• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 17 Dalej »
[07/1957] The wrong shore to die on

[07/1957] The wrong shore to die on
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#5
16.10.2026, 21:19  ✶  
Przyglądałem się ciemnowłosej niewiaście, spoglądając na nią z rosnącym niedowierzaniem, bo chociaż przez ostatnie stulecia zdążyłem zapomnieć wiele rzeczy, między innymi smak porządnego miodu, ciężar tarczy na przedramieniu i brzmienie głosów ludzi, którzy nie byli akurat zajęci odprawianiem mnie do wszystkich diabłów, to jednak języka w gębie nie zapomniałem, potrafiłem komunikować się z otoczeniem, ponadto byłem niemal pewien, że żywi nie zawsze zachowywali się w ten sposób wobec zmarłych, których powinni się byli po prostu bać, jeżeli akurat nie uważali ich za zasadne szanować. Najwyraźniej świat zdążył się zmienić bardziej, niż przypuszczałem, skoro białogłowa, która przed momentem pędziła przez cmentarz, jakby ścigało ją stado wilków, teraz stała przede mną, praktycznie przewracała oczami i tupała nogą, jakby to ona miała prawo być niezadowolona z naszego spotkania.
- Albo jesteś najdzielniejszą obcą, jaką spotkałem, albo masz w głowie mniej oleju niż mój stary wuj, który kiedyś postanowił przepłynąć fiord w beczce po śledziach. Bla bla bla bla, bla bla, bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla, bla bla bla bla bla bla bla bla bla. - Otworzyłem usta, żeby odpowiedzieć na jej dalsze słowa, lecz zaraz je zamknąłem, kiedy dotarło do mnie, że patrzyła na mnie z takim wyrazem twarzy, jakiego nie widziałem od czasów, gdy próbowałem wytłumaczyć pewnemu młodemu wojownikowi, dlaczego nie powinien sikać pod wiatr na dziobie drakkaru. - To–pór. Bl–aa. Ty groo–zić ja-a? Bla blaa–aaa bl-a? - Westchnąłem. - Powiedz mi, dziewko, czyś ty taka głupia od urodzenia, czy może bogowie opuścili cię dopiero po drodze? Bla bla, bla, bla bla bla bla bla bla, bla bla bla bla bla bla bla bla? - Uniosłem broń, żeby pokazać ostrze, lecz zaraz opuściłem ją wzdłuż uda, kiedy przypomniałem sobie, że mały móżdżek wyspiarki najwyraźniej nie rozumiał nawet najprostszych rzeczy, jakie próbowałem jej przekazać. Jeśli tak wyglądała współczesna dyplomacja, wcale nie dziwiłem się, że niektóre królestwa upadały, za moich czasów wystarczyło czasem porządnie przyłożyć komuś w zęby, żeby obie strony zrozumiały, na czym stoją, lecz teraz? Na brodę Odyna, widziałem już wojowników, którzy z większą uprzejmością rozmawiali z przeciwnikami przed rozłupaniem im czaszek. Ach, ta współczesna młodzież, bezstresowe wychowanie i ich, tfu, małe prostokąty, w które całymi dniami wciskali nosy.
A potem powiedziała coś… Miłego?
- Tak? Bla? - Spojrzałem na własny toporek, potem na nią, następnie znów na toporek, bo oto stałem przed trudnym zadaniem ustalenia, czy właśnie pochwaliła moje wyposażenie, czy też w jakiś przedziwny sposób próbowała mnie przekonać, że nie robiła na niej wrażenia - „fajny” - to słowo, nawet jeśli nie miałem pojęcia, co dokładnie oznaczało, zabrzmiało w jej ustach dostatecznie przychylnie, żebym uniósł brodę z dumą, bo zdało mi się, iż wreszcie ktoś na tym cmentarzu docenił porządne rzemiosło. Nie obchodziło mnie, że nie miałem pewności, czy dziewczyna w ogóle rozpoznawała toporek jako narzędzie przeznaczone do rozłupywania czaszek, a nie ozdobę, którą można było zawiesić nad kominkiem, najważniejsze, że je uszanowała. Zaraz potem jednak zaczęła poruszać ustami jeszcze szybciej, wskazywać na broń i wymachiwać ręką, więc moja duma ustąpiła miejsca podejrzliwości.
- Co do mojego ciała, dziewczyno, zapewniam cię, że za życia miałem go wystarczająco dużo, by kilku twoich przodków mogło schować się za moimi plecami podczas bitwy. Teraz zostało mi tyle, ile widzisz, więc jeśli zamierzasz narzekać na zajmowane przeze mnie miejsce, radzę ci jednak znaleźć sobie kogoś, kto potrafi zniknąć na twoje skinienie. Bla bla bla bla, bla, bla bla, bla bla bla bla bla bla bla, bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla. Bla bla bla bla, bla bla, bla bla bla bla bla bla bla bla bla, bla bla bla bla bla bla, bla bla bla bla bla bla. - Parsknąłem drwiącym śmiechem - ja, który za życia przeprawiałem się przez wzburzone morza, stawałem naprzeciw wojowników i niejednokrotnie musiałem wywalczyć sobie miejsce przy ogniu, miałem teraz ustąpić kawałka cmentarnej ścieżki tylko dlatego, że jakaś obca dziewczyna uznała mnie za przeszkodę.
- Widzisz, niewiasto, możemy tak stać do następnego przesilenia zimowego. Bla, bla, bla bla bla bla bla bla bla. - Zerknąłem na przestrzeń po obu stronach, potem na własne stopy, wreszcie na nią, nie wierząc, że rzeczywiście oczekiwała ode mnie, abym ustąpił jej drogi. - Mam czas. Bla bla. - Znowu parsknąłem, przez setki lat siedziałem na tej samej płycie, obserwowałem, jak cmentarz rozrastał się wokół mnie, nie przypominałem sobie, żeby ktokolwiek kiedykolwiek próbował mnie stąd przepędzić - nie miałem nawet pewności, czy mógłbym samotnie opuścić teren cmentarza na dłużej niż kilka księżyców, bo dotychczas nie widziałem powodu, by próbować, natomiast inne duchy, które znałem, nie słynęły z podejmowania szczególnie śmiałych przedsięwzięć w grupach. Tymczasem ta białogłowa istota najwyraźniej uznała, że zajmowałem zbyt wiele miejsca, choć przecież nie ważyłem już tyle, co za życia, więc mogła przejść obok mnie, jeśli rzeczywiście tak bardzo jej na tym zależało.
- Śmiało. Bla. - Wskazałem na nią, potem na ścieżkę, wreszcie na siebie, po czym uniosłem dwa palce i wykonałem nimi gest przypominający marsz.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (1957), Prudence Fenwick (1548)




Wiadomości w tym wątku
[07/1957] The wrong shore to die on - przez Bard Beedle - 16.10.2026, 17:50
RE: [07/1957] The wrong shore to die on - przez Prudence Fenwick - 16.10.2026, 19:53
RE: [07/1957] The wrong shore to die on - przez Bard Beedle - 16.10.2026, 20:29
RE: [07/1957] The wrong shore to die on - przez Prudence Fenwick - 16.10.2026, 20:48
RE: [07/1957] The wrong shore to die on - przez Bard Beedle - 16.10.2026, 21:19
RE: [07/1957] The wrong shore to die on - przez Prudence Fenwick - 16.10.2026, 21:42

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa