8 godzin(y) temu ✶
Nie mogłem powiedzieć, żebym szczególnie często trafiał na wesela, na które nikt mnie nie zaprosił, po czym spędzał na nich kilka godzin w towarzystwie dziewczyny, z którą na co dzień łatwiej było mi wszcząć kłótnię, niż zgodnie wybrać deser, niemniej musiałem przyznać, że wieczór rozwijał się naprawdę przyjemnie. Nie miałem pojęcia, czy należało przypisać ten sukces alkoholowi, zawartości słodkiego stołu, muzyce, czy też mojemu niewątpliwemu urokowi osobistemu, lecz skoro wszystkie te elementy wystąpiły jednocześnie, nie widziałem potrzeby przeprowadzania szczegółowego dochodzenia, szczególnie że wreszcie mogliśmy porozmawiać o czymś innym niż o tym, jak bardzo nie powinniśmy znajdować się w swoim towarzystwie. W dodatku Prudence całkiem sprawnie radziła sobie na parkiecie, przyswajając kolejne kroki z zadziwiającą szybkością - nie musieliśmy nawet przesadnie się starać, co stanowiło chyba najbardziej osobliwy aspekt całej mistyfikacji, bo gdyby ktoś rzeczywiście przyjrzał nam się uważniej, mógłby dojść do wniosku, że dobrze się znamy, rozumiemy bez słów i potrafimy przewidzieć swoje reakcje, co było prawdą w stopniu zdecydowanie bardziej prawdziwym i przez to irytującym, niż miałem ochotę przyznać.
Kiedy przesunęła się bliżej mojego boku, nie uznałem za stosowne odsuwać się tylko po to, by przypomnieć jej, że przecież nie przepadała za bliskością, przynajmniej nie taką, i że jeszcze kilka godzin temu prawdopodobnie wymyśliłaby trzy różne sposoby na uniknięcie podobnej sytuacji. Zamiast tego spojrzałem na nią z ukosa, dostrzegając w jej twarzy szczere zaciekawienie, które pojawiło się na chwilę przed tym, jak przyznała, że nigdy wcześniej nie uczestniczyła w oczepinach - to akurat odrobinę mnie zaskoczyło, choć nie na tyle, bym pozwolił sobie na otwarte okazanie zdziwienia, ponieważ Prudence potrafiła zaskakiwać mnie znacznie bardziej, niż byłbym skłonny jej wyjawić, zaś brak doświadczenia w jednej weselnej tradycji nie wydawał się szczególnie poważnym uchybieniem - sam miałem wrażenie, że w wielu innych sprawach mógłbym wyrokować o tym, czego należało się spodziewać, lecz moja wiedza opierała się w znacznej mierze na obserwacjach poczynionych podczas uroczystości, na których obecność młodego Rookwooda była obowiązkowa, i gdzie moje zainteresowanie tym, co działo się na parkiecie, zwykle kończyło się w chwili, gdy można było wymknąć się do stołu z alkoholem lub znaleźć kogoś bardziej interesującego do rozmowy.
Otworzyłem już usta, aby coś powiedzieć, ale ledwie moja towarzyszka skończyła wypowiedź, wodzirej oznajmił, że na parkiecie powinny pozostać same panny, co natychmiast wywołało poruszenie wśród zgromadzonych kobiet. Patrzyłem z rosnącym rozbawieniem, jak młodsze dziewczęta przepychały się do przodu w towarzystwie starszych uczestniczek zabawy, robiąc to z determinacją godną pojedynku o ostatnie miejsce w pociągu do Londynu.
-No proszę, Bletchley, wygląda na to, że właśnie nadeszła twoja chwila. - Skinąłem głową w stronę zbierających się panien. - Nie wiem, co dokładnie planują, ale skoro tyle osób jest gotowych walczyć o miejsce w pierwszym rzędzie, przypuszczam, że nagroda musi być znacząca. - Spojrzałem na Prue z uśmiechem, po czym zerknąłem na tłum kobiet, które coraz śmielej zajmowały środek parkietu - wieczór nauczył mnie już, że nie należało zbyt pochopnie zakładać, co miała zrobić, szczególnie kiedy przestawała myśleć o każdym swoim ruchu, więc nie zamierzałem podpowiadać jej żadnego rozwiązania. Zamiast tego cofnąłem się o krok, zwalniając jej miesce, chociaż nie odchodziłem za daleko, bo przecież wciąż byliśmy narzeczeństwem, partnerami w zbrodni i, jak się okazywało, całkiem udanym duetem weselnych intruzów.
Kiedy przesunęła się bliżej mojego boku, nie uznałem za stosowne odsuwać się tylko po to, by przypomnieć jej, że przecież nie przepadała za bliskością, przynajmniej nie taką, i że jeszcze kilka godzin temu prawdopodobnie wymyśliłaby trzy różne sposoby na uniknięcie podobnej sytuacji. Zamiast tego spojrzałem na nią z ukosa, dostrzegając w jej twarzy szczere zaciekawienie, które pojawiło się na chwilę przed tym, jak przyznała, że nigdy wcześniej nie uczestniczyła w oczepinach - to akurat odrobinę mnie zaskoczyło, choć nie na tyle, bym pozwolił sobie na otwarte okazanie zdziwienia, ponieważ Prudence potrafiła zaskakiwać mnie znacznie bardziej, niż byłbym skłonny jej wyjawić, zaś brak doświadczenia w jednej weselnej tradycji nie wydawał się szczególnie poważnym uchybieniem - sam miałem wrażenie, że w wielu innych sprawach mógłbym wyrokować o tym, czego należało się spodziewać, lecz moja wiedza opierała się w znacznej mierze na obserwacjach poczynionych podczas uroczystości, na których obecność młodego Rookwooda była obowiązkowa, i gdzie moje zainteresowanie tym, co działo się na parkiecie, zwykle kończyło się w chwili, gdy można było wymknąć się do stołu z alkoholem lub znaleźć kogoś bardziej interesującego do rozmowy.
Otworzyłem już usta, aby coś powiedzieć, ale ledwie moja towarzyszka skończyła wypowiedź, wodzirej oznajmił, że na parkiecie powinny pozostać same panny, co natychmiast wywołało poruszenie wśród zgromadzonych kobiet. Patrzyłem z rosnącym rozbawieniem, jak młodsze dziewczęta przepychały się do przodu w towarzystwie starszych uczestniczek zabawy, robiąc to z determinacją godną pojedynku o ostatnie miejsce w pociągu do Londynu.
-No proszę, Bletchley, wygląda na to, że właśnie nadeszła twoja chwila. - Skinąłem głową w stronę zbierających się panien. - Nie wiem, co dokładnie planują, ale skoro tyle osób jest gotowych walczyć o miejsce w pierwszym rzędzie, przypuszczam, że nagroda musi być znacząca. - Spojrzałem na Prue z uśmiechem, po czym zerknąłem na tłum kobiet, które coraz śmielej zajmowały środek parkietu - wieczór nauczył mnie już, że nie należało zbyt pochopnie zakładać, co miała zrobić, szczególnie kiedy przestawała myśleć o każdym swoim ruchu, więc nie zamierzałem podpowiadać jej żadnego rozwiązania. Zamiast tego cofnąłem się o krok, zwalniając jej miesce, chociaż nie odchodziłem za daleko, bo przecież wciąż byliśmy narzeczeństwem, partnerami w zbrodni i, jak się okazywało, całkiem udanym duetem weselnych intruzów.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)