• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[15.10.1972] To have and to hold, preferably by the tail | Benjy, Prue

[15.10.1972] To have and to hold, preferably by the tail | Benjy, Prue
Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#7
5 godzin(y) temu ✶  
W dalszym ciągu kucając obok naszego futrzastego utrapienia, pogładziłem go jeszcze raz za uchem, bo przecież nie zamierzałem karać go za instynkt, nad którym nie miał pełnej kontroli, po czym zerknąłem na żonę, nieznacznie ściągnąwszy wargi. Nasz niemałych rozmiarów maluch z pewnością miał własne sposoby okazywania przywiązania, nie zawsze zgodne z tym, co większość właścicieli zwierząt uznałaby za pożądane, ale trudno było wymagać od kugucharzego potomstwa przestrzegania zasad dobrego wychowania, tym bardziej skoro samemu nie potrafiło się czasem odróżnić sytuacji wymagającej zachowania powagi od takiej, w której można było pozwolić sobie na rżenie śmiechem. W gruncie rzeczy wszystko to mieściło się jeszcze w granicach tego, co byłem skłonny zaakceptować w zamian za to, że nasz futrzasty utrapieniec nie próbował pożreć Necro ani urządzić sobie polowania na moje palce podczas snu. Poza tym wyglądał na zadowolonego z siebie w sposób, który sugerował, że każda krytyczna uwaga zostanie przyjęta jako niezrozumienie jego szlachetnych intencji, więc kimże byłem, by nie drapać go pod bródką? Pozwoliłem sobie zatem przez moment udawać, że problem ograniczał się do dywanika, który można było wyprać oraz szczura, którego można było wynieść na zewnątrz, zamiast przyznawać, że właśnie wpakowałem się w kolejną sytuację, którą Prudence miała mi wypominać przy każdej możliwej okazji, chociaż nie byłem w stanie całkowicie zignorować jej brechtania.
- Stalam się ulosmaicaś ci szycie, nie ma za co. - Przesunąłem wzrokiem po pianie, która nadal niebezpiecznie zbliżała się do krawędzi wanny, po rozlanej wodzie i krwi, po macie, która chyba nadawała się już właściwie wyłącznie do wyrzucenia, ponieważ byłem niemal całkowicie przekonany, iż znalazły się tam również szczurze flaki, po czym wróciłem spojrzeniem do Prue, wciąż zbyt rozbawionej, żeby można było liczyć na jakiekolwiek współczucie.
Nie zamierzałem oczywiście odbierać jej przyjemności, szczególnie że widok tak szczerego rozbawienia po wszystkim, co się ostatnio stało, miał w sobie coś, czemu trudno było się oprzeć, nawet jeśli obiektem jej rozrywki byłem akurat ja, a moje starannie budowane wyznanie najwyraźniej trafiło na listę najzabawniejszych rzeczy, jakie zdarzyło mi się powiedzieć - mogłem się obrazić, mogłem wyjść, mogłem również oznajmić, że skoro moja szczerość spotkała się z takim przyjęciem, następnym razem wszystkie istotne informacje będę zachowywał dla siebie, dziękuję bardzo, ale znałem siebie wystarczająco dobrze, żeby wiedzieć, iż nie wytrzymałbym długo bez dorzucenia kolejnej uwagi - tak już z nami było. Widziałem ją już w wielu sytuacjach, również w takich, w których trudno było znaleźć powód do śmiechu, dlatego jej obecna beztroska sprawiała mi przyjemność, nawet jeśli oznaczała, że czułem się jak idiota.
- „Naganę”, powiadasz? - Tym razem nie potrafiłem już zachować wcześniejszego wyrazu twarzy, zmrużywszy oczy w sposób, który nie pozostawiał zbyt wiele wątpliwości odnośnie tego, co właściwie pomyślałem. - Jak sama doskonale wiesz, mam balso szeloki zakles kompetencji w dziedzinie wymieszania splawiedliwości, ale jeśli zaczniesz współplasowaś, mosemy wspólnie zastanowiś się nad odpowiednią folmą dyscyplinującą. - Zrobiłem krótką pauzę, po czym posłałem jej spojrzenie, w którym trudno byłoby doszukać się współczucia wobec jej nieistniejącej skruchy.
Na pytanie o asystenturę uniosłem brwi, po czym przeniosłem ciężar ciała na zdrowszą nogę i przyjrzałem się Prue z udawanym powątpiewaniem, bo nagle okazało się, że stanowisko, którego nikt mi oficjalnie nie zaproponował, zostało mi przydzielone bez konsultacji, CV, podania, rozmowy rekrutacyjnej, wynagrodzenia ani nawet możliwości negocjowania warunków zatrudnienia, chyba wyłącznie w ramach ślubu, który zdarzyło nam się zawrzeć.
- Nagana wydaje się w tej sytuacji absolutnie nieunikniona, pani Fenwick. Blak zabespieczenia miejsca zdaszenia, świadome niszczenie śladów, dopuszczenie do skaszenia powieszchni sanitalnych, a do tego mobbing. Obawiam się, sze komisja dyscyplinarna nie okasze ci wiele litości.
Nasza łazienka zaczynała przypominać miejsce wyjątkowo nieudanej egzekucji, nie pomieszczenie przeznaczone do codziennej higieny, piana powoli pełzła w stronę progu, wskazałem więc szczurem na podłogę, po czym natychmiast tego pożałowałem, bo kropla krwi spłynęła po jego futrze i wylądowała na moim nadgarstku.
- O ile do tego czasu nie pszyjdzie kolejny plesent, bo wtedy będziemy musieli ponownie otwoszyś śledztwo i sytuacja jeszcze balsiej się… Losbuja. - Pokręciłem głową, po czym przeniosłem spojrzenie na Hainta, który nadal leżał na dywaniku, nawet nie drgnął, gdy zabierałem upolowanego przez niego gryzonia, co przyjąłem za dowód, że cudza opinia nie miała dla niego większego znaczenia, a kiedy usłyszałem kolejny wybuch śmiechu Prudence, zrozumiałem, że również moja żona nie zamierzała potraktować żadnej z zasłyszanych uwag z należytą powagą, zamiast tego w dalszym ciągu niemal tonęła we własnym śmiechu.
- „Stanowiska”, jaaasne, oczywiście, splawca pozostaje na wolności, ale nie moszemy oczekiwaś cudów od olganów ścigania, któle nie ścigają. - Nie mogłem zaprzeczyć, że Prudence bawiła się doskonale, jej kolejne uwagi dotyczące miejsca zbrodni tylko utwierdzały mnie w przekonaniu, że gdyby rzeczywiście trafiła na przesłuchanie w sprawie podobnego incydentu, byłaby w stanie przekonać komisję, iż wszystkie dowody zniknęły wyłącznie dlatego, że miała wyjątkowo ważne powody, żeby przez kilkanaście minut nie ruszać się z miejsca, ale i tak skwitowałem to kolejnym machnięciem szczurem, tym razem odrobinę bardziej, sekundę później cofnąłem się jednak o krok, żeby przypadkiem zbyt mocno nie zbliżyć truchła do wanny, po czym dodałem. - Jusz go zabielam.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (2828), Prudence Fenwick (1780)




Wiadomości w tym wątku
[15.10.1972] To have and to hold, preferably by the tail | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - Wczoraj, 00:55
RE: [15.10.1972] To have and to hold, preferably by the tail | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - Wczoraj, 11:42
RE: [15.10.1972] To have and to hold, preferably by the tail | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - Wczoraj, 13:00
RE: [15.10.1972] To have and to hold, preferably by the tail | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - Wczoraj, 13:37
RE: [15.10.1972] To have and to hold, preferably by the tail | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - Wczoraj, 17:43
RE: [15.10.1972] To have and to hold, preferably by the tail | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 9 godzin(y) temu
RE: [15.10.1972] To have and to hold, preferably by the tail | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 5 godzin(y) temu

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa