23.10.2026, 16:20 ✶
– Chyba weźmiemy na wynos? – spytała, zerkając na Atreusa. Dwadzieścia pięć minut to było aż nadto, aby zadać pytania w międzyczasie. Sięgnęła od razu po sakiewkę, by zapłacić za sakiewkę: z napiwkiem akurat takim, żeby był hojny, ale nie wyglądał na jakąś próbę przekupstwa, bo jak się nie znało człowieka, bezpieczniej było nie próbować takich numerów. – Aż miesiąc? Może ucierpiał podczas Spalonej Nocy albo tuż po niej? Jak się nazywał? – zapytała, a potem kalkulowała jakieś trzydzieści sekund.
Zaginiony pracownik nie tylko nie musiał, ale pewnie nie miał niczego wspólnego z tym wszystkim, a ona mogła kontynuować grzeczny small talk, bo wręcz lubiła rozmawiać z ludźmi, jeśli ci zdawali się chętni do dialogu, tyle że niekoniecznie wynieśliby z tego jakiegokolwiek informacje, nawet takie w rodzaju: to raczej ślepy trop. Jeżeli zapytają wprost, mężczyzna mógł pobiec do jakiegoś śmierciożercy opowiedzieć, że wypytują. Ale też w gruncie rzeczy „ministerstwo magii pyta o schwytanego śmierciożercę” prawdopodobnie nie było informacją godną nagłówków.
– Może kojarzę go z list ministerialnych. Zajmuję się w pracy między innymi takimi rzeczami jak zaginieni, właściwie to nawet dopiero co rozpytywałam w okolicy o dwie osoby, z których jedna nam zaginęła, a mieszkały w pobliżu – stwierdziła w końcu. – Może pan słyszał o Dante albo Falko?
Zaginiony pracownik nie tylko nie musiał, ale pewnie nie miał niczego wspólnego z tym wszystkim, a ona mogła kontynuować grzeczny small talk, bo wręcz lubiła rozmawiać z ludźmi, jeśli ci zdawali się chętni do dialogu, tyle że niekoniecznie wynieśliby z tego jakiegokolwiek informacje, nawet takie w rodzaju: to raczej ślepy trop. Jeżeli zapytają wprost, mężczyzna mógł pobiec do jakiegoś śmierciożercy opowiedzieć, że wypytują. Ale też w gruncie rzeczy „ministerstwo magii pyta o schwytanego śmierciożercę” prawdopodobnie nie było informacją godną nagłówków.
– Może kojarzę go z list ministerialnych. Zajmuję się w pracy między innymi takimi rzeczami jak zaginieni, właściwie to nawet dopiero co rozpytywałam w okolicy o dwie osoby, z których jedna nam zaginęła, a mieszkały w pobliżu – stwierdziła w końcu. – Może pan słyszał o Dante albo Falko?
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.