Niestety całkiem niedawno przeżyła stratę swojego pupila. Salem był jej przyjacielem przez wiele lat, mogła zawsze liczyć na jego rady, czy dobre słowo. Pomagał jej też w cukierni, naprawdę mocno odczuwała jego stratę. Ich koty były bardzo specyficzne, wzięła pod swoją opiekę kolejną kotkę, chociaż tęskniła za poprzednim domownikiem. Figgowie tak już mieli, że dla kotów zawsze było miejsce w ich domu. W końcu ich rodzina opiekowała się też wszystkimi tymi, którzy nie mieli szczęścia w swoim życiu i los potraktował ich nieodpowiednio. Kochali koty, a koty kochały ich.
- Zobaczymy, mam nadzieję, że uda nam się z nią to wynegocjować. - Miała świadomość, że niełatwo było zaufać obcym ludziom, sama pewnie kilka razy by się zastanowiła, zanim oddałaby Lady pod opiekę, nawet jeśli dotyczyłoby to osób, które znała.
- Nie znajdzie lepszego miejsca, dbamy o to, aby azyl był dla nim bezpiecznym i wygodnym miejscem, oczywiście, że szukamy też odpowiednich domów, ale póki do nich nie trafią to u nas mogą poczuć się kochane. - Figgowie przygarniali wszystkie nieszczęśliwe koty pod swojej skrzydła, to było ich renomą. Poświęcali temu naprawdę sporo czasu i środków, ale ich miłość do tych stworzeń była naprawdę ogromna.
- Jeśli mam być szczera to nie do końca, zdarzyło mi się jedynie całkiem niedawno być ofiarą poltergeista, rzucił na mnie klątwę, przez którą stałam się mężczyzną… - Nie było to najlepszym doświadczeniem, miała jednak nadzieję, że duch do którego się wybierały nie będzie, aż taki złośliwy, z drugiej strony klątwy można było się pozbyć, mogła się poświęcić dla większego dobra, czy coś, nie miała z tym większego problemu.
Znajdowały się blisko cmentarza, przez co atmosfera była faktycznie nie z tego świata, wiadomo, że takie miejsca miały swoją aurę. Idealnie pasowały do rozmów z duchami. Dom, w którym ponoć mieszkała wcześniej Otylia Vance nie wyglądał dobrze, nie powinny się jednak spodziewać niczego innego, skoro spłonął. Musiały wejść do środka i porozmawiać z duchem, no i przede wszystkim zabezpieczyć kuguchara. - Powinnyśmy być ostrożne, bo to miejsce nie wygląda na bezpieczne. - Dodała jeszcze, kiedy pojawiły się przed spaloną posiadłością.