18.10.2026, 16:39 ✶
Brenna nie miała wielkich oczekiwań, co do wizyty w knajpie, której ulotkę ktoś zabrał z mieszkania Falco – ktoś, kto wszedł do środka mimo pieczęci policyjnych i nie pozostawił po sobie śladów. Nawet jeżeli to miejsce mogło mieć jakieś większe znaczenie, wątpiła, aby przywitał ich wielki, neonowy napis albo gadający kot, gotów zdradzić wszystkie tajemnice.
Musieli jednak przynajmniej spróbować. W policyjnej robocie często sprawdzało się sto tropów prowadzących donikąd, aby nie przegapić tego jednego, który mógł podrzucić wskazówkę. A przynajmniej tak to powinno wyglądać, w Anglii ogarniętej wojną było jednak zawsze zbyt wiele spraw i za mało czasu.
– Nie miałam pojęcia, że serwują w magicznym Londynie pizzę – stwierdziła, przypatrując się logo. Nie planowała od razu wymachiwać odznaką, bo i nie chcieli, aby pewne rzeczy się rozniosły i trafiły gdzie nie trzeba, więc najpierw mogli po prostu się rozejrzeć. I przy okazji zamówić coś na wynos, bo dlaczego nie: wypadało od czasu do czasu coś zjeść i tym czymś mogły być dania niby to prosto z Włoch. – Makaron czy pizza? – rzuciła jeszcze do Atreusa, zanim weszli do środka.
Uśmiechnęła się do mężczyzny stojącego za ladą i podparła o nią, by lepiej widzieć menu i coś wybrać.
– Ostatnio odszedł pracownik? – spytała, kciukiem wskazując za siebie, na drzwi knajpy. – Małą pizzę pepperoni, poproszę.
Musieli jednak przynajmniej spróbować. W policyjnej robocie często sprawdzało się sto tropów prowadzących donikąd, aby nie przegapić tego jednego, który mógł podrzucić wskazówkę. A przynajmniej tak to powinno wyglądać, w Anglii ogarniętej wojną było jednak zawsze zbyt wiele spraw i za mało czasu.
– Nie miałam pojęcia, że serwują w magicznym Londynie pizzę – stwierdziła, przypatrując się logo. Nie planowała od razu wymachiwać odznaką, bo i nie chcieli, aby pewne rzeczy się rozniosły i trafiły gdzie nie trzeba, więc najpierw mogli po prostu się rozejrzeć. I przy okazji zamówić coś na wynos, bo dlaczego nie: wypadało od czasu do czasu coś zjeść i tym czymś mogły być dania niby to prosto z Włoch. – Makaron czy pizza? – rzuciła jeszcze do Atreusa, zanim weszli do środka.
Uśmiechnęła się do mężczyzny stojącego za ladą i podparła o nią, by lepiej widzieć menu i coś wybrać.
– Ostatnio odszedł pracownik? – spytała, kciukiem wskazując za siebie, na drzwi knajpy. – Małą pizzę pepperoni, poproszę.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.