Victoria nic nie odpowiedziała, ale być może jej twarz mówiła teraz za nią, gdy zaczęła łączyć wątki. Czy to mogło mieć coś wspólnego z tym, co zobaczyła w ogniu? Pamiętała doskonale to, że czuła, że musi wejść w ogień. Czy Mavelle i Patrick nie widzieli tego, co ona, bo poddali się takiemu rytuałowi…? Jeśli to było to, to oklumencjia tutaj wcale nie działała.
– Nie jestem przekonana, czy oklumencja w ogóle na cokolwiek wpływała podczas Beltane – powiedziała ostrożnie i powoli.
Skinęła do Benjyego na przywitanie, mieli już przyjemność półtorej miesiąca wcześniej, i zaraz podstawiła się pod swieczkę Brenny. Ale ten wosk nie odpadnie?
– Wiem, że mogą mówić i że są bardzo przekonujący, ale nie sądziłam, że to do tego stopnia – mruknęła i westchnęła, bo to jeszcze bardziej utrudni im pracę.
– Och, więc i do was dotarły plotki? – chyba, że dowiedzieli się tego z kowenu…? Ale przynajmniej postanowili przeciedziałać. – Nie wiem, próbowaliśmy się dowiedzieć w kowenie… – zerknęła przy tym krótko na Atreusa, mając nadzieję, że ktoś zaraz nie wyciągnie plotki, jaka się po tym rozeszła o niej i o nim. – Ale jedyne co ustaliliśmy na pewno, to to, że to nie jest inicjatywa Arcykapłana. Mi też się nie wydaje, żeby wiedzieli, na co się piszą. Przecież nie zabraliśmy dostępu do Kniei i Polany z kaprysu – dodała, a miała wrażenie, że „buntownicy” właśnie tak myśleli.