12.10.2026, 09:58 ✶
Samuel nie był świadomy wielu spraw, ale tego konkretnego dnia najmniej był świadomy uszy i oczu czujnie śledzących to co mówił i robił. Jego prostolinijność w zbyt oczywisty sposób wynikała z faktu, że nie uważał się za kogokolwiek istotnego w szalenie aktywny sposób. Kogo mogłoby obchodzić co się z nim stanie? Gdzie go zawieje? Trochę nie dostrzegał nici, czy raczej pnączy powiązań, które z każdym dniem zyskiwały na sile, wiążąc go do ludzi z którymi jeszcze przed rokiem nie wiedział, że miałby cokolwiek wspólnego, lub też nie chciałby się im po prostu narzucać swoją obecnością, wierząc, że chwile z nim warte są mniej niż chwile bez niego.
Teraz jednak delektował się chwilą, którą spędzał sam ze sobą - przekonanie kruszało w oczach, ale otoczony zimną wodą jeziora, oddawał wspomnianej wodzie wszystkie trudy i znoje minionych dni, spłukiwał brud i zmęczenie, wypłukiwał wióry z włosów, pozwalał paznokciom odzyskać neutralny kolor. W końcu odetchnął głęboko wilgocią wzmagającej mgły, czując jak chłód dotarł niemalże do samego kośćca. Przed wyruszeniem w drogę powrotną musiał się ogrzać, może zatopić zęby w świeżym chlebie, wonnym drożdżowo serze. Odpoczynek brzmiał dla niego obco, ale tak… może właśnie dziś nadszedł ten czas, w którym nie będzie laminował skrzynek na proch?
Zobaczył ją całkiem późno, biorąc pod uwagę jak długo tam stała. Zobaczył ją całkiem szybko, gdy już zwrócił twarz w stronę brzegu. Zdziwił się trochę, ale było to uczucie na tyle nikłe, że równie szybko co się pojawiło, to umknęło w niebyt swobodnej bezmyślności. Dlatego nie zwolnił kroku, a zwyczajnie dotarł do brzegu.
Czy było jakieś powitanie na przypadkiem spotkanych ludzi nad brzegiem jeziora? Przyjemny okrzyk zachęcający do skorzystania z uroków jesiennej wieczornej kąpieli? Woda o łagodnych mulistych nutach skapywała z jego ogorzałej skóry. Ręką sięgnął po kawałek starego fortowego ręcznika, który miał wśród swoich ubrań, czując jak bardzo wykazał się brakiem rozwagi, że zażył kąpieli przed rozpaleniem ogniska. Ruchy mające z niego ściągnąć wodę przyspieszyły, a on sam nie zastanawiając się wiele i nie patrząc nawet w stronę kobiety zapytał:
– Umiesz rozpalić ognisko?
Teraz jednak delektował się chwilą, którą spędzał sam ze sobą - przekonanie kruszało w oczach, ale otoczony zimną wodą jeziora, oddawał wspomnianej wodzie wszystkie trudy i znoje minionych dni, spłukiwał brud i zmęczenie, wypłukiwał wióry z włosów, pozwalał paznokciom odzyskać neutralny kolor. W końcu odetchnął głęboko wilgocią wzmagającej mgły, czując jak chłód dotarł niemalże do samego kośćca. Przed wyruszeniem w drogę powrotną musiał się ogrzać, może zatopić zęby w świeżym chlebie, wonnym drożdżowo serze. Odpoczynek brzmiał dla niego obco, ale tak… może właśnie dziś nadszedł ten czas, w którym nie będzie laminował skrzynek na proch?
Zobaczył ją całkiem późno, biorąc pod uwagę jak długo tam stała. Zobaczył ją całkiem szybko, gdy już zwrócił twarz w stronę brzegu. Zdziwił się trochę, ale było to uczucie na tyle nikłe, że równie szybko co się pojawiło, to umknęło w niebyt swobodnej bezmyślności. Dlatego nie zwolnił kroku, a zwyczajnie dotarł do brzegu.
Czy było jakieś powitanie na przypadkiem spotkanych ludzi nad brzegiem jeziora? Przyjemny okrzyk zachęcający do skorzystania z uroków jesiennej wieczornej kąpieli? Woda o łagodnych mulistych nutach skapywała z jego ogorzałej skóry. Ręką sięgnął po kawałek starego fortowego ręcznika, który miał wśród swoich ubrań, czując jak bardzo wykazał się brakiem rozwagi, że zażył kąpieli przed rozpaleniem ogniska. Ruchy mające z niego ściągnąć wodę przyspieszyły, a on sam nie zastanawiając się wiele i nie patrząc nawet w stronę kobiety zapytał:
– Umiesz rozpalić ognisko?