12.10.2026, 15:23 ✶
Czas, który upłynął od momentu rzucenia przez Icarusa zaklęcia, do zrozumienia, że wszystko poszło dobrze i pomieszczenie nie stanie w płomieniach, ciągnął się w nieskończoność. Basilius odetchnął z ulgą.
– Tak, jeden problem z głowy – powtórzył za Icarusem. – Przynajmniej tyle.
Zebrał swoje rzeczy i nie czekając chwili dłużej, wyszedł z Icarusem z baru. Zmęczone płuca starszego z Prewettów w odpowiedzi na dawkę świeżego (czy też raczej świeższego) powietrza, zareagowały gwałtownym kaszlem, jakby chciały w ten sposób, już w bezpieczniejszych warunkach, zademonstrować swój sprzeciw wobec takiemu traktowaniu. Basilius dał tylko znak bratu ręką, żeby się nie martwił i po chwili uspokoił oddech.
– Herbata brzmi dobrze – powiedział wreszcie, ocierając czystą chusteczką załzawione oczy. – Ale najpierw… – Rozejrzał się po okolicy i upewnił się, że nikt im się nie przysłuchiwał. – Powiedz mi Ari… – Zaczął ze zniżonym głosem. – Jak myślisz, czy jest ktoś kto mógłby życzyć tobie aż tak źle? Nie kojarzę podobnych przypadków klątw co ta w twoim barze. Problemy w naszej kamienicy? Nie jesteśmy w tym odosobnieni. Zapachy w Convivium? Jak już mówiłem, widziałem podobne przypadki i mamy dobrą hipotezę skąd się one biorą. Ale ten ogień? – Pokręcił głową. – Może odwiedziłem za mało domów i może rozmawiałem ze zbyt małą liczbą klątwołamaczy, ale naprawdę tego nie kojarzę. Może ktoś wykorzystał pożary, aby narobić ci problemów? Jakiś uporczywy klient?Mówiłeś komuś rzeczy, o których lepiej byłoby abyś jednak nikomu nie mówił? To nie zarzut, po prostu chciałbym wiedzieć, że nic ci nie grozi.
– Tak, jeden problem z głowy – powtórzył za Icarusem. – Przynajmniej tyle.
Zebrał swoje rzeczy i nie czekając chwili dłużej, wyszedł z Icarusem z baru. Zmęczone płuca starszego z Prewettów w odpowiedzi na dawkę świeżego (czy też raczej świeższego) powietrza, zareagowały gwałtownym kaszlem, jakby chciały w ten sposób, już w bezpieczniejszych warunkach, zademonstrować swój sprzeciw wobec takiemu traktowaniu. Basilius dał tylko znak bratu ręką, żeby się nie martwił i po chwili uspokoił oddech.
– Herbata brzmi dobrze – powiedział wreszcie, ocierając czystą chusteczką załzawione oczy. – Ale najpierw… – Rozejrzał się po okolicy i upewnił się, że nikt im się nie przysłuchiwał. – Powiedz mi Ari… – Zaczął ze zniżonym głosem. – Jak myślisz, czy jest ktoś kto mógłby życzyć tobie aż tak źle? Nie kojarzę podobnych przypadków klątw co ta w twoim barze. Problemy w naszej kamienicy? Nie jesteśmy w tym odosobnieni. Zapachy w Convivium? Jak już mówiłem, widziałem podobne przypadki i mamy dobrą hipotezę skąd się one biorą. Ale ten ogień? – Pokręcił głową. – Może odwiedziłem za mało domów i może rozmawiałem ze zbyt małą liczbą klątwołamaczy, ale naprawdę tego nie kojarzę. Może ktoś wykorzystał pożary, aby narobić ci problemów? Jakiś uporczywy klient?Mówiłeś komuś rzeczy, o których lepiej byłoby abyś jednak nikomu nie mówił? To nie zarzut, po prostu chciałbym wiedzieć, że nic ci nie grozi.