21.03.2023, 00:20 ✶
Wędrował samotnie między ludźmi, wypatrując znajomych twarzy, zbyt długo. Aż mu nieprzyjemne ciarki zaczęły chodzić po plecach. Nie lubił być bez towarzystwa. Bogowie dali ludziom usta, by rozmawiali, tak samo jak dali czarodziejom magię, by z niej korzystali. Spragniony jakieś interakcji zatrzymał się i rozejrzał się. W pobliżu ujrzał pannę ze świeżo utworzonym roślinnym dziełem sztuki. Kompozycja i kolory bardzo mu się spodobały.
- Jaki ładny wianek – zauważył na głos tak, że mogła usłyszeć, wpatrując się w mieszankę stokrotek, konwalii i frezji. Następnie przeniósł spojrzenie na właścicielkę kwiatów. Dziewczyna wyglądała przyjaźnie, więc postanowił spróbować swoich sił. Podchodząc bliżej, miał nadzieję, że czarodziejka nie miała żadnego adoratora, dla którego walczyła z kwiatami. W swojej pysze nie wyobrażał sobie żadnego innego powodu, przez który mógłby dostać kosza.
- Hej, czy ty nie jesteś przypadkiem moim patronusem? - spytał się z uśmiechem na ustach, po czym wymownie zamilkł na chwilę, by dać Avelinie zastanowić się nad odpowiedzią, nim wyskoczył z puentą - Bo twój widok sprawia, że mam w głowie same szczęśliwe myśli – dodał w końcu radośnie, a jego brwi zatańczyły w kokieteryjnym tańcu. Następnie, wciąż nie przestając się uśmiechać, kiwnął wymownie głową w stronę jej wianka.
- Jaki ładny wianek – zauważył na głos tak, że mogła usłyszeć, wpatrując się w mieszankę stokrotek, konwalii i frezji. Następnie przeniósł spojrzenie na właścicielkę kwiatów. Dziewczyna wyglądała przyjaźnie, więc postanowił spróbować swoich sił. Podchodząc bliżej, miał nadzieję, że czarodziejka nie miała żadnego adoratora, dla którego walczyła z kwiatami. W swojej pysze nie wyobrażał sobie żadnego innego powodu, przez który mógłby dostać kosza.
- Hej, czy ty nie jesteś przypadkiem moim patronusem? - spytał się z uśmiechem na ustach, po czym wymownie zamilkł na chwilę, by dać Avelinie zastanowić się nad odpowiedzią, nim wyskoczył z puentą - Bo twój widok sprawia, że mam w głowie same szczęśliwe myśli – dodał w końcu radośnie, a jego brwi zatańczyły w kokieteryjnym tańcu. Następnie, wciąż nie przestając się uśmiechać, kiwnął wymownie głową w stronę jej wianka.