21.10.2026, 21:56 ✶
Co mówiła o drzewie?
— Po Beltane pojawiło się na Polanie Ognisk coś nowego. Drzewo wyrastające z ziemi na opak, korzeniami w górę. — Na chwilę brakło jej słów, aby opisać to, co miała powiedzieć o drzewie. Stała tylko, marszczyła brwi, zaciskała usta, aż wreszcie znalazła słowo: — To jakiś o b c y. Drzewo dysponujące świadomością, ale z opowieści, jakie o nim słyszałam, nie brzmi wcale jak dusze, które śpią w naszych drzewach. To jest coś obcego. To ono podobno odmienia roślinność Kniei i czyni z niej… te dziwaczne wybryki natury. Jest podejrzenie, że to ono wabi widma, że ono odpowiada za ich ewolucję. Jest inteligentne. Uczy się od badaczy pracujących na Polanie. — Im więcej Helloise mówiła, tym bardziej rosło jej wzburzenie. — Rozwiązuje zagadki? Konstruuje mechanizmy? Replikuje przedmioty?!
Uniosła się. Obrażało ją, że istnieje takie drzewo i ona jeszcze nie miała okazji go poznać. Ale wiedziała! Wiedziała, że Ministerstwo ukrywa coś więcej niż widma. Wiedziała od samego początku, że obwarowali się tam nie z troski o ludzi, a z chciwości. Od początku miała rację!
— Ktoś z Kowenu podobno chce je spalić — mruknęła, uspokoiwszy się nieco. — Nie będziemy brać w tym udziału — zastrzegła, wiodąc ostrzegawczo spojrzeniem od jednego do drugiego czarodzieja — o ile nie pojawią się jakieś nowe okoliczności, z których wyniknie, że to jest konieczne i bezpieczne. Spalenie takiej istoty ogniem to największa głupota. Wstyd, że ktoś w Kowenie tak pomyślał. Jeśli rzeczywiście tętni w drzewie tyle energii, ile powiadają wszyscy… a powiadają, że jest jej tam nieokiełznany ogrom… zniszczenie drzewa może doprowadzić do jej uwolnienia, do destabilizacji energetycznej na nieprzewidzianą skalę. Nie wiadomo, jakiego rodzaju energia znajduje się w tej istocie, ale istnieje przypuszczenie, że widma są na tę energię łase, szczególnie że drzewo niektórzy łączą z Limbo. Spotkałam widma pod Knieją z pewnym Zimnym. Powiedział mi po wszystkim, że chciały pożreć to, co on ma w środku, a jest to właśnie jakaś forma energii z Limbo.
Helloise — zmęczona spacerowaniem, wzburzeniem, mówieniem — usiadła na skraju stołu i sięgnęła po kubek herbaty, choć po prawdzie miała ochotę na coś mocniejszego. Wiedziała, że gdy skończy mówić, nadejdzie pora, aby zbierali się do wyjścia naprzeciw nieznanemu zagrożeniu. Nagle zapragnęła ten moment odwlec.
— Pracownicy Ministerstwa są słabi. Podobno wszyscy ulegają mocy drzewa — parsknęła z pogardą.
dotknij trawy