• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[15.10.1972] To have and to hold, preferably by the tail | Benjy, Prue

[15.10.1972] To have and to hold, preferably by the tail | Benjy, Prue
Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#9
16.10.2026, 12:44  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.10.2026, 16:57 przez Benjy Fenwick.)  
Przyznawałem, że Haint zadomowił się u nas całkiem nieźle, chociaż nie byłem już do końca przekonany, czy jego sposób wyrażania wdzięczności należało uznać za dowód przywiązania rosnącego wprost proporcjonalnie do jego własnej osoby, czy też raczej za początek długotrwałej kampanii zaznaczania swojej hierarchii w stadzie, który prędzej czy później zmusi nas do przeprowadzenia poważnej rozmowy na temat wypuszczania zwierzęcia na dwór - dzisiejszy szczur stanowił jednak pewien postęp, przede wszystkim pod względem gabarytów, jeśli więc kot zamierzał dalej rozwijać swoje umiejętności łowieckie w takim tempie, wkrótce mogliśmy mieć tu pewien niewypowiedziany jeszcze problem - przez moment zastanawiałem się, czy rzeczywiście rozumiał, jak wiele zawdzięczał temu domowi, czy też po prostu uznał, że skoro nikt nie wyrzucił go za pierwszym razem, kiedy przyniósł martwego wróbla, mógł bez przeszkód kontynuować swoją działalność i stopniowo zwiększać rozmiary prezentów, aż w końcu pewnego pięknego dnia zastaniemy na progu coś, co będzie wymagało bardzo stanowczego powiedzenia mu „stop”. Ostatecznie chwilowo całkiem cieszyła mnie jego dobra forma i zadowolone mruczenie - kiedy przyniosłem go do mieszkania Prudence przy Horyzontalnej, nie miałem przecież żadnej gwarancji, że zaakceptuje nowe otoczenie, nas oboje ani nawet fakt, że będzie musiał dzielić przestrzeń z Necro, którego obecność mogła stanowić dla niego trochę zbyt ciekawą odskocznię od tego, co zazwyczaj przekazywała mu jego kocia, dużo drobniejsza od niego matka. Tymczasem dziko urodzony kocur odnalazł się w środowisku domowym z zadziwiającą łatwością, rozgościł się na dobre, urósł naprawdę znacznie bardziej niż przewidywałbym to po jego rozmiarach na początku i najwyraźniej doszedł do wniosku, że najlepszym sposobem na okazanie nam wdzięczności będzie regularne dostarczanie dowodów własnej sprawności. Trudno było mieć mu to za złe, szczególnie kiedy patrzyłem, jak wygodnie rozłożył się na dywaniku, nie przejmując się ani rozlaną wodą, ani zwłokami swojej zdobyczy, ani tym, że jego właściciele prowadzili właśnie dyskusję, która mogła zaważyć na przyszłości całego domostwa.
Prychnąłem cicho, słysząc jej uwagę, po czym przeniosłem ciężar przykucniętego ciała na drugą piętę i spojrzałem na nią z udawaną podejrzliwością.
- Czy to był komplement, czy właśnie plóbowałaś powiedzieś mi, sze moje towaszystwo jest lównie wystszałowe, co poszal w składzie fajelwerków? - Może rzeczywiście nie byłem zbyt przewidywalny, nawet jeśli akurat nikt nie poznał mnie od tylu różnych stron, co moja żona, nie zamierzałem jednak pozwalać jej na wykorzystanie tego przeciwko mnie, szczególnie w sytuacji, w której wciąż pozostawała mi do obrony resztka godności, nadwątlonej przez ten niekończący się śmiech.
Nie zamierzałem też udawać, że nie czerpałem z tego przyjemności, nasze przekomarzanki stanowiły bowiem jeden z tych elementów wspólnego życia, za którymi zdążyłem się stęsknić, kiedy ostatnie tygodnie zamieniły się w ciąg wydarzeń, których wolałbym nigdy nie oglądać z bliska, co dopiero być ich uczestnikiem. Wciąż nie czułem się najlepiej, chociaż na szczęście mogłem już stać o własnych siłach, zamiast leżeć bezradnie i pozwalać Prudence decydować o każdej kolejnej dawce eliksiru, co zdecydowanie dużo bardziej mnie wkurwiało, bo nienawidziłem być tak zależny od kogokolwiek - nawet od kochającej mnie osoby - nie miałem zamiaru tego wspominać, bo doskonale wiedziałem, ile jej zawdzięczałem, ale nie zamierzałem również pozwalać, żeby przez resztę życia traktowała mnie jak porcelanową figurkę, którą należało ostrożnie przesuwać z jednego bezpiecznego miejsca w drugie.
- Czyli w lamach naduszywania swojej pozycji glosisz mi czymś tak… Schematycznym? Nudnym? Zupełnie pozbawionym kleatywności? Szebym nie powiedział banalnym? Mhmmm… Plue, kochanie, znam cię wystalszająco długo, szeby wiedzieś, sze potlafisz wymyśliś znacznie balsiej dotkliwe sposoby, by upszykszyś mi szycie. - Spojrzałem na nią z wyraźnym powątpiewaniem, po czym odruchowo skrzywiłem wargi, bo samo wyobrażenie sobie spędzenia nocy na zbyt krótkim meblu wystarczyło, żeby zabolały mnie plecy. - Jeśli deklalujesz współplasę, musisz się balsiej postalaś. - Nie miałem zmieścić się na tej przeklętej kanapie, nawet gdybym postanowił spać na ukos, a nie miałem zamiaru spędzić nocy zwinięty w precel tylko dlatego, że moja żona uznała, iż należała mi się nauczka za wyjątkowo niefortunną rozmowę o kociej genealogii, na szczęście rekonwalescencja miała swoje prawa, więc zamierzałem korzystać z nich tak długo, jak tylko będę mógł, na pewno to wiedziała. - Losumiem, sze mówisz telas s poziomu jaksze wysokiego stanowiska. Poczekaj tylko, asz je opuścisz. Wtedy pogadamy. - Nie musiałem dodawać, jakie dokładnie środki i kompetencje miałem na myśli, ani co sądziłem o przerażającej wizji odbywania swojej części pokuty na meblu, który może i był za krótki, by spędzać tam noce, za to w dzień zdecydowanie już nie raz udowodnił swoją przydatność. Wystarczyło, że spojrzałem na nią odrobinę dłużej, zanim wyprostowałem się i wróciłem do oględzin łazienki, ponieważ istniały granice, których przekraczanie w obecności martwego szczura mogło przynieść więcej szkody niż pożytku. - Muszę pszyznaś, jest to intelesująca intelpletacja plocedul. - Oznajmiłem, wskazując na kota, który w odpowiedzi przeciągnął się leniwie i ziewnął, a gdy szczur ponownie zakołysał się w mojej dłoni i zauważyłem, jak szybko Prudence odruchowo przesunęła się głębiej w wannie, musiałem powstrzymać uśmiech, bo przecież jeszcze przed chwilą deklarowała gotowość do poniesienia konsekwencji swojego zachowania, a teraz wystarczyło jedno zbyt energiczne poruszenie zwłokami, żeby wycofała się na drugi koniec własnego stanowiska pracy.
- Ale skolo sama pszyznajesz się do zaniedbań, nie widzę powodu, szebyśmy mieli komplikowaś splawę zbędnymi folmalnościami. - Pozwoliłem sobie na krótką pauzę, po czym zerknąłem na rozlaną wodę i dodałem. - Samosąd w zupełności wystalszy. - Zatrzymałem się w progu i odwróciłem głowę, pozwalając sobie na ostatnie spojrzenie. - Komisja nie będzie zachwycona, ale na szczęście nie musimy jej o niczym infolmowaś, dopóki nie pojawi się kolejna ofiala. - Dawałem nam jakieś kilka godzin.

Koniec sesji


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (3727), Prudence Fenwick (2500)




Wiadomości w tym wątku
[15.10.1972] To have and to hold, preferably by the tail | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 13.10.2026, 23:55
RE: [15.10.1972] To have and to hold, preferably by the tail | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 14.10.2026, 10:42
RE: [15.10.1972] To have and to hold, preferably by the tail | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 14.10.2026, 12:00
RE: [15.10.1972] To have and to hold, preferably by the tail | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 14.10.2026, 12:37
RE: [15.10.1972] To have and to hold, preferably by the tail | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 14.10.2026, 16:43
RE: [15.10.1972] To have and to hold, preferably by the tail | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 14.10.2026, 19:39
RE: [15.10.1972] To have and to hold, preferably by the tail | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 14.10.2026, 23:31
RE: [15.10.1972] To have and to hold, preferably by the tail | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 15.10.2026, 20:55
RE: [15.10.1972] To have and to hold, preferably by the tail | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 16.10.2026, 12:44

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa