08.10.2026, 20:24 ✶
Z nieznanych powodów Śmierciożercy odtrącali gościnność Helloise. Nie chcieli od niej poczęstunku, nie chcieli jej przyjaźni, nie chcieli kadzideł. Niczego nie potrzebowali. Nieładnie. Helloise każdemu odmowę zapamiętywała z uśmiechem.
— Czy to ważne, z kim spędzam noce? — zapytała rozbawiona.
Po czym umilkła.
Patrzyła w oczy czarnoksiężnika miękko, bez wyzwania, z uśmiechem. Ale nie odezwała się już słowem. Potrafiła milczeć i trwać w bezruchu równie łatwo, co każdy z tych mrocznych czarnych posągów. Nie była jednak bynajmniej sztywna i zimna; w przybranej przez nią pozie czuć było lekkość i swobodę. Nie wstrzymywała się od mrugania, powieki powoli opadały, podnosiły się leniwie. Milczała. Patrzyła wodniście błękitnymi oczyma na Nicholasa.
Jeśli Travers sądził, że czarownica będzie się go o cokolwiek dopraszać, pomylił się. Jeśli sądził, że powie mu wszystko w zamian za nic, pomylił się.
Znaleźli się w impasie, w którym nikt nie zamierzał mówić. Helloise to nie przeszkadzało.
— Czy to ważne, z kim spędzam noce? — zapytała rozbawiona.
Po czym umilkła.
Patrzyła w oczy czarnoksiężnika miękko, bez wyzwania, z uśmiechem. Ale nie odezwała się już słowem. Potrafiła milczeć i trwać w bezruchu równie łatwo, co każdy z tych mrocznych czarnych posągów. Nie była jednak bynajmniej sztywna i zimna; w przybranej przez nią pozie czuć było lekkość i swobodę. Nie wstrzymywała się od mrugania, powieki powoli opadały, podnosiły się leniwie. Milczała. Patrzyła wodniście błękitnymi oczyma na Nicholasa.
Jeśli Travers sądził, że czarownica będzie się go o cokolwiek dopraszać, pomylił się. Jeśli sądził, że powie mu wszystko w zamian za nic, pomylił się.
Znaleźli się w impasie, w którym nikt nie zamierzał mówić. Helloise to nie przeszkadzało.
dotknij trawy