczny barek i pokiwałem głową z uznaniem.
- To wesele, nie zebranie klubu abstynentów. - Wskazałem kieliszkiem na stół z alkoholem i znajdujących się przy nim gości, którzy bardzo gorliwie uzupełniali swoje szklanki. - Poza tym spójrz na nich. Gdyby alkohol był ograniczony, połowa tej sali musiałaby ze sobą rozmawiać na trzeźwo. To dopiero byłby dramat. - Przesunąłem spojrzeniem po jej twarzy, wzruszywszy ramionami, bo taka była prawda, nie istniało prostsze stwierdzenie, jakim mógłbym skwitować słowa o „dużych zasobach”.
Przez chwilę analizowałem za to jej teorię dotyczącą tortu, który miałby być nawet lepszą rzeczą niż pudding i alkohol, wszystko brzmiało dobrze, dopóki nie zaczęła wymieniać kolejnych możliwości tego, z czym postanowiono go zamówić - „jest lato, na pewno wybrali coś z truskawkami, albo malinami, czy innymi owocami” sprawiło, że nieznacznie zmarszczyłem nos - nie przepadałem za tym, co ona, może nigdy nie dałem tego po sobie poznać, ale miałem ku temu swoje powody i niezależnie od tego, jak śmiesznie i żałośnie by to teraz nie brzmiało, gdy miałem okazję poinformować Prudence Bletchley o swoich preferencjach, nie zrobiłem tego, żeby nie sprawić jej przykrości. Teraz była to już wyłącznie kwestia honoru oraz dumy, bo nie zamierzałem wręczać argumentów komuś, kto potem wyciągnąłby je przeciwko mnie w najbardziej nieoczekiwanym momencie.
- Nie. Nie po to ryzykujemy wykrycie, żeby dostać tort, który smakuje jak kompot na talerzu. - To była najbardziej stanowcza opinia, jaką zamierzałem wygłosić na ten temat, odnotowałem również w pamięci, aby przy pierwszej możliwej okazji postarać się zobaczyć, jaki tort weselny przygotowali Młodzi, bo nie zamierzałem spędzać połowy nocy na cudzym weselu tylko po to, żeby dostać kawałek ciasta, który zawierał dowody złej woli cukiernika.
Rozumiałem tok myślenia, jakim zapewne musiała się kierować, gdy pytała mnie o standardowe godziny oczepin - Rookwood, czysta krew, rodzinne przyjęcia, liczni krewni, pewnie setki podobnych uroczystości, coś w ten deseń - w rzeczywistości moja wiedza na temat wesel była znacznie mniej imponująca, niż mogła sugerować pewność, z którą prowadziłem tę rozmowę, ale na szczęście potrafiłem jeszcze używać języka w gębie. Nie potrzebowałem dalszych instrukcji, złapałem pierwszą przechodzącą obok osobę, która wyglądała na wystarczająco trzeźwą, żeby rozumieć pytanie, chociaż sam nie zrozumiałem odpowiedzi. „No cóż”.
- Nie analizuj tego. - Pokręciłem głową. - [n]To ślub. Ludzie tutaj jedzą, piją, tańczą i próbują przekonać siebie nawzajem, że właśnie przeżywają najlepszą noc swojego życia. Nie potrzebujesz do tego teorii.[/b] - Wskazałem na najbliższego mężczyznę, który właśnie próbował wyciągnąć do tańca jakąś kobietę siedzącą sztywno przy stole, wykonując w jej kierunku coś w rodzaju pawiego tańca godowego, na widok czego nawet mnie przeszły ciary żenady. - Północ czy pół godziny. Warto będzie na nie czekać. Wystarczy spojrzeć. - Zawiesiłem głos, po czym uśmiechnąłem się szerzej, jej uśmiech był tak nieszczery, że aż musiałem odpowiedzieć podobnym.
Wyciągnąłem do niej rękę, ponieważ skoro już mieliśmy zawrzeć tę absurdalną umowę, należało przynajmniej zrobić to porządnie, a kiedy sceptycznie spojrzała na moją dłoń, pokręciłem głową z niedowierzaniem i przyzezowałem na własne palce, sugerując jej, żeby mi je wreszcie uścisnęła, i żebyśmy po prostu mieli to za sobą.
- „Dziesięć, nie piętnaście”? Zaczynamy tworzyć bardzo stabilne narzeczeństwo. - Celowo użyłem tego określenia, ponieważ widziałem, jak natychmiast reagowała na podobne sugestie, po czym uniosłem kieliszek, by odłożyć go na pustą tacę niesioną przez kelnera.
Spojrzałem na nią, potem na stół z jedzeniem.
- No, weź. To nawet nie musi być nic dużego. - Wskazałem głową w stronę pater z przekąskami. - Jeden pasztecik, kawałek ciasta, może butelka czegoś, czego i tak nikt nie dopije. - Nie uważałem tego za kradzież, tylko za rozsądne gospodarowanie nadmiarami, które następnie miały trafić do kogoś, kogo tu niestety nie było, a kto niewątpliwie by je docenił, ale nie zamierzałem się z nią o to teraz kłócić, bo i tak planowałem zrobić swoje. Zamiast tego wzruszyłem ramionami.
- No dobrze, skarbie. Mamy przed sobą kilka godzin. Jak chcesz je spożytkować? - Ponownie zmierzyłem salę wzrokiem - muzyka przyspieszyła, ktoś właśnie porwał jedną z kobiet do tańca, przy barze zrobiło się jeszcze tłoczniej, zaś gdzieś z końca sali dobiegł śmiech tak donośny, że kilka osób zaczęło się oglądać - wszystko wskazywało na to, że noc dopiero się rozkręcała, do oczepin zostało zdecydowanie za dużo czasu, lecz skoro już zawarliśmy umowę, nie zamierzałem się wycofywać.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (12805), Prudence Fenwick (6004)




Wiadomości w tym wątku
[07.1957] The boys with long hair and the girls who knew better | Aloysius, Prue - przez Benjy Fenwick - 12.09.2026, 22:02
RE: [07.1957] The boys with long hair and the girls who knew better | Aloysius, Prue - przez Prudence Fenwick - 13.09.2026, 22:06
RE: [07.1957] The boys with long hair and the girls who knew better | Aloysius, Prue - przez Benjy Fenwick - 14.09.2026, 00:12
RE: [07.1957] The boys with long hair and the girls who knew better | Aloysius, Prue - przez Prudence Fenwick - 14.09.2026, 21:22
RE: [07.1957] The boys with long hair and the girls who knew better | Aloysius, Prue - przez Benjy Fenwick - 15.09.2026, 00:25
RE: [07.1957] The boys with long hair and the girls who knew better | Aloysius, Prue - przez Prudence Fenwick - 06.10.2026, 18:18
RE: [07.1957] The boys with long hair and the girls who knew better | Aloysius, Prue - przez Benjy Fenwick - 06.10.2026, 21:50
RE: [07.1957] The boys with long hair and the girls who knew better | Aloysius, Prue - przez Prudence Fenwick - 07.10.2026, 19:51
RE: [07.1957] The boys with long hair and the girls who knew better | Aloysius, Prue - przez Benjy Fenwick - 07.10.2026, 22:06
RE: [07.1957] The boys with long hair and the girls who knew better | Aloysius, Prue - przez Prudence Fenwick - 08.10.2026, 17:04
RE: [07.1957] The boys with long hair and the girls who knew better | Aloysius, Prue - przez Benjy Fenwick - 08.10.2026, 18:03
RE: [07.1957] The boys with long hair and the girls who knew better | Aloysius, Prue - przez Prudence Fenwick - 08.10.2026, 19:55
RE: [07.1957] The boys with long hair and the girls who knew better | Aloysius, Prue - przez Benjy Fenwick - 09.10.2026, 12:09
RE: [07.1957] The boys with long hair and the girls who knew better | Aloysius, Prue - przez Prudence Fenwick - 11.10.2026, 20:20
RE: [07.1957] The boys with long hair and the girls who knew better | Aloysius, Prue - przez Benjy Fenwick - 12.10.2026, 15:49
RE: [07.1957] The boys with long hair and the girls who knew better | Aloysius, Prue - przez Prudence Fenwick - 12.10.2026, 21:23
RE: [07.1957] The boys with long hair and the girls who knew better | Aloysius, Prue - przez Benjy Fenwick - 13.10.2026, 16:56

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa