15.10.2026, 20:10 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.10.2026, 20:13 przez Helloise Rowle.)
Samuel był czarodziejem takim, jakim czarodziej być powinien: uzdolnionym magicznie, pielęgnującym dar mocy otrzymanej od bogów. Powód do dumy, którego Helloise nie mogła w pełni podzielić. Więcej w niej było momentami obserwatorki świata niż czarownicy czynnie korzystającej z nadanych jej z urodzenia potencjałów magicznych. Była to przestrzeń do rozwoju dla Helloise, a na ten zawsze zdawało się nie dość czasu.
Niemniej każdy, kto posługiwał się magią sprawnie, miał w jej oczach uznanie. Ceniła więc Samuela, ceniła Leviathana, a nawet potrafiła docenić potęgę Czarnego Pana — niekoniecznie zaś to, co z nią czynił.
Wspólne jej z Samuelem siły — magiczne, fizyczne i inżynierskie — umożliwiły stworzenie tego dzieła. Ramię runy spoczęło w ziemi, w przygotowanej dlań rynnie. I tak mijał czas, dopóki wszystkie drewniane ramiona Aegishjalmur nie znalazły się na wytyczonym wcześniej planie runy. Nie od razu zostały zakopane. Pierw je należało u zbiegu połączyć obręczą. Chciała Helloise także spojrzeć na gotową runę z góry, nim ją pogrzebią. Gdy zbliżali się ku kresowi prac, ponownie sięgnęła więc po miotłę i wzleciała wysoko nad podwórze z referencyjną ilustracją, aby ocenić, czy wszystko poprawnie wygląda.
Zmęczona dniami pracy pragnęła tylko, aby się okazało, że właściwie wykonali swoje zadanie i nie trzeba przerabiać żadnego elementu.
// percepcja — czy Helloise wiernie wytyczyła runę z posiadanego wzoru?
Z góry olbrzymia runa z drewnianych bali wyglądała identycznie niemal z obrazkiem. Helloise spędziła chwilę, podziwiając owoce ich pracy. Tyle obróbki drewna, tyle kopania — i zostało jedynie zepchnąć ziemię z powrotem w powstałe rowy, aby drewniany szkielet Aegishjalmur pod domem zapieczętować trwale.
Niemniej każdy, kto posługiwał się magią sprawnie, miał w jej oczach uznanie. Ceniła więc Samuela, ceniła Leviathana, a nawet potrafiła docenić potęgę Czarnego Pana — niekoniecznie zaś to, co z nią czynił.
Wspólne jej z Samuelem siły — magiczne, fizyczne i inżynierskie — umożliwiły stworzenie tego dzieła. Ramię runy spoczęło w ziemi, w przygotowanej dlań rynnie. I tak mijał czas, dopóki wszystkie drewniane ramiona Aegishjalmur nie znalazły się na wytyczonym wcześniej planie runy. Nie od razu zostały zakopane. Pierw je należało u zbiegu połączyć obręczą. Chciała Helloise także spojrzeć na gotową runę z góry, nim ją pogrzebią. Gdy zbliżali się ku kresowi prac, ponownie sięgnęła więc po miotłę i wzleciała wysoko nad podwórze z referencyjną ilustracją, aby ocenić, czy wszystko poprawnie wygląda.
Zmęczona dniami pracy pragnęła tylko, aby się okazało, że właściwie wykonali swoje zadanie i nie trzeba przerabiać żadnego elementu.
// percepcja — czy Helloise wiernie wytyczyła runę z posiadanego wzoru?
Rzut Z 1d100 - 57
Sukces!
Sukces!
Z góry olbrzymia runa z drewnianych bali wyglądała identycznie niemal z obrazkiem. Helloise spędziła chwilę, podziwiając owoce ich pracy. Tyle obróbki drewna, tyle kopania — i zostało jedynie zepchnąć ziemię z powrotem w powstałe rowy, aby drewniany szkielet Aegishjalmur pod domem zapieczętować trwale.
dotknij trawy