Próbował z nią rozmawiać, mówił coś, jednak znowu nie wyłapała ani jednego słowa. W jakim języku się z nią komunikował? Próbowała to wyłapać, być może w jakichś księgach, które kiedyś czytała widziała podobne słowa. Zawiesiła się na moment, dłuższy, wertowała w głowie niewidzialne kartki, tyle, że trudno było połączyć tekst z książek z ich brzmieniem, do tego nie mogła mieć pewności, że nie używał jakiegoś przestarzałego języka. Wyglądał jakby znalazł się tutaj bardzo dawno temu. Fantastycznie. Mrugnęła, żeby wrócić do rzeczywistości.
Zmrużyła więc oczy i wpatrywała się w niego dłuższą chwilę. O co mu właściwie chodziło? Po co do niej gadał, nie miał czegoś lepszego do roboty? No, pewnie nie skoro utknął tutaj na wieki, że też musiała stać się przypadkową rozrywką dla jakiegoś obcego ducha, a mogła słuchać Aloysiusa… nie - wcale tego nie pomyślała. Ten tutaj zdecydowanie nie wyglądał na grabarza, bardziej na jakiegoś wojownika.
- Nie wiem dlaczego nie przestajesz do mnie mówić, skoro to nie ma sensu. Nie rozumiem Cię przecież. - Przewróciła jeszcze oczami i tupnęła nogą o ziemię. Ta dyskusja niczego nie wnosiła do jej życia i jego nieżycia, nie byli w stanie się porozumieć, więc dlaczego po prostu nie odfrunął sobie gdzieś daleko, w siną dal tylko nadal zagradzał jej drogę.
W pewnym momencie pokazał jej swój toporek, westchnęła ciężko i pokręciła głową z niedowierzaniem. - Fajny, naprawdę fajny jest, ale co z tego? Po co mi go pokazujesz? Grozisz mi po Twojemu? Ja się wcale Ciebie nie boję. - Dopowiedziała jeszcze, chociaż w sumie nie czuła się wcale zbyt pewnie, bo przecież zgubiła gdzieś Aloysiusa, a kto wie w jaki sposób ten duch mógłby chcieć uprzykrzyć jej życie. Nie mogła jednak dać po sobie, że odczuwa lekki strach, oni zawsze szybko to wyczuwali. Na szczęście miała lata doświadczenia w radzeniu sobie z takim jednym, trudnym typem.
- Posłuchaj kolego, to bardzo niegrzeczne tak nagabywać zupełnie obce osoby, jeszcze straszyć je swoim toporem. - Tu ponownie pokazała palcem na jego broń, później wykonała lekki ruch ręką, który miał oznaczać, żeby się posunął, poprosiła o to też na głos. - Weź się przesuń, bo nie chciałabym wejść w Twoje ciało, to znaczy w Ciebie bo chyba nie masz ciała, a zajmujesz strasznie dużo miejsca. - Nie zamierzała przez jakiegoś tam ducha nadrabiać drogi i iść na około, zwłaszcza, że było ciemno, wolałaby jednak się teraz nie pomylić i nie zgubić drogi do miejsca z którego tutaj przyszła. Musiał jej wybaczyć, ale ktoś na nią czekał - w sumie co do tego też nie mogła mieć przecież pewności. Wokół było bardzo cicho, nie miała pojęcia, gdzie właściwie był Wish i czy nie zostawił jej tutaj samej. Nie, na pewno by tego nie zrobił, naprawdę wierzyła w jego dobre zamiary.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control