5 godzin(y) temu ✶
– Lepiej nie, znikłbyś pewnie po nim w tajemniczych okolicznościach – stwierdziła Brenna, odruchowo próbując go podeprzeć, kiedy postanowił potknąć się o porzucone w przedpokoju domowe pantofle. Nie była nawet pewna, ale chyba zostawiła je tutaj Dora, bo zdawało się jej, że nie należały do niej. W samym salonie luster nie było, za to jedno minęli w przedpokoju, Atreus mógł więc przyjrzeć się swojej twarzy, noszącej zapewne ślady bójki i podpicia, zanim pociągnęła go dalej. – Może usiądziesz? – zaproponowała na przekór tego jego myślenia, że póki stoi, to wszystko było dobrze, bo miała dziwne wrażenie, że w każdej chwili mógł się przewrócić. A do wyboru miał tu kanapę i fotel, bo może jeszcze salon nie był urządzony tak, jak byłby w domu zamożnych, mieszkających to na stałe osób, ale mieszkanie już wyglądało jako tako – i nawet ubyło zalegających tutaj wcześniej pudeł.
Zamarła na moment, kiedy ogłosił, że się żeni i nie musi się przejmować, bo nie z nią: może coś o niej mówiło, że przez sekundę była gotowa dopuścić do siebie myśl, że mówi poważnie, czy dlatego, że uznał, że małżeństwo aranżowane to rozsądna sprawa i zgodził się na jakąś kandydatkę podsuniętą przez ojca, czy ponieważ w głowie odbijały się mu echem słowa Isobell i dogadał się z Macmillanami.
Ale potem, gdy padło imię Victorii, rozluźniła ramiona i po prostu popchnęła go w stronę siedzenia.
– Nie miałam pojęcia. Pogratulowałabym, ale jestem pewna, że Victoria też nie wie – oświadczyła po prostu, bo w to że Lestrange i Bulstrode próbowali ich wyswatać mogłaby uwierzyć, może nawet w to, że Victoria choć deklarowała, że nigdy na to nie pozwoli, uległaby w końcu prośbom i groźbom, ale z całą pewnością nie, że zgodziłaby się, wiedząc, że oni dwoje się spotykają i jeszcze nic jej nie powiedziała. – Powiedziałeś jej już? Mam tu gdzieś maść na siniaki, ale na tę opuchliznę mogę dać ci co najwyżej lód.
Zamarła na moment, kiedy ogłosił, że się żeni i nie musi się przejmować, bo nie z nią: może coś o niej mówiło, że przez sekundę była gotowa dopuścić do siebie myśl, że mówi poważnie, czy dlatego, że uznał, że małżeństwo aranżowane to rozsądna sprawa i zgodził się na jakąś kandydatkę podsuniętą przez ojca, czy ponieważ w głowie odbijały się mu echem słowa Isobell i dogadał się z Macmillanami.
Ale potem, gdy padło imię Victorii, rozluźniła ramiona i po prostu popchnęła go w stronę siedzenia.
– Nie miałam pojęcia. Pogratulowałabym, ale jestem pewna, że Victoria też nie wie – oświadczyła po prostu, bo w to że Lestrange i Bulstrode próbowali ich wyswatać mogłaby uwierzyć, może nawet w to, że Victoria choć deklarowała, że nigdy na to nie pozwoli, uległaby w końcu prośbom i groźbom, ale z całą pewnością nie, że zgodziłaby się, wiedząc, że oni dwoje się spotykają i jeszcze nic jej nie powiedziała. – Powiedziałeś jej już? Mam tu gdzieś maść na siniaki, ale na tę opuchliznę mogę dać ci co najwyżej lód.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.