22.10.2026, 21:30 ✶
Ruszyłem między stoiskami, zerkając na mijanych czarodziejów i przelotnie zastanawiając się, ilu z nich miało dość rozumu, żeby tego wieczoru trzymać się od Kniei z daleka. Nie zamierzałem psuć sobie popołudnia rozważaniem wszystkich możliwych sposobów, na jakie mogliśmy skończyć pożarci w lesie. Wystarczyło, że znałem kilka całkiem prawdopodobnych. Nie podobało mi się to, co usłyszeliśmy na zapleczu stoiska kowenu, choć musiałbym być wyjątkowo naiwny, by spodziewać się czegoś innego, zwłaszcza w przypadku rozmowy z klechą. Wciąż mieliśmy więcej niewiadomych niż sensownych odpowiedzi, co samo w sobie nie stanowiło dla mnie szczególnego zaskoczenia, niewątpliwie nie ufałem jednak planom, które zaczynały się od zawierzenia Matce, zwłaszcza gdy ich autorzy nie potrafili powiedzieć, co dokładnie zrobimy, jeśli Matka akurat postanowi mieć nas głęboko w dupie.
Przynajmniej Gerda podzielała moje wątpliwości, co stanowiło słabe pocieszenie. Nie zdążyłem jeszcze porządnie przetrawić tego, co zamierzałem odpowiedzieć, kiedy wypatrzyła znajomych z Ministerstwa i postanowiła skierować nas prosto w ich stronę.
- Cze. - Odpowiedziałem, unosząc dłoń w geście powitania, po czym przeniosłem wzrok na Brennę, kiedy zaczęła mówić o widmach udających zmarłych i mieszających w głowach. „Kurwa, świetnie”.
Przynajmniej Gerda podzielała moje wątpliwości, co stanowiło słabe pocieszenie. Nie zdążyłem jeszcze porządnie przetrawić tego, co zamierzałem odpowiedzieć, kiedy wypatrzyła znajomych z Ministerstwa i postanowiła skierować nas prosto w ich stronę.
- Cze. - Odpowiedziałem, unosząc dłoń w geście powitania, po czym przeniosłem wzrok na Brennę, kiedy zaczęła mówić o widmach udających zmarłych i mieszających w głowach. „Kurwa, świetnie”.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)