10.10.2026, 19:14 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: Wczoraj, 07:53 przez Othello Fawley.)
Niestety tym razem jego Trzecie Oko najzwyczajniej nie chciało się otworzyć. Othello nie zobaczył w kontakcie z przedmiotem nic, a nic niezwykłego. Wyczuwał jego nieco dziwną energię, lecz do jego przeszłości nie potrafił sięgnąć. Nie można było się zmuszać, byłoby to nie tylko bezskuteczne, lecz i niepotrzebnie męczące. A przecież należało jeszcze wykonać jedno działanie. Takie, dla którego mężczyzna odwiedził Helloise.
– Niestety nic nie zobaczyłem. Jeśli bym mógł zabrać ten ogarek ze sobą, spojrzałbym na niego innego dnia. Czasami trzecie oko chce pozostać zamknięte i trzeba to uszanować – rzekł spokojnie, starając się, by to, że mu się nie udało, nie stanowiło uchybienia dla jego kruchej dumy.
Zjadł trochę placka dyniowego, by dodać sobie nieco animuszu przed wywołaniem ducha.
– Mmm dobre. Takie nie za słodkie – skomplementował przyjaciółkę szczerze. Nie przepadał za słodyczami, które bezczelnie przesadzały ze słodkością. Wydawały mu się kiczowate i niezbyt udane. A tu, poza cukrem i dynią, czuć było cynamon i inne korzenne przyprawy. Othello wiedział, że nie ma co pytać Helloise o przepis. Czarownica z rzadka dzieliła się swymi sekretami.
Położył ogarek w środku kręgu. Za jego pośrednictwem miał przywołać ducha.Zapalił świeczki, a małe płomyczki zatańczyły niebezpiecznie. Powietrze wydawało się stać w miejscu, ale one poruszały się na wszystkie strony. Nie zamierzały na szczęście się iskrzyć ani pryskać ogniem na wszystkie możliwe strony. Othello wyciągnął dłonie na boki, wierzchem w stronę stołu. Blat wydawał się chłodny, trochę jak jeden z trupów leżących w zakładzie pogrzebowym. Dym z kadzideł wciąż unosił się, otaczał ich hipnotyzującą chmurką.
– Złap mnie za ręce – poprosił. Kiedy zaś kobieta spełniła polecenie, zamknął oczy. Sięgnął świadomością poza siebie, zaczął szukać ducha z chaty. – Czy mnie słyszysz? – zwrócił się do obecności krążącej dookoła.
Charyzma III, Wywoływanie duchów
– Niestety nic nie zobaczyłem. Jeśli bym mógł zabrać ten ogarek ze sobą, spojrzałbym na niego innego dnia. Czasami trzecie oko chce pozostać zamknięte i trzeba to uszanować – rzekł spokojnie, starając się, by to, że mu się nie udało, nie stanowiło uchybienia dla jego kruchej dumy.
Zjadł trochę placka dyniowego, by dodać sobie nieco animuszu przed wywołaniem ducha.
– Mmm dobre. Takie nie za słodkie – skomplementował przyjaciółkę szczerze. Nie przepadał za słodyczami, które bezczelnie przesadzały ze słodkością. Wydawały mu się kiczowate i niezbyt udane. A tu, poza cukrem i dynią, czuć było cynamon i inne korzenne przyprawy. Othello wiedział, że nie ma co pytać Helloise o przepis. Czarownica z rzadka dzieliła się swymi sekretami.
Położył ogarek w środku kręgu. Za jego pośrednictwem miał przywołać ducha.Zapalił świeczki, a małe płomyczki zatańczyły niebezpiecznie. Powietrze wydawało się stać w miejscu, ale one poruszały się na wszystkie strony. Nie zamierzały na szczęście się iskrzyć ani pryskać ogniem na wszystkie możliwe strony. Othello wyciągnął dłonie na boki, wierzchem w stronę stołu. Blat wydawał się chłodny, trochę jak jeden z trupów leżących w zakładzie pogrzebowym. Dym z kadzideł wciąż unosił się, otaczał ich hipnotyzującą chmurką.
– Złap mnie za ręce – poprosił. Kiedy zaś kobieta spełniła polecenie, zamknął oczy. Sięgnął świadomością poza siebie, zaczął szukać ducha z chaty. – Czy mnie słyszysz? – zwrócił się do obecności krążącej dookoła.
Charyzma III, Wywoływanie duchów
Rzut Z 1d100 - 70
Sukces!
Sukces!
Książę ciemności
Kiedy nareszcie zaśniesz, piękna pomrocznico,
W głębinie mauzoleum czarno-marmurowej,
Co wystarczy ci tedy za strojną alkowę,
I kiedy dół wilgotny ci będzie łożnicą.
Kiedy nareszcie zaśniesz, piękna pomrocznico,
W głębinie mauzoleum czarno-marmurowej,
Co wystarczy ci tedy za strojną alkowę,
I kiedy dół wilgotny ci będzie łożnicą.