10.10.2026, 14:23 ✶
Przez krótką chwilę przyglądała mu się z nieodgadnionym wyrazem twarzy, zastanawiając się, w którym właściwie momencie rozmowa o niedorzecznych mugolskich wynalazkach przerodziła się w tak szczegółowe przesłuchanie dotyczące jej upodobań muzycznych. Jeszcze przed momentem usiłowała pojąć sens istnienia urządzenia, które pozwalało obcym ludziom decydować o tym, czego należało słuchać, a teraz Kozioł zasypywał ją pytaniami z gorliwością, jakiej próżno było szukać u niego podczas oglądania wystawy. Gdyby choć połowę tego zapału poświęcił sztuce, być może zdołałaby wykrzesać z ich spotkania coś więcej niż przekonanie o osobliwych ograniczeniach jego umysłu.
Nie uszło jednak jej uwadze, że poruszył kwestię, która wbrew jego zapewne najlepszym intencjom, nie była całkowicie pozbawiona sensu. Odkrywanie nowych rzeczy stanowiło przecież nieodłączną część obcowania ze sztuką. Nie sposób było zatem odmówić mu racji w samym założeniu, choć sposób, w jaki usiłował je uzasadnić, pozostawiał wiele do życzenia.
- Oczywiście, że lubię odkrywać nowe rzeczy - odparła spokojnie, nieznacznie unosząc brwi. - Trudno byłoby mi wykonywać swoją pracę, gdybym nie przejawiała choćby odrobiny ciekawości wobec tego, czego jeszcze nie znam. Nie widzę jednak powodu, dla którego poznawanie nowej muzyki miałoby wymagać zdawania się na przypadkowy wybór nieznajomego. Istnieją przecież koncerty, recitale, przedstawienia operowe. Można również zasięgnąć opinii osób, których gust się ceni, albo zwyczajnie zainteresować się twórczością kompozytora, którego wcześniej się nie znało.
W jej przekonaniu było to rozwiązanie nie tylko rozsądniejsze, ale przede wszystkim znacznie przyjemniejsze. Muzyka, podobnie jak malarstwo, zasługiwała na pewną dozę uwagi i świadomego wyboru, nie zaś na traktowanie jej jak przypadkowego hałasu dobiegającego z kieszeni.
Kiedy jednak Kozioł zapytał o gramofon, Astoria poczuła się niemal rozbawiona. Czy naprawdę tak bardzo dziwiło go, że posiadała przedmiot, który od dawna stanowił zwyczajne wyposażenie wielu czarodziejskich domów? Być może wyobrażał sobie, że arystokratyczne rodziny spędzały wieczory w zupełnej ciszy, otoczone wyłącznie portretami przodków i ciężkimi tomiszczami oprawionymi w skórę. Z drugiej strony, zważywszy na wszystko, co zdążył jej dotychczas powiedzieć, nie byłaby szczególnie zdziwiona, gdyby rzeczywiście tak uwazał.
- Tak, mam gramofon - potwierdziła. - I całkiem pokaźny zbiór płyt, choć przyznam, że nie wszystkie należą wyłącznie do mnie. Część znajduje się w rodzinnej kolekcji.
Zastanowiła się przez moment, przesuwając opuszką palca po chłodnej powierzchni pierścionka. Wybór kilku ulubionych kompozytorów nie należał do rzeczy szczególnie trudnych, lecz przedstawienie własnego gustu człowiekowi, którego muzyczne doświadczenia najwyraźniej ograniczały się do osobliwych mugolskich urządzeń i występów w podrzędnym pubie, wymagało pewnego namysłu.
- Przede wszystkim muzyki klasycznej, sporadycznie jazzu. Mam jednak szczególną słabość do francuskich pieśni. Zwłaszcza do tych utworów, które opowiadają historie. Nie muszą być nawet szczególnie piękne. Czasami wystarczy, że są prawdziwe w swoim wyrazie. Że człowiek słucha i przez kilka minut ma wrażenie, jakby podglądał czyjeś życie przez niedomknięte drzwi.
Zamilkła na moment, jak gdyby dopiero teraz uświadomiła sobie, że zdradziła o własnych upodobaniach nieco więcej, niż pierwotnie zamierzała, dlatego podjęła szybką próbę odbicia piłeczki.
- A ty? Skoro sam grasz, zapewne masz jakieś szczególne upodobania. Tylko nie mów, że pozostawiaz ich wybór tym swoim kustoszom muzyki.
Nie uszło jednak jej uwadze, że poruszył kwestię, która wbrew jego zapewne najlepszym intencjom, nie była całkowicie pozbawiona sensu. Odkrywanie nowych rzeczy stanowiło przecież nieodłączną część obcowania ze sztuką. Nie sposób było zatem odmówić mu racji w samym założeniu, choć sposób, w jaki usiłował je uzasadnić, pozostawiał wiele do życzenia.
- Oczywiście, że lubię odkrywać nowe rzeczy - odparła spokojnie, nieznacznie unosząc brwi. - Trudno byłoby mi wykonywać swoją pracę, gdybym nie przejawiała choćby odrobiny ciekawości wobec tego, czego jeszcze nie znam. Nie widzę jednak powodu, dla którego poznawanie nowej muzyki miałoby wymagać zdawania się na przypadkowy wybór nieznajomego. Istnieją przecież koncerty, recitale, przedstawienia operowe. Można również zasięgnąć opinii osób, których gust się ceni, albo zwyczajnie zainteresować się twórczością kompozytora, którego wcześniej się nie znało.
W jej przekonaniu było to rozwiązanie nie tylko rozsądniejsze, ale przede wszystkim znacznie przyjemniejsze. Muzyka, podobnie jak malarstwo, zasługiwała na pewną dozę uwagi i świadomego wyboru, nie zaś na traktowanie jej jak przypadkowego hałasu dobiegającego z kieszeni.
Kiedy jednak Kozioł zapytał o gramofon, Astoria poczuła się niemal rozbawiona. Czy naprawdę tak bardzo dziwiło go, że posiadała przedmiot, który od dawna stanowił zwyczajne wyposażenie wielu czarodziejskich domów? Być może wyobrażał sobie, że arystokratyczne rodziny spędzały wieczory w zupełnej ciszy, otoczone wyłącznie portretami przodków i ciężkimi tomiszczami oprawionymi w skórę. Z drugiej strony, zważywszy na wszystko, co zdążył jej dotychczas powiedzieć, nie byłaby szczególnie zdziwiona, gdyby rzeczywiście tak uwazał.
- Tak, mam gramofon - potwierdziła. - I całkiem pokaźny zbiór płyt, choć przyznam, że nie wszystkie należą wyłącznie do mnie. Część znajduje się w rodzinnej kolekcji.
Zastanowiła się przez moment, przesuwając opuszką palca po chłodnej powierzchni pierścionka. Wybór kilku ulubionych kompozytorów nie należał do rzeczy szczególnie trudnych, lecz przedstawienie własnego gustu człowiekowi, którego muzyczne doświadczenia najwyraźniej ograniczały się do osobliwych mugolskich urządzeń i występów w podrzędnym pubie, wymagało pewnego namysłu.
- Przede wszystkim muzyki klasycznej, sporadycznie jazzu. Mam jednak szczególną słabość do francuskich pieśni. Zwłaszcza do tych utworów, które opowiadają historie. Nie muszą być nawet szczególnie piękne. Czasami wystarczy, że są prawdziwe w swoim wyrazie. Że człowiek słucha i przez kilka minut ma wrażenie, jakby podglądał czyjeś życie przez niedomknięte drzwi.
Zamilkła na moment, jak gdyby dopiero teraz uświadomiła sobie, że zdradziła o własnych upodobaniach nieco więcej, niż pierwotnie zamierzała, dlatego podjęła szybką próbę odbicia piłeczki.
- A ty? Skoro sam grasz, zapewne masz jakieś szczególne upodobania. Tylko nie mów, że pozostawiaz ich wybór tym swoim kustoszom muzyki.
learn the rules
then break some
then break some