10.10.2026, 11:43 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.10.2026, 11:48 przez Émile Mulciber.)
Vernon zachowywał się dokładnie tak samo, jak wtedy, gdy miał zaledwie trzynaście lat. Przynajmniej tak wydawało się Émile'owi, który takie oskarżenia uważał za dziecinadę. I to taką, w której był zmuszony – wiekowym prawem postępowania rodzeństw – wziąć udział i samemu dostosować się do poziomu rozmowy. Oczywiście starał się być ponad to. Uważał się przecież za tego rozsądniejszego, mądrzejszego brata. Spojrzał więc na Vernona znudzonym wzrokiem.
– Ale wiesz, że ten twój kupiec kupuje obraz, a nie ciebie? – odgryzł się, choć wiedział, że sam by przyłożył ogromną wagę do stroju w takiej sytuacji. – Naprawdę nie możesz sobie wziąć innych spinek? Kiedyś bym zasugerował, żebyś je sobie dokupił, ale sam wiesz, jak jest. A teraz pozwól mi pracować, bo chcę choć trochę poprawić naszą sytuację. – Jego ton ociekał przemądrzałością. – Dobrze, idź szukać. Tylko nie u mnie.
Vernon wyszedł, a Émile odetchnął z ulgą. Mógł spokojnie kontynuować pisanie. Zanurzył więc pióro w atramencie, zadowolony, że udało mu się zbyć brata. Nie cieszył się zbyt długo, bowiem nagle z korytarza dobiegło jakieś łupnięcie, jakby Vernon postanowił się z kimś pobić albo wywalił się na podłogę. Wielka kropla atramentu skapnęła na kartkę.
– Putain! Vernon! – zdenerwował się Émile, po czym gwałtownie wstał z krzesła. Przez ten kleks jego curriculum vitae było zrujnowane i musiał pisać je od początku. Ruszył więc, by zobaczyć, co działo się na korytarzu. Kiedy wychynął z pomieszczenia, zobaczył swojego brata ze spinkami od mankietu i uciekające przed nim zwierzątko.
Wiedza o przyrodzie III - czy rozpoznaję zwierzaka?
Na oko Émile'a był to przerośnięty szczur. Albo jakiś dziobak? Co do jasnej cholery robiłby tu ten dziwny ssak z Australii? Czy to był kolejny projekt artystyczny ich ojca? Czy dziobaki potrafiły tak szybko popierdzielać?
– Najpierw myszy, teraz to! Będzie trzeba wezwać jakiegoś magizoologa. Masz jakiegoś byłego, który złapałby go pro bono?
– Ale wiesz, że ten twój kupiec kupuje obraz, a nie ciebie? – odgryzł się, choć wiedział, że sam by przyłożył ogromną wagę do stroju w takiej sytuacji. – Naprawdę nie możesz sobie wziąć innych spinek? Kiedyś bym zasugerował, żebyś je sobie dokupił, ale sam wiesz, jak jest. A teraz pozwól mi pracować, bo chcę choć trochę poprawić naszą sytuację. – Jego ton ociekał przemądrzałością. – Dobrze, idź szukać. Tylko nie u mnie.
Vernon wyszedł, a Émile odetchnął z ulgą. Mógł spokojnie kontynuować pisanie. Zanurzył więc pióro w atramencie, zadowolony, że udało mu się zbyć brata. Nie cieszył się zbyt długo, bowiem nagle z korytarza dobiegło jakieś łupnięcie, jakby Vernon postanowił się z kimś pobić albo wywalił się na podłogę. Wielka kropla atramentu skapnęła na kartkę.
– Putain! Vernon! – zdenerwował się Émile, po czym gwałtownie wstał z krzesła. Przez ten kleks jego curriculum vitae było zrujnowane i musiał pisać je od początku. Ruszył więc, by zobaczyć, co działo się na korytarzu. Kiedy wychynął z pomieszczenia, zobaczył swojego brata ze spinkami od mankietu i uciekające przed nim zwierzątko.
Wiedza o przyrodzie III - czy rozpoznaję zwierzaka?
Rzut Z 1d100 - 17
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Na oko Émile'a był to przerośnięty szczur. Albo jakiś dziobak? Co do jasnej cholery robiłby tu ten dziwny ssak z Australii? Czy to był kolejny projekt artystyczny ich ojca? Czy dziobaki potrafiły tak szybko popierdzielać?
– Najpierw myszy, teraz to! Będzie trzeba wezwać jakiegoś magizoologa. Masz jakiegoś byłego, który złapałby go pro bono?
Monsieur sans visage
Et quand le soir viendra, l'air sera doux
Qui se jouera, caressant, dans vos voiles,
Et les regards paisibles des étoiles
Bienveillamment souriront aux époux.
Et quand le soir viendra, l'air sera doux
Qui se jouera, caressant, dans vos voiles,
Et les regards paisibles des étoiles
Bienveillamment souriront aux époux.